Traktat New START, ostatnia umowa ograniczająca strategiczne arsenały nuklearne Stanów Zjednoczonych i Rosji, oficjalnie wygasa 5 lutego 2026 roku. Jeśli w najbliższych dniach nie dojdzie do natychmiastowego przedłużenia lub zastąpienia go nowym porozumieniem, świat stanie w obliczu sytuacji niespotykanej od ponad pół wieku. Po raz pierwszy od 1972 roku największe mocarstwa nuklearne nie będą miały żadnych prawnych ograniczeń dotyczących liczby strategicznych głowic i pocisków dalekiego zasięgu.
Konsekwencje są poważne. Eksperci i politycy ostrzegają, że wygaśnięcie traktatu może doprowadzić do niekontrolowanego wyścigu zbrojeń, zwiększając ryzyko błędnej oceny intencji przeciwnika i eskalacji globalnego kryzysu. Dmitrij Miedwiediew, zastępca przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Rosji, stwierdził, że choć nie oznacza to natychmiastowej katastrofy, sytuacja „powinna wszystkich zaniepokoić”.
Obecny impas wynika z braku odpowiedzi Waszyngtonu na rosyjską propozycję rocznego przedłużenia limitów oraz z twardego stanowiska byłego prezydenta USA, Donalda Trumpa, który sugerował, że „jeśli wygaśnie, to wygaśnie”, oczekując lepszej umowy zastępczej.
Co oznacza wygaśnięcie traktatu New START?
Traktat New START, podpisany w 2010 roku przez Baracka Obamę i ówczesnego prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa, stanowił kluczowy filar stabilności strategicznej. Określał on ścisłe limity dla obu stron, w tym maksymalnie 1550 rozmieszczonych głowic strategicznych oraz nie więcej niż 700 rozmieszczonych pocisków i bombowców.
Równie ważny jak same limity był mechanizm weryfikacji. Traktat przewidywał system krótkoterminowych inspekcji na miejscu, pozwalający obu stronom na budowanie zaufania i upewnienie się, że przeciwnik przestrzega postanowień. Ten element kontroli zniknął już w 2023 roku, kiedy Władimir Putin zawiesił udział Moskwy w inspekcjach w odpowiedzi na wsparcie USA dla Ukrainy.
Brak traktatu oznacza całkowitą próżnię prawną. Rosja i Stany Zjednoczone będą musiały polegać wyłącznie na własnych, często niekompletnych, ocenach wywiadowczych dotyczących działań drugiej strony. To kończy trwającą od 1972 roku erę ograniczeń dotyczących tej najbardziej destrukcyjnej broni.
Ryzyko niekontrolowanego wyścigu zbrojeń i destabilizacja
Głównym zagrożeniem, na które wskazują eksperci, jest powrót do polityki „maksymalnych założeń”. Nikolaj Sokow, były negocjator ds. zbrojeń i ekspert z VCDNP, ostrzega, że bez wzajemnej weryfikacji każda ze stron będzie zmuszona do zakładania, że przeciwnik produkuje, testuje i rozmieszcza broń w najgorszym możliwym scenariuszu.
Taki proces jest samonapędzający się. Zamiast ograniczać zbrojenia, państwa będą dążyć do kwalitatywnego i ilościowego zwiększania arsenałów, aby zachować równowagę. Darya Dolzikova z londyńskiego think-tanku RUSI podkreśla, że traktaty nie tylko limitują głowice, ale też wymuszają dzielenie się informacjami, co jest niezbędne do zapobiegania śmiertelnym nieporozumieniom.
Obecna sytuacja jest wyjątkowo niebezpieczna, ponieważ, jak zauważa Sokow, „obecnie nie ma żadnych negocjacji – dwustronnych ani wielostronnych – i nawet nie są planowane”. Oznacza to, że rywalizacja może stawać się coraz bardziej destabilizująca bez żadnej ścieżki powrotu do dialogu.
Nowe wyzwania: Chiny i rosyjskie superbronie
Zastąpienie New START jest skomplikowane nie tylko przez napięte stosunki, ale także przez nowe realia technologiczne i geopolityczne. Rosja opracowała systemy zdolne do przenoszenia broni jądrowej, takie jak pocisk manewrujący Buriewiestnik, hipersoniczny Oresznik oraz torpeda Posejdon, które nie mieszczą się w ramach obecnego traktatu.
Kolejnym kluczowym czynnikiem są Chiny. Pekin dynamicznie rozbudowuje swój arsenał, który obecnie szacowany jest na około 600 głowic, z prognozą przekroczenia 1000 do 2030 roku. Choć arsenał chiński jest mniejszy niż USA i Rosji, Waszyngton chce włączyć Chiny do rozmów. Pekin jednak uważa to za nierozsądne i nierealistyczne.
Dwupartyjna komisja Kongresu USA stwierdziła w 2023 roku, że Stany Zjednoczone muszą być przygotowane na jednoczesne wojny z Rosją i Chinami. Ten wniosek wzmacnia argumenty tych, którzy domagają się rozbudowy amerykańskiego arsenału strategicznego, co jest bezpośrednim zaprzeczeniem idei kontroli zbrojeń.
Praktyczne konsekwencje dla USA: Bilion dolarów na modernizację
W przypadku wygaśnięcia traktatu, Stany Zjednoczone mogą szybko zwiększyć liczbę rozmieszczonych głowic. Rekomendacje Kongresu obejmują przygotowanie do wyjęcia z magazynów strategicznych głowic jądrowych, które zostały usunięte w ramach New START, oraz przywrócenie ról nuklearnych dla około 30 bombowców B-52.
Eksperci szacują, że USA mogłyby podwoić liczbę rozmieszczonych głowic w stosunku do limitu New START, a Rosja mogłaby dodać około 800. Choć znaczące zmiany zajęłyby co najmniej rok, perspektywa ta budzi ogromne obawy.
Zwolennicy kontroli zbrojeń, tacy jak senator Ed Markey, ostrzegają, że taki ruch rozpocznie nowy, wyniszczający wyścig, którego USA nie potrzebują i którego nie mogą wygrać. Koszty modernizacji sił nuklearnych są już dziś astronomiczne – Biuro Budżetowe Kongresu szacuje, że wyniosą one niemal bilion dolarów do 2034 roku. Zwiększenie arsenału tylko podniesie tę kwotę, bez zwiększenia bezpieczeństwa.
5 lutego 2026 roku nie jest tylko datą techniczną, ale potencjalnym punktem zwrotnym, po którym stabilność strategiczna, budowana przez dekady zimnej wojny, może zostać nieodwracalnie naruszona.

