Premier Donald Tusk spotka się w piątek z prezydentem Karolem Nawrockim. Tematem rozmów mają być kluczowe kwestie bezpieczeństwa państwa, w tym gwarancje dla Ukrainy oraz trwający od miesięcy spór o nominacje ambasadorskie. Spotkanie jest postrzegane jako ostatnia szansa na zażegnanie kryzysu, który, zdaniem wiceministra spraw zagranicznych Marcina Bosackiego, stanowi „pięciomiesięczną politykę sabotażu” ze strony Kancelarii Prezydenta.
Wiceszef MSZ w rozmowie z RMF FM nie krył frustracji rządu, podkreślając, że prezydent Nawrocki od miesięcy unika kontaktu z przedstawicielami ministerstwa i blokuje niezbędne działania na arenie międzynarodowej. Konsekwencje tego impasu są widoczne w kluczowych placówkach dyplomatycznych, które pozostają nieobsadzone. Rząd ma nadzieję, że piątkowe spotkanie doprowadzi do przełomu i umożliwi „rozmowę dorosłych ludzi” o najważniejszych problemach Polski.
Stawką bezpieczeństwo: Gwarancje dla Ukrainy i polityka zagraniczna
Głównym formalnym powodem spotkania na linii Tusk-Nawrocki jest potrzeba wypracowania wspólnego stanowiska w sprawie gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy po ewentualnym zawieszeniu broni. Jest to kwestia o strategicznym znaczeniu dla regionu i wymaga pełnej koordynacji między rządem a głową państwa, zwłaszcza w kontekście zbliżających się kluczowych decyzji NATO i zmian w polityce Stanów Zjednoczonych.
Jak podkreślają eksperci, jednolity front w polityce zagranicznej jest kluczowy w dobie rosnących napięć geopolitycznych. Brak porozumienia na najwyższym szczeblu w tak fundamentalnych sprawach, jak wsparcie dla Kijowa, może osłabiać pozycję negocjacyjną Polski na forum międzynarodowym. Dlatego też premier Tusk dąży do pilnego wypracowania konsensusu, który byłby sygnałem stabilności dla sojuszników.
Wiceszef MSZ Bosacki wyraził nadzieję, że prezydent zakończy politykę blokowania działań rządu, szczególnie w obszarach bezpośrednio związanych z bezpieczeństwem. Uważa on, że obecna sytuacja jest nie do przyjęcia, gdy w obliczu zagrożenia wschodniego, władze państwowe nie potrafią mówić jednym głosem.
Esencja sporu: Blokada nominacji ambasadorskich
Oprócz kwestii ukraińskiej, centralnym punktem sporu pozostaje kryzys ambasadorski. Minister Radosław Sikorski odwołał kilkudziesięciu ambasadorów, lecz prezydent Nawrocki odmawia podpisania nominacji dla ich następców. Marcin Bosacki ujawnił, że minister Sikorski już dwukrotnie sformułował „daleko idący kompromis” w tej sprawie – raz w rozmowie osobistej, a następnie na piśmie – jednak Kancelaria Prezydenta od trzech miesięcy nie udzieliła odpowiedzi.
Wśród kandydatur, które wywołują największe kontrowersje, wymienia się Bogdana Klicha i Ryszarda Schnepfa. Blokada tych i innych nominacji paraliżuje działanie kluczowych placówek. Według MSZ, ten impas jest celowym działaniem politycznym, mającym na celu osłabienie rządu. W praktyce oznacza to, że Polska nie ma pełnej reprezentacji w ważnych stolicach, co utrudnia prowadzenie bieżącej dyplomacji i ochronę interesów państwa.
Konstytucja kontra „pseudowarunki”. Kto ma decydujący głos?
Kancelaria Prezydenta, reprezentowana przez Marcina Przydacza, szefa Biura Polityki Międzynarodowej, miała przedstawić warunki kompromisu. Obejmowały one m.in. uzasadnienie powodów zakończenia misji 50 ambasadorów oraz powrót do praktyki sprzed 30 lat, zakładającej, że to prezydent obsadza placówki.
MSZ stanowczo odrzuca te żądania, uznając je za „pseudowarunki” nie mające podstaw prawnych. Bosacki podkreślił, że Konstytucja RP jest w tej sprawie jasna: za politykę zagraniczną odpowiada Rząd, a prezydent jedynie podpisuje wnioski sformułowane przez ministra spraw zagranicznych i podpisane przez premiera. Zgodnie z tym stanowiskiem:
- Nie ma mowy o powrocie do przepisów sprzed Małej Konstytucji.
- Nie istnieje pojęcie „placówek prezydenckich” – za całość polityki zagranicznej odpowiada rząd.
- Osoby nieposiadające kompetencji (jak Marcin Przydacz) nie mogą stawiać warunków rządowi.
„Nie ma czegoś takiego jak dwie polityki zagraniczne Polski. Za politykę zagraniczną odpowiada – zgodnie z Konstytucją – rząd” – stwierdził Bosacki, dementując sugestie o podziale kompetencji w tej materii.
Czy możliwy jest „kompromis dorosłych ludzi”?
Premier Donald Tusk ma nadzieję, że podczas piątkowego spotkania uda się znaleźć wyjście z impasu. Marcin Bosacki zapowiedział, że ze strony premiera padnie „daleko idąca propozycja kompromisowa”, podobna do tej, którą już wcześniej przedstawił minister Sikorski. Celem jest zapewnienie, by państwo polskie było godnie reprezentowane w kluczowych dla bezpieczeństwa sprawach.
Wysoka stawka spotkania wynika z konieczności obsadzenia kluczowych placówek dyplomatycznych, które są niezbędne do prowadzenia efektywnej polityki europejskiej i transatlantyckiej. Dalsze trwanie sporu to nie tylko polityczna rozgrywka, ale przede wszystkim realne osłabienie pozycji Polski w obliczu międzynarodowych wyzwań.
Oczekuje się, że Tusk będzie dążył do oddzielenia sporów politycznych od strategicznych interesów państwa. Jeśli prezydent Nawrocki przyjmie kompromis, oznaczać to będzie koniec pięciomiesięcznego paraliżu w dyplomacji. Jeśli jednak Kancelaria Prezydenta utrzyma swoje „pseudowarunki”, rząd będzie musiał rozważyć inne, bardziej stanowcze kroki w celu przywrócenia pełnej funkcjonalności polskiej służby zagranicznej.

