Wiceszef Państwowej Komisji ds. Pedofilii, Konrad Ciesiołkiewicz, alarmuje o dramatycznym wzroście krzywdzenia seksualnego dzieci, szczególnie w kontekście wykorzystania nowoczesnych technologii. Odnosząc się do głośnej sprawy Jeffreya Epsteina, Ciesiołkiewicz stwierdził, że społeczeństwo potrzebuje „terapii szokowej”, aby uświadomić sobie skalę problemu, który realnie dotyka Polski. Ekspert podkreśla, że instytucje krajowe i międzynarodowe od lat wskazują na lawinowy wzrost tego typu przestępstw, a Europa, w tym Polska, stała się niestety „bastionem produkcji” materiałów pornograficznych z udziałem dzieci.
W rozmowie dla RMF FM Ciesiołkiewicz wskazał, że nagłośnienie międzynarodowych skandali, takich jak afera Epsteina, jest kluczowe dla przełamania zmowy milczenia. Transparentność w takich sprawach jest niezbędna, nie tylko ze względu na potencjalne inklinacje służb zagranicznych, ale przede wszystkim dla dobra ofiar. Skupienie uwagi instytucji publicznych na tym problemie jest obecnie najwyższym priorytetem.
Konsekwencje afery Epsteina: Dlaczego potrzebna jest „terapia szokowa”?
Zdaniem wiceszefa komisji, afera Epsteina powinna nam bardzo mocno „otwierać oczy” na zjawisko wykorzystania seksualnego. Mimo że sprawa dotyczy głównie USA i elit międzynarodowych, jej echa mogą mieć bezpośredni wpływ na Polskę. Pozytywnie ocenił powołanie przez premiera Donalda Tuska specjalnego zespołu, który ma zbadać ewentualne polskie wątki w tej sprawie. Taka reakcja polityczna jest dowodem, że problem przestaje być traktowany marginalnie.
Ciesiołkiewicz uważa, że nagłośnienie sprawy może mieć kluczowy efekt uboczny: zachęci osoby, które mają wiedzę na temat podobnych przestępstw, do zgłaszania się do służb lub bezpośrednio do Państwowej Komisji ds. Pedofilii. Podkreślił, że społeczeństwo ma cząstkę odpowiedzialności za przemoc, jeżeli przymyka oczy i traktuje te tematy jako drugorzędne. „Nie ma ważniejszych tematów niż temat wykorzystania seksualnego i innych form przemocy” – zaznaczył.
Dramatyczny wzrost wiktymizacji online. Jak technologia utrwala krzywdę?
Postęp technologiczny, który miał ułatwiać życie, stał się potężnym narzędziem w rękach przestępców seksualnych. Ciesiołkiewicz alarmuje, powołując się na dane krajowe i międzynarodowe, że mamy do czynienia z „epidemią krzywdzenia seksualnego”, która jest napędzana przez nowe media. Liczba materiałów ukazujących seksualne wykorzystanie dzieci w Polsce wzrosła o kilkaset procent w ostatnich latach.
W niektórych kategoriach krzywdzenia dzieci odnotowano wzrost sięgający nawet 1300 proc. Te przerażające statystyki pokazują, że problem narasta w zastraszającym tempie. Co gorsza, doświadczenie przemocy jest bardzo często utrwalane w materiałach wideo i zdjęciach, które następnie krążą w sieci. To prowadzi do permanentnej wiktymizacji ofiary.
Osoby skrzywdzone seksualnie przeżywają swoje dramaty na nowo za każdym razem, gdy dowiadują się o podobnych historiach lub gdy ich materiały są ponownie udostępniane. Często nie mają one szansy na uzyskanie „elementarnego, symbolicznego poczucia sprawiedliwości”, której mogłyby dochodzić prawnie.
Utrata zaufania i rola czynników ochronnych
Ofiary przemocy seksualnej doświadczają zerwania więzi zaufania nie tylko z oprawcą, ale z całym społeczeństwem. Ten rodzaj traumy ma długotrwałe, destrukcyjne skutki. Dlatego tak istotne jest, aby liderzy opinii publicznej i decydenci polityczni nie spychali tematu krzywdzenia dzieci na drugi plan, argumentując to np. „wolnością słowa”.
Wiceszef komisji stanowczo podkreślił, że wolność słowa nie może mieć związku z krzywdzeniem innych ludzi, a już szczególnie grup wrażliwych, takich jak dzieci i młodzież. „Znormalizowaliśmy to, co jest patologią” – podsumował, wzywając do natychmiastowej zmiany perspektywy.
Ciesiołkiewicz wskazał jednak na czynniki, które realnie chronią dzieci przed krzywdzeniem. Należą do nich przede wszystkim:
- Rodzina: silne, wspierające relacje domowe.
- Relacje rówieśnicze: bezpieczne i zdrowe środowisko społeczne.
- Sieć instytucji i zaufanych dorosłych: dostępność miejsc i osób, do których dziecko może się zwrócić w trudnej sytuacji bez obawy o ocenę czy odrzucenie.
Koncentracja uwagi na tych elementach oraz pełna transparentność w sprawach takich jak afera Epsteina to jedyna droga do efektywnej walki z rosnącą epidemią wykorzystania seksualnego.

