Fala dyplomatycznego oburzenia przetoczyła się przez świat po kontrowersyjnych wypowiedziach Donalda Trumpa, który podważył znaczenie pomocy sojuszników NATO, sugerując, że wojska w Afganistanie „pozostały trochę z tyłu”. Słowa te wywołały natychmiastową reakcję w stolicach europejskich, w tym w Warszawie. W odpowiedzi na narastający kryzys, Ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce, Thomas Rose, podjął pilną interwencję, publikując specjalny komunikat skierowany do Polaków.
Ambasador Rose, starając się załagodzić napięcia i potwierdzić niezachwiane partnerstwo, podkreślił, że prezydent USA darzy Polskę głębokim szacunkiem za jej wkład w Sojusz Północnoatlantycki. Działania te mają kluczowe znaczenie dla utrzymania wiarygodności USA jako sojusznika w obliczu zbliżających się wyborów i potencjalnych zmian w polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych.
Skandaliczne słowa Donalda Trumpa i globalna fala oburzenia
Podczas wywiadu dla Fox News Donald Trump stwierdził, że Stany Zjednoczone „nigdy nie potrzebowały pomocy NATO” i w zasadzie o nic nie prosiły sojuszników. Co więcej, skrytykował udział wojsk sojuszniczych w misjach, mówiąc: „Pozostali trochę z tyłu, trochę z dala od linii frontu”. Ta wypowiedź została natychmiast uznana za obraźliwą i skandaliczną, szczególnie w krajach, które poniosły realne ofiary w Afganistanie i Iraku.
Reakcje międzynarodowe były natychmiastowe i ostre. Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer nazwał uwagi Trumpa „niedopuszczalnymi” i zasugerował konieczność przeprosin. Prezydent Francji Emmanuel Macron oraz premier Włoch Giorgia Meloni również potępili słowa amerykańskiego przywódcy. Choć Trump szybko złagodził ton wobec Wielkiej Brytanii, chwaląc ich „niezwykle odważnych żołnierzy”, to dyplomatyczne szkody zostały już wyrządzone.
Ostra odpowiedź z Warszawy: Tusk i Nawrocki reagują na zarzuty
Polska, jako jeden z najbardziej zaangażowanych sojuszników USA w misjach w Iraku i Afganistanie, zareagowała z dużą stanowczością. Premier Donald Tusk, wykorzystując platformę X, przypomniał o osobistym doświadczeniu, gdy w 2011 roku uczestniczył w pożegnaniu pięciu poległych polskich żołnierzy w Afganistanie.
Tusk podkreślił, że towarzyszący mu wówczas amerykańscy oficerowie zapewniali, że Ameryka nigdy nie zapomni polskich bohaterów. Dodał: „Może przypomną o tym prezydentowi Trumpowi”. Z kolei prezydent Karol Nawrocki określił polskich żołnierzy mianem „bohaterów”, którzy zasługują na największy szacunek i podziękowania za służbę. Ta solidarna i jednoznaczna reakcja polskich decydentów była kluczowa w obronie honoru polskiego wojska.
Pilna interwencja Ambasadora Rose’a na platformie X
W obliczu narastającej krytyki i potrzeby szybkiego uspokojenia nastrojów w strategicznie ważnej Polsce, Ambasador Thomas Rose podjął się roli „strażaka dyplomatycznego”. W niedzielę opublikował wpis, co ciekawe, na swoim prywatnym koncie na platformie X, podkreślając, że „Polska nie ma większego przyjaciela niż prezydent Donald Trump”.
Dyplomata w swoim komunikacie wyraźnie podkreślił głęboki szacunek Trumpa dla poświęcenia Polski i jej niezachwianego zaangażowania w Sojusz Północnoatlantycki. Wymienił wkład Polski w misje w Iraku i Afganistanie, uznając go za dorobek „szanowany i podziwiany przez wszystkich Amerykanów”. Co szczególnie istotne w kontekście polskiej polityki, Rose publicznie docenił i pochwalił polską klasę polityczną, wymieniając z nazwiska Donalda Tuska i Karola Nawrockiego.
Co oznacza dyplomatyczne łagodzenie kryzysu dla relacji polsko-amerykańskich?
Interwencja ambasadora Thomasa Rose’a jest podręcznikowym przykładem zarządzania kryzysem dyplomatycznym. Publikacja na prywatnym koncie, choć nie jest oficjalnym komunikatem Departamentu Stanu, pozwala na szybkie i bezpośrednie zaadresowanie obaw polskiej opinii publicznej i elit politycznych, jednocześnie minimalizując formalne konsekwencje.
Ten gest ma za zadanie potwierdzić, że niezależnie od retoryki politycznej, wspólne strategiczne interesy i wzajemny szacunek pozostają fundamentem sojuszu. Podkreślenie wkładu Polski w NATO i pochwała dla polskich liderów (z obu stron sceny politycznej) ma na celu uspokojenie obaw, że potencjalna nowa administracja USA mogłaby zrewidować zobowiązania sojusznicze wobec Warszawy. Ambasador Rose wyraźnie zadeklarował, że „nasza wspólna siła nadal opiera się na wzajemnym szacunku, który czyni sojusz wspaniałym i wyjątkowym”.
W praktyce, pilny komunikat ambasadora Rose’a służy jako natychmiastowe ubezpieczenie dyplomatyczne, mające zagwarantować Polsce, że jej wkład i poświęcenie w obronie wspólnych wartości są doceniane na najwyższych szczeblach w Waszyngtonie, nawet jeśli retoryka polityczna bywa ostra.

