Trzy lata przed startem Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2026, które mają odbyć się w USA, Kanadzie i Meksyku, narasta poważny kryzys polityczny, który może doprowadzić do bezprecedensowego bojkotu turnieju. Chociaż Francja, jeden z faworytów i kluczowych graczy europejskich, stanowczo odrzuciła możliwość wycofania się z rozgrywek, Dania postawiła twarde ultimatum. Kopenhaga zapowiedziała, że jeśli Stany Zjednoczone zrealizują swoje zapowiedzi dotyczące suwerenności Grenlandii, duńscy piłkarze nie pojawią się na amerykańskich boiskach.
Stanowisko Francji, ogłoszone przez minister sportu Marinę Ferrari, jest kluczowe dla stabilności turnieju, ale jednocześnie podkreśla głębokie podziały w Europie w kwestii reakcji na politykę zagraniczną USA. Ferrari jasno zadeklarowała, że jej kraj nie przewiduje wycofania się z Mundialu 2026, niezależnie od napięć związanych z Grenlandią i gróźb ze strony Donalda Trumpa. Sytuacja jest dynamiczna, a potencjalne wycofanie się Danii oraz sugestie ze strony Niemiec mogą zdestabilizować całe mistrzostwa.
Francja stawia na separację sportu i polityki
Francuska minister sportu Marina Ferrari, cytowana przez agencję Reuters oraz dziennik „Le Monde”, ogłosiła we wtorek, że rząd w Paryżu nie ma zamiaru bojkotować wielkich zawodów piłkarskich. To stanowisko jest wyraźnym sygnałem, że Francja zamierza trzymać się zasady oddzielenia sportu od polityki, nawet w obliczu międzynarodowych kontrowersji.
„Nie będę przewidywać, co może się wydarzyć, ale słyszałam głosy podnoszone przez niektóre bloki polityczne. Jestem osobą, która wierzy w oddzielenie sportu od polityki. Mistrzostwa świata to niezwykle ważny moment dla tych, którzy kochają sport” – zaznaczyła Ferrari. To pragmatyczne podejście ma na celu ochronę sportowców i kibiców przed konsekwencjami międzynarodowych sporów dyplomatycznych. Decyzja ta oznacza, że jeden z najsilniejszych europejskich zespołów nie dołączy do potencjalnej fali bojkotów, co daje FIFA poczucie stabilności.
Duńskie ultimatum: Mundial zagrożony przez Grenlandię
O ile Francja deklaruje udział, o tyle Dania zajmuje radykalnie odmienne stanowisko. Duńczycy, których królestwo obejmuje autonomiczną Grenlandię, jasno zapowiedzieli, że jeśli Donald Trump zrealizuje zapowiedzi dotyczące „zajęcia” lub zakwestionowania statusu Grenlandii, ich reprezentacja na Mundial 2026 nie pojedzie. Jest to bezpośrednia reakcja na retorykę amerykańskiego przywódcy, która w Europie Północnej jest odbierana jako naruszenie suwerenności.
Jak podkreślił duński historyk sportowy Svend Rybner, komentując sytuację dla dziennika „BT”, duńska federacja piłkarska „nie będzie miała wyjścia i będzie musiała tak zrobić”. Rybner dodał, że „byłoby to nieprawdopodobne uczestniczyć w imprezie sportowej, której gospodarzem jest kraj, który militarnie naruszył granice naszego królestwa”. To stanowisko jest niezwykle poważne, ponieważ Dania jest członkiem NATO i kluczowym sojusznikiem USA, a jednocześnie jej reakcja jest podyktowana obroną integralności terytorialnej.
Niemieckie głosy i presja na Donalda Trumpa
Napięcia wokół Grenlandii wykraczają poza Danię. Także w Niemczech pojawiły się głosy sugerujące wykorzystanie sportu jako narzędzia nacisku politycznego. Juergen Hardt, rzecznik ds. polityki zagranicznej niemieckiej CDU/CSU, zasugerował w rozmowie z dziennikiem „Bild”, że bojkot mistrzostw świata mógłby być ostatecznym krokiem mającym wpłynąć na decyzje amerykańskiego prezydenta.
Chociaż Niemcy nie ogłosiły jeszcze formalnego ultimatum, podobnego do duńskiego, sugestie ze strony wpływowych polityków wskazują na to, że spór o Grenlandię jest traktowany w Europie jako poważna sprawa o charakterze geopolitycznym. Wykorzystanie Mundialu jako karty przetargowej świadczy o tym, że europejskie elity polityczne są gotowe do podjęcia drastycznych działań, jeśli sytuacja dyplomatyczna się pogorszy. Dla FIFA i organizatorów turnieju oznacza to konieczność monitorowania relacji międzynarodowych w czasie rzeczywistym.
Konsekwencje dla FIFA i kibiców: Co dalej z turniejem?
Potencjalny bojkot, nawet ze strony jednego kluczowego kraju, takiego jak Dania, stwarza ogromne problemy logistyczne i wizerunkowe dla FIFA. Mundial 2026 ma być największym turniejem w historii, z udziałem 48 drużyn. Wycofanie się europejskich reprezentacji, zwłaszcza tych z silnymi tradycjami piłkarskimi, drastycznie obniżyłoby prestiż i wartość komercyjną wydarzenia.
Jeżeli Dania, a w ślad za nią potencjalnie inne kraje nordyckie lub niemieccy politycy, zrealizują swoje groźby, FIFA będzie musiała znaleźć sposób na szybkie zastąpienie drużyn, co jest skomplikowane proceduralnie. Co najważniejsze dla kibiców, turniej straciłby na sportowej jakości i wiarygodności. Obecnie uwaga skupia się na Waszyngtonie i Kopenhadze. Decyzja Francji o udziale jest ważnym buforem, ale nie niweluje zagrożenia. Najbliższe miesiące pokażą, czy polityka Donalda Trumpa zmusi Europę do podjęcia decyzji, która na trwałe zdefiniuje relacje między sportem a dyplomacją.

