Włoski Turyn stał się w weekend areną gwałtownych starć, które wstrząsnęły miastem. Manifestacja, w której wzięło udział około 15 tysięcy osób, szybko przerodziła się w otwartą konfrontację z siłami porządkowymi. Protestujący, związani ze środowiskami anarchistycznymi i antykapitalistycznymi, sprzeciwiali się zamknięciu historycznego centrum społecznego Askatasuna. Bilans zamieszek jest dramatyczny: 31 policjantów odniosło obrażenia, a wielu manifestantów również zostało poszkodowanych.
Włoskie władze, w tym premier Giorgia Meloni, ostro potępiły działania agresywnej grupy, określając je jako bezpośredni atak na państwo i porządek publiczny. Incydent, w którym młodzi mężczyźni brutalnie pobili leżącego na ziemi funkcjonariusza, wywołał falę oburzenia w całym kraju, stawiając na nowo pytanie o granice pokojowego protestu i bezpieczeństwo służb.
Eskalacja przemocy: butelki, race i metalowe rury przeciwko policji
Manifestacja, która początkowo miała charakter pokojowy, eskalowała w momencie, gdy grupa najbardziej agresywnych demonstrantów oderwała się od głównego pochodu. Ich celem było sforsowanie policyjnego kordonu. Atak na funkcjonariuszy był zorganizowany i wyjątkowo brutalny. Protestujący rzucali w stronę policji butelkami, racami, kamieniami, świecami dymnymi oraz metalowymi rurami.
W wyniku starć, 31 funkcjonariuszy zostało rannych, z czego jeden przypadek wymagał natychmiastowej hospitalizacji. 29-letni policjant, który został obezwładniony i brutalnie pobity na ziemi przez grupę napastników, trafił do szpitala. Media opublikowały wstrząsające nagrania dokumentujące ten akt przemocy, co tylko wzmocniło społeczne potępienie działań anarchistów. Wicepremier i szef MSZ Antonio Tajani publicznie wyraził solidarność z poszkodowanym funkcjonariuszem.
Policja użyła środków przymusu bezpośredniego, aby rozproszyć tłum i przywrócić porządek na ulicach Turynu. Starcia trwały kilka godzin, paraliżując centrum miasta i budząc obawy mieszkańców.
Ostre reakcje rządu Meloni: „To atak na państwo”
Wydarzenia w Turynie natychmiast spotkały się z reakcją najwyższych władz Włoch, które podkreśliły, że skala i charakter przemocy wykraczają poza ramy zwykłego protestu. Premier Giorgia Meloni w stanowczy sposób skomentowała zamieszki, zaznaczając, że sprawcy nie byli zwykłymi manifestantami, lecz osobami działającymi celowo przeciwko państwu.
Minister spraw wewnętrznych Matteo Piantedosi dodał, że osoby odpowiedzialne za przemoc to często ci, którzy nielegalnie zajmują ośrodki społeczne i stanowią realne zagrożenie dla demokracji i porządku publicznego. Podkreślił on, że działania sił porządkowych mają na celu obronę legalności. Włoskie władze zapowiedziały stanowcze ściganie sprawców, bazując na nagraniach i zeznaniach świadków, aby zapewnić, że osoby atakujące funkcjonariuszy poniosą pełną odpowiedzialność karną.
Centrum Askatasuna: Kontekst zamknięcia i zarzuty
Bezpośrednią przyczyną masowej manifestacji było zamknięcie centrum społecznego Askatasuna, które przez 30 lat funkcjonowało jako kluczowe miejsce spotkań dla środowisk anarchistycznych i antykapitalistycznych w Turynie. Decyzja o zamknięciu ośrodka zapadła w grudniu 2025 roku i była wynikiem długotrwałych śledztw.
Władze podkreśliły, że dochodzenia dotyczyły udziału członków centrum w protestach oraz atakach na instytucje publiczne. Wśród zarzutów pojawia się m.in. udział w atakach na redakcję znanego dziennika „La Stampa”. Włoskie organy ścigania uznały, że działalność ośrodka przekraczała granice wolności zgromadzeń, stając się bazą do organizacji działań przestępczych wymierzonych w legalne struktury państwowe.
Zamknięcie Askatasuny jest postrzegane przez środowiska anarchistyczne jako atak na wolność słowa i organizowania się, stąd tak masowy i gwałtowny odzew w postaci manifestacji. Jednak zdaniem rządu, priorytetem pozostaje bezpieczeństwo publiczne i obrona legalności przed grupami stosującymi przemoc jako narzędzie polityczne.
Co dalej? Władze zapowiadają dalsze dochodzenia
W następstwie weekendowych zamieszek, służby policyjne w Turynie intensyfikują działania mające na celu identyfikację i aresztowanie wszystkich osób odpowiedzialnych za akty przemocy. Szczególny nacisk kładziony jest na sprawców brutalnego pobicia 29-letniego policjanta.
Włoski rząd podkreśla, że nie ugnie się pod presją ulicznej przemocy i będzie kontynuował politykę obrony porządku publicznego oraz legalności zajmowanych nieruchomości. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zapowiedziało, że podobne działania, mające na celu eliminację nielegalnie zajmowanych i wykorzystywanych do działań antypaństwowych ośrodków, będą kontynuowane w innych regionach Włoch. Incydent w Turynie jest poważnym sygnałem ostrzegawczym dotyczącym rosnącej eskalacji napięć społecznych w Europie.

