W kaszubskich lasach, w okolicach Dziemian na Pomorzu, doszło do potencjalnego przełomu w jednych z najgłośniejszych poszukiwań skarbów z czasów II wojny światowej. Jan Delingowski, były radiooficer floty handlowej, który od ponad roku bada teren, ogłosił, że jego ekipa natrafiła na solidną, betonową strukturę. Odkrycie to może potwierdzać hipotezę o ukryciu w tym miejscu poniemieckiego depozytu, który rzekomo miał związek z hitlerowskim zbrodniarzem Erichem Kochem.
Poszukiwania koncentrują się wokół domniemanego schronu, w którym pod koniec wojny hitlerowcy mieli ukryć kosztowności wywiezione z Królewca. Chociaż wcześniejsze wykopy archeologiczne nie przyniosły rezultatów, najnowsze odwierty, prowadzone w ścisłej współpracy z geofizykami i archeologami, dostarczyły konkretnych dowodów na istnienie podziemnej budowli. Eksperci nie wykluczają, że konstrukcja ta może być kluczem do rozwiązania zagadki legendarnej Bursztynowej Komnaty.
Beton na 4 metrach: Co wykazały najnowsze odwierty?
Kluczowe odkrycie miało miejsce kilkanaście dni temu, kiedy wiertnica, pracująca w wytypowanym przez Delingowskiego miejscu, natrafiła na silny opór na głębokości około 4 metrów. Opór był tak duży, że nie był w stanie go pokonać nawet młot udarowy. Według relacji poszukiwacza, wiertło „tańczyło na blasze, na jakiejś pancernej osłonie”.
Przeprowadzone analizy próbek pobranych z odwiertu potwierdziły, że natrafiono na beton oraz charakterystyczną papę izolacyjną. Jest to niezwykle istotne, ponieważ identyczne materiały budowlane odnaleziono wcześniej w rejonie jeziora Rzuno, gdzie znajdowały się łotewskie ziemianki. Fakt ten sugeruje, że mamy do czynienia z budowlą wojskową z okresu II wojny światowej.
W celu weryfikacji znaleziska, badacze wprowadzili do otworu inspekcyjnego miniaturowy detektor oraz kamerę, które wykryły obecność metali wewnątrz konstrukcji. To techniczne potwierdzenie istnienia zabetonowanego obiektu pod ziemią stanowi największy przełom od początku poszukiwań.
Historyczne dowody: Tajny poligon SS i archiwa łotewskie
Teoria Delingowskiego dotycząca ukrytego depozytu w Dziemianach (wówczas Sophienwalde) opiera się nie tylko na badaniach terenowych, ale także na analizie archiwów i wspomnień z epoki. W czasie wojny w tym rejonie znajdował się tajny poligon SS.
Odkrycie schronu pokrywa się z relacjami generała Rudolfsa Bangerskisa, inspektora generalnego Łotewskiego Legionu SS. W swoich pamiętnikach, generał opisał wizytę w Sophienwalde w październiku 1944 roku, wspominając o potężnym magazynie amunicyjnym. Magazyn ten, należący do wycofującej się 15. Dywizji Grenadierów Waffen SS, musiał zostać porzucony z powodu braku możliwości transportowych.
Dodatkowo, lokalne legendy o istnieniu nigdy nieukończonej przez Niemców „zielonej drogi” oraz analiza modeli LIDAR i starych zdjęć leśników, wskazują na nienaturalne struktury w terenie. Wszystkie te historyczne i geofizyczne puzzle zaczynają układać się w spójny obraz podziemnej instalacji.
Pancernik czy depozyt? Co naprawdę ukrywa się w kaszubskim lesie
Główną hipotezą, wynikającą z kontekstu historycznego, jest to, że schron skrywa zapas amunicji do broni ciężkiej – prawdopodobnie do haubic i armat używanych na poligonie. Ze względu na twardy opór i wykrytą blaszaną osłonę, badacze przypuszczają, że obiekt ten jest tzw. „pancernikiem” – schronem wzmocnionym od góry płytami pancernymi, mającym wytrzymać ostrzał.
Jednak Delingowski nie wyklucza szerszego kontekstu. Jeśli schron jest na tyle solidny, by przetrwać dekady pod ziemią, mógł posłużyć jako miejsce ukrycia depozytu Ericha Kocha. Koch, jako gauleiter Prus Wschodnich, był odpowiedzialny za ewakuację cennych dóbr kultury i kosztowności z Królewca w obliczu zbliżającej się Armii Czerwonej.
Wśród tych dóbr znajdowały się potencjalnie elementy Bursztynowej Komnaty, która po zrabowaniu z Carskiego Sioła została przetransportowana do Królewca, a następnie ślad po niej zaginął. Choć jest to najbardziej sensacyjna i spekulacyjna teoria, jej weryfikacja jest jednym z głównych celów poszukiwaczy.
Co dalej? Plan poszukiwaczy i zgoda konserwatora
Odkrycie betonowej struktury otwiera drogę do kolejnego, kluczowego etapu badań. Jan Delingowski planuje teraz poszerzenie otworu inspekcyjnego, aby wprowadzić do środka bardziej zaawansowany sprzęt, w tym ramowy wykrywacz impulsowy oraz kamery o wyższej rozdzielczości, które pozwolą na dokładne zmapowanie wnętrza obiektu.
Kolejnym krokiem, który wymaga ścisłej współpracy z władzami, będzie uzyskanie zgody na pełnowymiarowe wykopaliska archeologiczne. Wcześniej poszukiwacze otrzymali już zgodę od Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków na prowadzenie odwiertów. Jeśli wyniki mapowania wnętrza potwierdzą sensacyjną naturę znaleziska, Dziemiany mogą stać się nowym centrum uwagi dla historyków i mediów na całym świecie.

