W niedzielę 18 stycznia w Brukseli odbędzie się nadzwyczajne posiedzenie unijnych ambasadorów, zwołane w trybie pilnym w odpowiedzi na bezprecedensową eskalację napięć handlowych. Prezydent USA Donald Trump ogłosił w sobotę wprowadzenie dodatkowych 10-procentowych ceł na towary pochodzące z ośmiu kluczowych państw europejskich. Decyzja ta, według Białego Domu, jest bezpośrednią retorsją za krytyczne stanowisko tych krajów wobec amerykańskich planów przejęcia Grenlandii.
Groźba Waszyngtonu natychmiast wywołała alarm w europejskich stolicach. Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa wydali wspólne oświadczenie, w którym podkreślili, że taryfy te „osłabiłyby stosunki transatlantyckie” i groziłyby wejściem na niebezpieczną równię pochyłą. Nadzwyczajne posiedzenie, zwołane przez cypryjską prezydencję w UE, ma na celu skoordynowanie wspólnej odpowiedzi bloku na ultimatum amerykańskiego prezydenta.
Konflikt handlowy, mający swoje źródło w kwestii terytorialnej Grenlandii, stawia pod znakiem zapytania stabilność globalnych łańcuchów dostaw i wymaga natychmiastowej reakcji dyplomatycznej. Cała sytuacja ma również bezpośrednie implikacje dla polskiej gospodarki, ze względu na ścisłe powiązania handlowe wewnątrz unijnego rynku.
Konsekwencje groźby: Kto jest na celowniku Trumpa?
Lista państw objętych nowymi taryfami celnymi jest precyzyjnie określona i obejmuje zarówno kluczowych członków Unii Europejskiej, jak i sojuszników z NATO. Dodatkowe 10 proc. cła ma objąć towary pochodzące z następujących krajów:
- Dania
- Norwegia
- Szwecja
- Finlandia
- Francja
- Niemcy
- Wielka Brytania
- Holandia
Trump jasno określił warunki odwieszenia ceł. Taryfy mają obowiązywać do momentu sfinalizowania umowy dotyczącej zakupu Grenlandii. Co więcej, prezydent USA postawił konkretny termin: jeśli do 1 czerwca nie dojdzie do porozumienia w sprawie wyspy, taryfy te wzrosną drastycznie do 25 procent. Jest to mechanizm eskalacji, który ma wywrzeć maksymalną presję ekonomiczną na Danię i jej europejskich sojuszników.
Nałożenie ceł na tak dużą grupę państw, w tym na największe gospodarki strefy euro – Niemcy i Francję – oznacza realne ryzyko dla europejskiego eksportu i globalnej stabilności handlowej. Eksperci ostrzegają, że koszty te ostatecznie poniosą europejscy konsumenci i przedsiębiorstwa, co może spowolnić wzrost gospodarczy w regionie.
Reakcja Brukseli: Nadzwyczajne posiedzenie ambasadorów UE
Doniesienia o groźbie ceł, ujawnione m.in. przez reporterkę RMF FM Katarzynę Szymańską-Borginon, doprowadziły do natychmiastowej mobilizacji struktur unijnych. Nadzwyczajne posiedzenie ambasadorów państw członkowskich UE (COREPER) zostało zwołane na niedzielę 18 stycznia, co podkreśla pilność i wagę kryzysu.
Przywódcy instytucji UE, Ursula von der Leyen i Antonio Costa, we wspólnym oświadczeniu skrytykowali działania Waszyngtonu, podkreślając, że są one sprzeczne z duchem współpracy transatlantyckiej. Zauważyli również, że działania Danii i jej sojuszników w regionie Arktyki, w tym koordynowane ćwiczenia wojskowe, mają na celu wzmocnienie bezpieczeństwa w Arktyce i nie stanowią zagrożenia dla nikogo. Stanowisko to ma na celu zdyskredytowanie argumentu USA, że działania te są w jakikolwiek sposób wrogie.
Kluczowym zadaniem ambasadorów będzie teraz opracowanie wspólnej strategii negocjacyjnej i potencjalnych kontr-działań. Unia Europejska, jako największy blok handlowy świata, ma narzędzia do odpowiedzi, ale priorytetem pozostaje deeskalacja konfliktu i ochrona interesów ośmiu zagrożonych państw członkowskich.
Stawka Arktyczna: Dlaczego Grenlandia jest osią sporu?
Choć cła dotyczą handlu, ich podłożem jest polityka geostrategiczna związana z Arktyką. Grenlandia, autonomiczne terytorium podległe Danii, jest kluczowa ze względu na swoje zasoby naturalne, strategiczne położenie militarne oraz potencjał w kontekście topnienia lodów i otwierania nowych szlaków morskich.
Donald Trump od dawna wyrażał zainteresowanie zakupem Grenlandii, co Dania stanowczo odrzuciła, uznając pomysł za absurdalny. Groźba nałożenia ceł jest próbą wykorzystania siły ekonomicznej USA do wymuszenia zmiany stanowiska Danii i jej sojuszników. Państwa europejskie, w tym te objęte cłami, solidarnie poparły stanowisko Kopenhagi.
Przywódcy UE w swoim oświadczeniu podkreślili wspólne transatlantyckie zainteresowanie pokojem i bezpieczeństwem w regionie Arktyki, w tym poprzez struktury NATO. Oznacza to, że Unia Europejska traktuje działania USA nie tylko jako atak handlowy, ale także jako próbę podważenia koordynacji polityki bezpieczeństwa w kluczowym regionie geopolitycznym.
Nadzwyczajne spotkanie ambasadorów UE w niedzielę ma kluczowe znaczenie dla określenia, czy Bruksela zdecyduje się na twardą odpowiedź, czy też spróbuje złagodzić kryzys dyplomatyczny, zanim 10-procentowe taryfy wejdą w życie, a potencjalnie wzrosną do 25 procent w czerwcu.

