Warszawa, 2025. Europoseł Prawa i Sprawiedliwości, Michał Dworczyk, ostro skrytykował zawetowaną przez Prezydenta ustawę dotyczącą blokowania nielegalnych treści w internecie. W rozmowie z RMF FM polityk nie pozostawił wątpliwości, twierdząc, że pod pozorem walki z dezinformacją rząd próbował przeforsować mechanizm pozwalający na wprowadzenie cenzury o charakterze politycznym.

Według Dworczyka, kluczowym problemem zawetowanego projektu była możliwość administracyjnego usuwania treści z sieci, z pominięciem drogi sądowej. Ta procedura dawała urzędnikom możliwość jednostronnego decydowania o wolności słowa w polskiej przestrzeni cyfrowej.

Prezydent Karol Nawrocki, wetując ustawę, zapowiedział jednocześnie przedstawienie własnego, alternatywnego projektu. Ma on gwarantować, że nowe regulacje będą chroniły wolność słowa, zamiast ją ograniczać. Decyzja prezydenta jest silnie popierana przez opozycję, która widzi w pierwotnej ustawie poważne zagrożenie dla debaty publicznej i swobody wyrażania opinii.

Koniec z wolnością słowa? Dlaczego Prezydent zawetował ustawę

Zgodnie z argumentacją Michała Dworczyka, ustawa dawała administracji rządowej narzędzia do potencjalnego eliminowania treści nieprzychylnych obecnej władzy. To, co mogło wydawać się szczytnym celem – walka z nielegalnymi treściami – w praktyce stwarzało ryzyko poważnego nadużycia.

„Ta ustawa pozwalała w drodze administracyjnej, a nie sądowej, usuwać treści z internetu. Teoretycznie wszystkie nieprzychylne rządowi treści mogły być przez urzędnika usuwane z sieci” – podkreślił Dworczyk. Europoseł PiS stanowczo stwierdził, że rząd dążył do wprowadzenia „cenzury przede wszystkim politycznej”, ukrytej za fasadą walki o bezpieczeństwo cyfrowe.

Dla obywateli oznaczało to realne zagrożenie, że ich posty, komentarze czy krytyczne artykuły mogłyby zniknąć z platform cyfrowych na mocy decyzji urzędniczej, bez możliwości szybkiej i niezależnej weryfikacji sądowej. Prezydenckie weto jest zatem obroną fundamentalnej zasady, że o ograniczeniu wolności słowa może decydować tylko niezawisły sąd.

Fatalny stan rezerw i finansowanie armii. Ostrzeżenie przed paraliżem MON

Choć polityczna debata koncentruje się na bieżących sporach, Michał Dworczyk zwrócił uwagę na znacznie poważniejsze, długoterminowe zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa. Krytycznie ocenił stan polskich sił zbrojnych i brak kluczowych reform.

Najpoważniejszą luką w polskim systemie obronnym jest, zdaniem Dworczyka, katastrofalny stan rezerw osobowych. „My nie mamy rezerwistów. Nasze rezerwy osobowe są w stanie naprawdę fatalnym” – alarmował były wiceszef MON. Problem ten stanowi realne osłabienie potencjału obronnego w przypadku konfliktu na dużą skalę.

Drugim fundamentalnym wyzwaniem jest sposób finansowania armii. Pomimo wydawania „gigantycznych pieniędzy” na obronność, środki te są, według Dworczyka, alokowane w sposób nieefektywny i nietransparentny. Co gorsza, europoseł PiS ostrzegł przed finansową pułapką, która ma się ujawnić już za kilka lat.

„Po 2028 roku nie będziemy mieli finansowania rozwoju sił zbrojnych. Wydatki stałe – utrzymanie żołnierzy, sprzętu oraz obsługa długu – pochłoną wszystkie środki” – podsumował Dworczyk. Oznacza to, że kluczowe programy modernizacyjne mogą zostać wstrzymane, jeśli nie zostaną wprowadzone pilne zmiany w strukturze budżetowej MON.

Współpraca czy podział obowiązków? Relacje Tusk-Prezydent

Odnosząc się do spotkania premiera Donalda Tuska z Prezydentem Karolem Nawrockim, Dworczyk wyraził nadzieję na lepszą współpracę, zwłaszcza w obliczu konieczności działania ponad podziałami w sprawach bezpieczeństwa. Stwierdził, że premier Tusk musiał zrozumieć, iż „dłużej obstrukcji, którą prowadził od kilku miesięcy, nie jest w stanie prowadzić”.

Europoseł potwierdził nieoficjalne doniesienia dotyczące podziału obowiązków w polityce zagranicznej. Porozumienie ma polegać na tym, że Prezydent Karol Nawrocki będzie nadal prowadził sprawy transatlantyckie i relacje z USA, natomiast Premier Tusk skupi się na prowadzeniu polityki na poziomie Unii Europejskiej. To porozumienie ma uciąć próby kwestionowania prerogatyw prezydenckich, które miały miejsce wcześniej.

Jednocześnie Dworczyk bronił Prezydenta przed zarzutami, że notorycznie wetuje ustawy. Powołując się na statystyki, podkreślił, że „absolutna większa cześć ustaw przez prezydenta jest podpisana”, a narracja o ciągłej obstrukcji jest nieprawdziwa.

Sprawa RARS i ataki na Morawieckiego. Polityczne wykorzystanie prokuratury?

Michał Dworczyk odniósł się także do medialnych doniesień dotyczących nieprawidłowości w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS), które rzekomo obciążały byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Dworczyk stanowczo odrzucił te oskarżenia, nazywając je „wyrywkowymi informacjami” przekazywanymi z prokuratury, mającymi na celu potwierdzenie politycznej narracji.

Polityk PiS podkreślił, że obecna władza intensywnie wykorzystuje prokuraturę i służby przeciwko opozycji, ale mimo to nie przedstawiono żadnych zarzutów wobec byłego premiera Morawieckiego. Uważa to za dowód, że zarzuty są bezpodstawne. „Uważa pan, że gdyby były jakiekolwiek tzw. haki na Morawieckiego albo jego współpracowników, nie byłoby to wykorzystane? Oczywiście, że byłoby” – argumentował Dworczyk.

Europoseł zdementował również plotki o możliwym rozłamie w Prawie i Sprawiedliwości oraz doniesienia o rzekomych gwarancjach „spokoju prawnego” dla Morawieckiego w zamian za wyprowadzenie polityków z partii. Podkreślił, że dyskusja wewnątrz PiS dotyczy kierunku programowego, a nie podziałów strukturalnych.

Obserwuj nasze artykuły na Google News

Naciśnij przycisk oznaczony gwiazdką (★ obserwuj) i bądź na bieżąco

Share.

Tomasz Borysiuk to doświadczony dziennikarz z 15-letnim stażem, specjalizujący się w reportażach śledczych i analizach politycznych. Pracował dla czołowych polskich redakcji, zdobywając liczne nagrody za rzetelność i zaangażowanie w pracy.

Napisz Komentarz

Exit mobile version