Poznań stracił swój kultowy symbol. Słynne drzewo, które przez lata stanowiło jeden z najbardziej rozpoznawalnych i najchętniej fotografowanych obiektów nad jeziorem Rusałka, zostało ścięte. Incydent ten wywołał falę oburzenia wśród mieszkańców i fotografów. Co najważniejsze, wycinka została przeprowadzona bez jakiejkolwiek wiedzy i zezwolenia Miasta Poznań, co natychmiast uruchomiło procedury prawne.
Władze miasta oficjalnie potwierdziły, że doszło do aktu wandalizmu lub nielegalnej samowoli, która skutkuje nieodwracalną stratą krajobrazową. Sprawą zajęła się już policja, która przeprowadziła na miejscu oględziny i rozpoczęła poszukiwania sprawcy. Osobie odpowiedzialnej za to działanie grożą bardzo wysokie kary finansowe, które w Polsce za nielegalne usunięcie drzewa mogą sięgać dziesiątek, a nawet setek tysięcy złotych.
Aktualność tej sprawy jest krytyczna, ponieważ dotyczy nie tylko zniszczenia mienia, ale także naruszenia przepisów o ochronie środowiska i krajobrazu. Eksperci podkreślają, że nielegalna wycinka w miejscu publicznym i rekreacyjnym traktowana jest z najwyższą surowością. Miasto Poznań zapowiedziało, że będzie dążyć do najwyższej możliwej sankcji dla winnych.
Ikona fotografii zniknęła. Jak wyglądał symbol Rusałki?
Drzewo nad Rusałką nie było zwykłym elementem krajobrazu. Jego wyjątkowość polegała na specyficznym ułożeniu – było ono mocno pochylone nad taflą jeziora, tworząc niepowtarzalną kompozycję. Stało się to ulubionym motywem dla lokalnych fotografów, którzy uwieczniali je o każdej porze roku, od mglistych wschodów słońca po mroźne zimowe pejzaże.
Dla wielu mieszkańców Poznania i entuzjastów fotografii, drzewo to było synonimem Rusałki. W komunikacie opublikowanym przez miasto podkreślono: „Wiemy, że dla wielu fotografów i fotografek był to jeden z najbardziej wdzięcznych obiektów do uchwycenia na zdjęciach, co wielokrotnie potwierdzaliście, przesyłając nam malownicze obrazki z tego miejsca”.
Utrata tego obiektu ma wymiar nie tylko estetyczny, ale i emocjonalny. Tego typu elementy krajobrazu, które zyskują status lokalnych ikon, są trudne do zastąpienia i stanowią część tożsamości miejsca. Zniszczenie nastąpiło w popularnym miejscu rekreacji, gdzie mieszkańcy chętnie spędzają wolny czas, co dodatkowo potęguje poczucie straty.
Ścięcie bez zgody miasta. Co mówi polskie prawo?
Nielegalne usunięcie drzewa, zwłaszcza na terenie publicznym zarządzanym przez miasto, jest w Polsce traktowane jako poważne wykroczenie, a w niektórych przypadkach nawet przestępstwo, zgodnie z Ustawą o ochronie przyrody.
Aby legalnie usunąć drzewo, nawet to, które wydaje się być martwe lub uszkodzone, wymagana jest decyzja administracyjna wydana przez odpowiedni organ (zazwyczaj urząd miasta lub gminy). Brak takiego pozwolenia skutkuje nałożeniem administracyjnej kary pieniężnej. Wysokość tej kary jest ściśle regulowana i zależy od obwodu pnia mierzonego na wysokości 130 cm oraz gatunku drzewa.
W przypadku tak okazałego i wiekowego drzewa, jakie znajdowało się nad Rusałką, kary mogą być astronomicznie wysokie. Zgodnie z obecnymi przepisami, opłata za usunięcie drzewa bez zezwolenia jest dwukrotnością opłaty za jego legalne usunięcie. W zależności od obwodu pnia, mandat za nielegalną wycinkę może łatwo przekroczyć 50 000 złotych, a w przypadku bardzo dużych okazów sięgnąć nawet kilkuset tysięcy złotych.
Co więcej, jeśli zostanie udowodnione, że działanie miało charakter celowego zniszczenia mienia publicznego lub szkody środowiskowej, sprawca może odpowiadać także karnie, co grozi karą ograniczenia wolności lub grzywną.
Trwa pilne śledztwo. Jakie dowody zbiera policja?
W związku z incydentem policja z Poznania natychmiast rozpoczęła czynności wyjaśniające. Na miejscu zdarzenia, nad jeziorem Rusałka, przeprowadzono już szczegółowe oględziny, mające na celu zabezpieczenie wszelkich śladów, które mogłyby doprowadzić do sprawcy.
Śledczy koncentrują się na kilku kluczowych aspektach. Po pierwsze, poszukiwani są świadkowie, którzy mogli widzieć podejrzane osoby lub pojazdy w okolicy Rusałki w czasie, gdy doszło do wycinki. Po drugie, analizowane są potencjalne nagrania z okolicznych kamer monitoringu, choć w rejonach rekreacyjnych ich zasięg może być ograniczony.
Kluczowe dla śledztwa jest ustalenie motywu. Czy było to działanie celowe, akt wandalizmu, czy może próba usunięcia drzewa przez osobę, która uważała, że zagrażało ono bezpieczeństwu, ale zignorowała procedury prawne? Policja bada również, czy w okolicy prowadzone były jakiekolwiek prace, które mogłyby być powiązane z nielegalną wycinką.
Miasto Poznań zadeklarowało pełną współpracę z organami ścigania, podkreślając, że ustalenie i ukaranie sprawcy jest priorytetem, aby zapobiec podobnym aktom w przyszłości i chronić cenne zasoby przyrodnicze na terenach miejskich.
Konsekwencje dla krajobrazu i przyszłość Rusałki
Zniszczenie kultowego drzewa to bolesna lekcja na temat kruchości miejskiego krajobrazu i konieczności ochrony naturalnych symboli. Chociaż jezioro Rusałka pozostaje ważnym ośrodkiem rekreacyjnym, utrata tego elementu zmienia jego wizualną charakterystykę.
Dla środowiska jest to również realna strata. Stare, pochylone drzewa często stanowią schronienie dla wielu gatunków ptaków i owadów. Ich usunięcie, szczególnie bez kontroli biologów, może mieć negatywne skutki dla lokalnego ekosystemu. W perspektywie długoterminowej, władze miasta będą musiały rozważyć działania rekultywacyjne lub posadzenie nowego drzewa w pobliżu, choć odtworzenie unikalnego charakteru zniszczonego okazu zajmie dziesiątki lat.
Apel do mieszkańców: Jeśli ktokolwiek posiada informacje na temat nielegalnej wycinki, powinien niezwłocznie skontaktować się z policją lub Strażą Miejską. Ustalenie sprawcy jest kluczowe, by pokazać, że tego typu działania na terenach publicznych nie będą tolerowane, a konsekwencje prawne są nieuchronne i dotkliwe.

