W obliczu siarczystych mrozów, które nawiedziły Polskę, w Gdańsku doszło do niezwykle niebezpiecznej sytuacji. W niedzielę, 1 lutego, gdy termometry wskazywały niemal minus 20 stopni Celsjusza, tłumy mieszkańców i turystów masowo wyszły na zamarzniętą Motławę, traktując rzekę jako deptak, a nawet lodowisko. Sceny te, choć malownicze, wywołały natychmiastową i pilną reakcję służb ratunkowych.
Policja oraz władze miasta Trójmiasta stanowczo ostrzegają, że ten „spacer” po lodzie jest śmiertelnie niebezpieczny. Choć lód wydaje się gruby, jego struktura na rzekach i kanałach jest nieprzewidywalna. Eksperci podkreślają, że jeden niewłaściwy krok może doprowadzić do tragedii, a upadek do lodowatej wody w tych warunkach oznacza walkę o życie, która często kończy się niepowodzeniem.
Nagrania krążące w sieci pokazują Motławę, która po raz pierwszy od wielu lat pokryła się solidną skorupą lodu. Niestety, wśród spacerowiczów widać osoby z dziećmi w wózkach, a nawet rowerzystów, którzy całkowicie zignorowali ryzyko. Służby apelują o natychmiastowe zaprzestanie tego typu działań, zanim dojdzie do katastrofy.
Dlaczego lód na rzekach i kanałach jest zawsze zdradliwy?
Wielu ludzi błędnie zakłada, że skoro temperatura spadła do -20°C, lód jest wystarczająco gruby i bezpieczny. W rzeczywistości, lód na naturalnych ciekach wodnych, takich jak Motława, jest fundamentalnie różny od lodu na sztucznych lodowiskach. To zjawisko wymaga szczególnej ekspertyzy i ostrożności.
Rzeki i kanały, takie jak Motława, charakteryzują się dynamicznym środowiskiem wodnym. Nawet przy silnym mrozie, pod powierzchnią lodu występują prądy, które nieustannie podmywają jego strukturę od spodu. Dodatkowo, woda w pobliżu ujść ścieków, mostów, czy w miejscach o zmiennej głębokości, może mieć wyższą temperaturę, co drastycznie osłabia lód lokalnie.
Ratownicy wodni i specjaliści od bezpieczeństwa lodu podają konkretne parametry bezpieczeństwa. Aby lód był uznany za bezpieczny dla pojedynczego dorosłego człowieka, jego grubość powinna wynosić minimum 10-12 cm. Jednak ta grubość musi być jednolita, co jest praktycznie niemożliwe do zagwarantowania na rzece. Władze Gdańska przypominają, że nie ma żadnego oficjalnego pomiaru gwarantującego bezpieczeństwo lodu na Motławie.
- Nierównomierna grubość: Lód jest cieńszy w miejscach, gdzie woda płynie szybciej lub gdzie występują przeszkody.
- Wpływ prądów: Ruch wody osłabia lód od dołu, tworząc pułapki.
- Lód typu szreń: Często lód jest napowietrzony i ma gąbczastą strukturę, która załamuje się pod niewielkim ciężarem.
Konsekwencje wpadnięcia do lodowatej wody: Szok termiczny i hipotermia
Policja i służby ratunkowe podkreślają, że największym zagrożeniem nie jest sam upadek, ale to, co dzieje się w pierwszych minutach po znalezieniu się w wodzie o temperaturze bliskiej zeru. Mowa tu o szoku termicznym, który jest natychmiastową i śmiertelną reakcją organizmu.
Szok termiczny powoduje mimowolne hiperwentylację i skurcz naczyń krwionośnych. Osoba, która wpadnie do wody, ma zaledwie 60 sekund na ustabilizowanie oddechu i powrót na powierzchnię. W panice, wdychanie wody jest niemal nieuniknione. Nawet jeśli ofiara utrzyma się na powierzchni, po 3-5 minutach następuje utrata kontroli nad kończynami z powodu szybkiej utraty ciepła, co uniemożliwia samodzielne wydostanie się z przerębla.
Średni czas przeżycia w wodzie o temperaturze 0°C do 5°C, w zależności od budowy ciała i ubrania, wynosi zaledwie 15 do 45 minut, zanim rozpocznie się poważna hipotermia i utrata świadomości. W gęsto zabudowanym rejonie Gdańska dotarcie służb ratunkowych i wyciągnięcie poszkodowanego z wody może zająć krytyczne minuty, które przesądzają o życiu.
Pilny apel służb: Gdzie można bezpiecznie korzystać z lodu?
W związku z masowym lekceważeniem zagrożenia, służby apelują do mieszkańców i turystów o zachowanie zdrowego rozsądku i przestrzeganie podstawowych zasad bezpieczeństwa zimą. To nie jest kwestia zakazu zabawy, ale ochrony życia i zdrowia.
Władze stanowczo zalecają, aby chęć korzystania z uroków zimy i jazdy na łyżwach realizować wyłącznie w miejscach do tego przeznaczonych – na wyznaczonych i zabezpieczonych lodowiskach. Tylko tam lód jest regularnie kontrolowany, a w razie wypadku natychmiast dostępna jest pomoc medyczna.
Osoby, które są świadkami spacerów po zamarzniętych rzekach, powinny natychmiast powiadomić służby ratunkowe, dzwoniąc pod numer 112. Działania te są konieczne, zwłaszcza gdy na lodzie przebywają dzieci. Pamiętajmy, że to nie jest tylko zabawa, ale potencjalna interwencja ratunkowa z wysokim ryzykiem dla ratowników.
Apel Policji i Straży Miejskiej jest jednoznaczny: Lód na Motławie i innych naturalnych akwenach jest pułapką. Trzeba trzymać się z dala od brzegów i unikać wchodzenia na zamarznięte powierzchnie. Odpowiedzialność za bezpieczeństwo własne i dzieci leży po stronie każdego obywatela.

