Stany Zjednoczone Ameryki przeprowadziły zbrojny atak na Wenezuelę, co potwierdził osobiście Donald Trump. Nocne eksplozje w stolicy kraju, Caracas, wstrząsnęły miastem, wywołując chaos i przerwy w dostawie prądu. Najbardziej szokującą informacją, przekazaną przez byłego prezydenta USA na platformie Truth Social, jest rzekome pojmanie i wywiezienie z kraju wenezuelskiego przywódcy, Nicolása Maduro, wraz z jego żoną.
Atak, który miał miejsce w godzinach nocnych czasu lokalnego, wywołał natychmiastową reakcję międzynarodową. Prezydent Kolumbii Gustavo Petro wezwał do pilnego zwołania Rady Bezpieczeństwa ONZ, ostrzegając świat przed agresją militarną. Wenezuela ogłosiła stan wyjątkowy i wezwała do „aktywowania planów mobilizacyjnych”. Informacje te wskazują na znaczną eskalację konfliktu między Waszyngtonem a Caracas, który od lat koncentrował się wokół zarzutów USA dotyczących handlu narkotykami i autorytarnego reżimu Maduro.
Chaos w Caracas: Relacje świadków i skutki ataków
Noc ze środy na czwartek była wyjątkowo niespokojna dla mieszkańców Caracas. Agencja Reutera, powołując się na świadków, informowała o potężnych eksplozjach słyszanych w wielu częściach stolicy. W mediach społecznościowych szybko pojawiły się nagrania ukazujące kłęby dymu i gigantyczne płomienie unoszące się nad miastem. Eksplozje były tak silne, że korespondent CNN Osmary Hernandez relacjonował trzęsące się okna w swoim mieszkaniu.
Pierwszy wybuch miał miejsce około godziny 1:50 lokalnego czasu. Świadkowie donosili również o odgłosach nisko latających samolotów, co sugerowało użycie lotnictwa lub dronów w trakcie operacji. Konsekwencje były natychmiastowe: południowe dzielnice Caracas, położone w pobliżu bazy wojskowej, zostały pozbawione prądu. Wenezuelskie media, w tym Efecto Cocuyo, potwierdziły, że wybuchy były słyszane także poza stolicą, w stanach La Guaira i Miranda.
Amerykańska operacja i los Nicolása Maduro
Początkowo ataki były nieoficjalnie potwierdzane przez źródła w administracji USA. Dziennikarka CBS News, Jennifer Jacobs, informowała, że prezydent Trump nakazał ataki na obiekty w Wenezueli, w tym na kluczowe obiekty wojskowe. Kilka godzin później sam Trump opublikował oświadczenie, które wstrząsnęło międzynarodową opinią publiczną.
„Stany Zjednoczone Ameryki przeprowadziły z powodzeniem szeroko zakrojoną akcję przeciwko Wenezueli i jej przywódcy, prezydentowi Nicolasowi Maduro, który wraz ze swoją żoną został pojmany i wywieziony z kraju” – napisał Trump. Dodał, że operacja była prowadzona we współpracy z amerykańskimi organami ścigania. Ta deklaracja, jeśli zostanie potwierdzona, oznacza drastyczną zmianę polityczną w regionie i faktyczne obalenie urzędującego prezydenta suwerennego państwa.
Międzynarodowa reakcja i stan wyjątkowy
W odpowiedzi na ataki, wenezuelskie władze wydały oświadczenie, w którym stanowczo odrzuciły „agresję wojskową” ze strony Stanów Zjednoczonych. Wskazano, że bombardowania dotknęły Caracas oraz stany Miranda, Aragua i La Guaira. Sam Nicolás Maduro, jeszcze przed doniesieniami o jego pojmaniu, ogłosił w kraju stan wyjątkowy i wezwał do natychmiastowej mobilizacji wojskowej.
Sytuacja wywołała natychmiastowy alarm w regionie. Prezydent Kolumbii, Gustavo Petro, zaapelował do społeczności międzynarodowej o pilną interwencję. „Caracas jest teraz atakowane. Ostrzegajcie świat: Wenezuela została zaatakowana! Bombardują rakietami” – napisał Petro na platformie X, domagając się zwołania Rady Bezpieczeństwa ONZ.
Prawdziwe motywy Waszyngtonu: Narkotyki czy reżim?
Choć Donald Trump od dawna oskarżał Maduro o udział w handlu narkotykami, eksperci wskazują, że motywy ataku mają szerszy kontekst geopolityczny. Wenezuela, będąca jednym z największych producentów ropy naftowej, jest od lat celem amerykańskich sankcji. Administracja Trumpa utrzymuje, że operacje militarne są konieczne do zwalczania narkobiznesu, w który zaangażowany jest wenezuelski reżim.
Już wcześniej, w listopadzie, Trump autoryzował tajne operacje CIA na terenie Wenezueli. We wtorek CNN informowała o ataku drona CIA na doki, skąd rzekomo transportowano narkotyki. Choć tamten atak był symboliczny i nie spowodował ofiar, był sygnałem gotowości USA do użycia siły. Atak z użyciem lotnictwa na Caracas stanowi jednak przełom w amerykańskiej polityce wobec Wenezueli, wykraczający daleko poza symboliczne uderzenia w infrastrukturę przemytniczą.
W kontekście napięć, Maduro jeszcze niedawno deklarował gotowość do rozmów z Waszyngtonem na temat walki z przemytem narkotyków oraz współpracy ekonomicznej, w tym sprzedaży ropy. Te próby dialogu zostały brutalnie przerwane przez obecną operację militarną. Świat oczekuje teraz na zapowiedzianą przez Donalda Trumpa konferencję prasową, która ma odbyć się w jego rezydencji Mar-a-Lago, gdzie ma przedstawić szczegóły pojmania Maduro i dalsze plany Stanów Zjednoczonych w regionie.

