Wielki pożar, który wybuchł w nocy z soboty na niedzielę w Gliwicach (Śląskie), doprowadził do całkowitej ewakuacji budynku mieszkalnego. Choć na szczęście nikt nie został ranny, konsekwencje dla lokatorów są dramatyczne i natychmiastowe. Inspektor nadzoru budowlanego podjął pilną decyzję o czasowym wyłączeniu obiektu z użytkowania, co oznacza, że mieszkańcy nie mogą na razie wrócić do swoich mieszkań. Akcja gaśnicza trwała kilka godzin w bardzo trudnych, zimowych warunkach.
Pożar, który rozpoczął się tuż przed północą w jednym z mieszkań na parterze, postawił na nogi służby ratunkowe. Szybka interwencja była konieczna, aby zapobiec rozprzestrzenieniu się ognia. Chociaż płomienie udało się opanować i nie wyszły poza lokal, zniszczenia strukturalne i zadymienie są na tyle poważne, że powrót do normalnego życia jest obecnie niemożliwy dla wszystkich mieszkańców bloku.
Kilkugodzinna walka z ogniem w trudnych warunkach
Zgłoszenie o pożarze w Gliwicach dotarło do służb ratunkowych późną nocą. Na miejsce natychmiast skierowano siedem jednostek straży pożarnej. Skala akcji gaśniczej była znacząca, a trudne warunki atmosferyczne, w tym niska temperatura, dodatkowo komplikowały działania ratowników. Strażacy musieli działać szybko, aby zapewnić bezpieczeństwo wszystkim lokatorom.
Ewakuacja objęła wszystkich mieszkańców budynku. Część osób opuściła swoje mieszkania samodzielnie, jednak kilku lokatorów, głównie z wyższych kondygnacji, musiało zostać sprowadzonych klatką schodową przez strażaków. Dzięki sprawnemu działaniu służb, nikomu z mieszkańców nic się nie stało. Akcja gaśnicza i zabezpieczająca trwała nieprzerwanie przez kilka godzin, kończąc się dopiero tuż przed godziną 4 rano.
Eksperci podkreślają, że choć ogień nie objął całego budynku, uszkodzenia spowodowane przez dym, sadzę oraz wodę użytą do gaszenia, mogą być rozległe. To właśnie te czynniki najczęściej decydują o czasowej niezdatności budynku do zamieszkania.
Inspektor podjął pilną decyzję: Czasowe wyłączenie z użytkowania
Kluczową informacją dla poszkodowanych rodzin jest decyzja podjęta przez Inspektora Nadzoru Budowlanego. Po wstępnych oględzinach stanu technicznego konstrukcji oraz ocenie ryzyka, budynek został czasowo wyłączony z użytkowania. Oznacza to prawny zakaz przebywania w nim aż do momentu przeprowadzenia szczegółowej ekspertyzy i usunięcia wszelkich zagrożeń.
Decyzja ta jest standardową procedurą w przypadku poważnych zdarzeń, które mogły naruszyć integralność konstrukcyjną obiektu lub zagrażać zdrowiu lokatorów (np. przez silne zadymienie instalacji wentylacyjnych). Dla mieszkańców oznacza to jednak konieczność znalezienia długoterminowego schronienia poza własnym domem.
W tej chwili nie wiadomo, jak długo potrwają prace zabezpieczające i kiedy mieszkańcy będą mogli odzyskać dostęp do swoich mieszkań, nawet w celu zabrania najpotrzebniejszych rzeczy. Czas ten zależy od zakresu wymaganych napraw i szybkości działania urzędników odpowiedzialnych za nadzór budowlany.
Pomoc miasta: Lokale tymczasowe i wsparcie dla poszkodowanych
W obliczu kryzysowej sytuacji, Miasto Gliwice podjęło natychmiastowe kroki w celu wsparcia ewakuowanych lokatorów. Urzędnicy miejscy zapewnili tymczasowe zakwaterowanie dla tych osób, które nie miały możliwości znalezienia schronienia na własną rękę.
Część poszkodowanych rodzin otrzymała lokale tymczasowe, co stanowi kluczowe zabezpieczenie w pierwszych dniach po zdarzeniu. Pozostali mieszkańcy znaleźli schronienie u swoich bliskich, przyjaciół i znajomych. Miasto monitoruje sytuację i jest gotowe rozszerzyć pomoc, jeśli zajdzie taka potrzeba.
W takich przypadkach kluczowe jest szybkie uruchomienie procedur wsparcia socjalnego. Obejmuje to nie tylko zapewnienie dachu nad głową, ale także pomoc psychologiczną oraz materialną na zakup podstawowych artykułów, które zostały utracone lub do których mieszkańcy nie mają dostępu.
Wstępne ustalenia: Czy rozgrzany komin był przyczyną pożaru?
Choć dokładna przyczyna wybuchu ognia jest wciąż przedmiotem dochodzenia, wstępne ustalenia wskazują na jeden z możliwych scenariuszy. Jak informuje reporter RMF FM, nie wyklucza się, że źródłem pożaru mógł być rozgrzany komin.
Ta hipoteza wymaga jednak potwierdzenia przez biegłych z zakresu pożarnictwa. Trwa szczegółowa analiza miejsca zdarzenia. Ustalenie dokładnej przyczyny jest kluczowe nie tylko dla celów policyjnych, ale także dla rozstrzygnięć ubezpieczeniowych, które będą miały bezpośredni wpływ na finansowanie odbudowy i napraw uszkodzonych lokali.
Właściciele i administratorzy budynków mieszkalnych powinni traktować ten incydent jako pilne przypomnienie o konieczności regularnej kontroli i konserwacji systemów grzewczych i kominowych, zwłaszcza w okresie zimowym, kiedy są one eksploatowane z maksymalną intensywnością. Zaniedbania w tym zakresie stanowią jedno z najczęstszych źródeł pożarów w budynkach mieszkalnych.

