Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych (OZPSP) oraz Związek Powiatów Polskich (ZPP) podjęły decyzję o organizacji masowej demonstracji w Warszawie. Protest, zaplanowany na 3 marca przed Ministerstwem Zdrowia, ma być reakcją na krytyczną i, zdaniem organizatorów, nieprzewidywalną sytuację w polskim systemie ochrony zdrowia. Dyrektorzy szpitali biją na alarm, ostrzegając, że bez natychmiastowego wsparcia finansowego i systemowych reform, placówki powiatowe, które stanowią filar lokalnej opieki medycznej, mogą masowo upaść.
Organizatorzy domagają się pilnych działań naprawczych, w tym uruchomienia dodatkowych środków dla zadłużonych lecznic. Jak podkreśla prezes OZPSP, Waldemar Malinowski, system jest obecnie totalnie nieprzewidywalny, co prowadzi do niekontrolowanego zamykania kluczowych oddziałów. Konsekwencje tego kryzysu mogą bezpośrednio uderzyć w bezpieczeństwo i dostępność świadczeń dla milionów Polaków.
Dlaczego dyrektorzy idą na Warszawę? Kryzys finansowy i brak strategii
Główną przyczyną eskalacji konfliktu jest pogarszająca się sytuacja finansowa szpitali powiatowych, które od lat zmagają się z rosnącymi kosztami i niedoszacowanymi wycenami procedur medycznych przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ). Dyrektorzy wskazują, że obecne mechanizmy finansowania są niewystarczające, aby utrzymać zespoły medyczne i zapewnić gotowość operacyjną, zwłaszcza w mniejszych ośrodkach.
W piśmie skierowanym do rządu, przedstawiciele ZPP ostrzegli, że dalsze odkładanie decyzji naprawczych zagrozi bezpieczeństwu pacjentów w całym kraju. Waldemar Malinowski wyraźnie stwierdził, że szpitale powiatowe „toną i utoną zupełnie, jeśli czegoś nie zrobimy”. Brak jakiejkolwiek spójnej strategii zarządzania kryzysem i niepewność co do przyszłych regulacji pogłębiają poczucie beznadziei wśród zarządzających placówkami.
Zamykanie oddziałów położniczych. Konsekwencje dla bezpieczeństwa pacjentów
Jednym z najbardziej dramatycznych skutków kryzysu jest niekontrolowane zamykanie oddziałów specjalistycznych, w tym położniczych. Choć politycy wskazują na decyzje samorządów, dyrektorzy podkreślają, że są one do tego zmuszone. Powodem są bardzo złe wyceny świadczeń oraz spadek liczby porodów, który sprawia, że utrzymanie zespołów w gotowości staje się finansowo niemożliwe.
Proponowane przez urzędników rozwiązania, takie jak „pokoje narodzin” czy transport specjalistyczną karetką typu N, są krytykowane jako trudne do zrealizowania w obliczu braku pieniędzy w systemie. Brak systemowego rozwiązania w tej kwestii oznacza, że pacjentki, zwłaszcza na terenach wiejskich i w mniejszych miastach, muszą pokonywać coraz dłuższe dystanse, aby uzyskać niezbędną pomoc, co bezpośrednio wpływa na bezpieczeństwo okołoporodowe.
Miliard złotych na ratunek? Rząd ma plan, ale stawia warunki
W odpowiedzi na narastający kryzys, rząd analizuje możliwość uruchomienia wsparcia finansowego. Z ustaleń wynika, że w lutym mogą zostać uruchomione zapowiadane jesienią pożyczki z Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK), przeznaczone dla zadłużonych lecznic. Roczny budżet na ten cel miałby wynieść nawet miliard złotych.
Kluczowym elementem tego programu jest warunkowość. Część kwot miałaby być umarzana tylko w miarę realizacji przez konkretny szpital szczegółowego planu naprawczego. Dodatkowe pieniądze mają również usprawnić proces konsolidacji lecznic, czyli ich przekształceń i łączenia. Choć jest to szansa na oddłużenie, oznacza to jednocześnie, że mniejsza liczba placówek przetrwa w obecnym kształcie.
Konsolidacja: Jeden szpital na 200 tys. mieszkańców. Co z małymi placówkami?
Koncepcja konsolidacji jest mocno promowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Wiceprezes NFZ, Jakub Szulc, uzasadniał konieczność tych działań, wskazując na nieefektywność obecnej struktury. Obecnie w Polsce jedna lecznica przypada na około 60 tysięcy osób. Docelowo, w ramach reformy, jeden szpital powinien przypadać na 150 do 200 tysięcy mieszkańców.
Tak radykalna zmiana strukturalna budzi jednak ogromne obawy dyrektorów szpitali powiatowych. Krytykują oni brak jasnej strategii i procedur dotyczących tego, jak szpitale miałyby się łączyć. Bez transparentnych wytycznych i realnego finansowania procesu konsolidacji, istnieje ryzyko, że zamiast uporządkowania systemu, dojdzie do chaotycznego zamykania placówek, co zwiększy wykluczenie komunikacyjne i medyczne w regionach.
Kluczowa data 18 lutego. Decyzje wpłyną na budżety szpitali
Jeszcze przed planowanym na 3 marca protestem, dyrektorzy szpitali z uwagą obserwują rozmowy w Ministerstwie Zdrowia, zaplanowane na 18 lutego. W tym dniu odbędą się negocjacje w ramach zespołu trójstronnego, dotyczące ewentualnego przesunięcia podwyżek dla medyków z lipca tego roku na rok przyszły.
Decyzja ta będzie miała bezpośrednie przełożenie na budżety, którymi dysponować będą dyrektorzy szpitali w 2025 roku. Ewentualne przesunięcie podwyżek mogłoby tymczasowo odciążyć finanse placówek, ale jednocześnie mogłoby zaostrzyć napięcia w środowisku medycznym. Wynik tych rozmów z pewnością wpłynie na skalę i determinację uczestników planowanego protestu.

