Ostatnie tygodnie przyniosły gwałtowne przyspieszenie spekulacji na temat sukcesji w Prawie i Sprawiedliwości. Hospitalizacja Jarosława Kaczyńskiego, który trafił do warszawskiego szpitala z zapaleniem płuc, stała się katalizatorem otwartej walki o schedę. Choć rzecznik PiS uspokaja, że prezes wraca do formy, wewnątrz partii narastają historyczne napięcia, a Polacy mają już swojego faworyta.
Najnowsze badanie opinii publicznej rzuca światło na to, kogo wyborcy widzieliby w fotelu prezesa po ewentualnym odejściu Kaczyńskiego. Wyniki są jednoznaczne: Mateusz Morawiecki zdecydowanie prowadzi, umacniając swoją pozycję w wyścigu, podczas gdy jego główni rywale ex aequo zajmują drugie miejsce. Ta sytuacja potwierdza, że pomimo zaprzeczeń prezesa, demontaż dotychczasowej struktury władzy jest już w toku.
Dla czytelników oznacza to jedno: wewnętrzne tarcia w PiS będą eskalować, a frakcje będą walczyć o przejęcie kontroli nad ugrupowaniem, które wciąż ma kluczowe znaczenie dla polskiej sceny politycznej.
Mateusz Morawiecki deklasuje rywali. Wyniki najnowszego sondażu
Kwestia, kto powinien przejąć stery Prawa i Sprawiedliwości w przypadku przejścia Jarosława Kaczyńskiego na polityczną emeryturę, została zadana w nowym badaniu SW Research dla tygodnika „Wprost”. Wyniki jasno wskazują, że w opinii publicznej to były premier ma najsilniejszy mandat do objęcia przywództwa.
Mateusz Morawiecki uzyskał poparcie 15,2 proc. respondentów. Jego przewaga nad resztą kandydatów jest znacząca, co czyni go niekwestionowanym liderem w sondażu. To kluczowa informacja dla frakcji Morawieckiego, która od dawna przygotowuje się do przejęcia władzy w partii.
Na drugim miejscu, ex aequo, znaleźli się dwaj inni prominentni politycy, którzy uzyskali identyczne poparcie:
- Przemysław Czarnek: 10 proc. głosów.
- Patryk Jaki: 10 proc. głosów.
Pozostałe kandydatury uzyskały znacznie mniejsze poparcie, co pokazuje, że walka o realne przywództwo koncentruje się na trzech nazwiskach. Tobiasz Bocheński uzyskał 6 proc., Mariusz Błaszczak 5,6 proc., a Jacek Sasin zaledwie 1,8 proc. Warto jednak zauważyć, że aż 37,9 proc. ankietowanych nie miało zdania, co świadczy o głębokiej niepewności co do przyszłego kierownictwa PiS.
Cicha wojna frakcji: „Harcerze” kontra „Maślarze”
Sondażowe poparcie dla Morawieckiego ma swoje odzwierciedlenie w narastających napięciach wewnętrznych. Media od miesięcy informują o cichej wojnie między dwoma głównymi frakcjami w partii, które obecnie osiągają, zdaniem niektórych źródeł, historyczny poziom tarć.
Pierwszą grupą są tak zwani „Harcerze”. To frakcja związana bezpośrednio z Mateuszem Morawieckim, do której zaliczają się m.in. Michał Dworczyk, Piotr Muller i Waldemar Buda. Część tej grupy uważa, że po kolejnych wyborach parlamentarnych wpływy Jarosława Kaczyńskiego w partii będą nieuchronnie słabnąć, co otwiera drogę do zmiany lidera.
Drugą siłą są „Maślarze”, bardziej konserwatywne skrzydło partii, w skład którego wchodzą m.in. Tobiasz Bocheński, Jacek Sasin, Przemysław Czarnek i Patryk Jaki. To właśnie oni, reprezentując twardy elektorat, starają się zablokować drogę Morawieckiemu do objęcia prezesury.
Komentatorzy polityczni nie mają wątpliwości, że walka o PiS trwa na naszych oczach. Poseł Tomasz Trela stwierdził wprost, że „Kaczyński na naszych oczach upada jako prezes Prawa i Sprawiedliwości” i nie odzyska już swojego posłuchu. Te wewnętrzne tarcia są dowodem na to, że ugrupowanie jest w punkcie zwrotnym, a jego przyszły kształt zależy od tego, która frakcja wygra tę wojnę.
Konsekwencje hospitalizacji i przyszłość prezesa
Bezpośrednią przyczyną przyspieszenia spekulacji była hospitalizacja prezesa PiS. Jarosław Kaczyński trafił do szpitala w Warszawie 28 stycznia w związku z infekcją i zapaleniem płuc. Choć rzecznik Rafał Bochenek zapewnia o powrocie do zdrowia i dobrej formie prezesa, sam Kaczyński nie ukrywa, że „ma już swoje lata”.
W czerwcu 2025 roku, podczas Kongresu PiS w Przysusze, Kaczyński mówił o swojej kondycji i przyszłości, przyznając: „Mam już swoje lata i nie ma co tego ukrywać, ale wierzę, że dam radę. Ale dać radę mogę tylko z państwem, mogę tylko z wami, koleżanki i koledzy”. Mimo tych deklaracji, doniesienia o jego stanie zdrowia zawsze wywołują falę dyskusji o sukcesji.
Po opuszczeniu szpitala Kaczyński prawdopodobnie nie wróci do swojego mieszkania na Żoliborzu, lecz uda się do domu swojego ciotecznego brata, Jana Marii Tomaszewskiego. Ta zmiana jest kolejnym sygnałem, że prezes musi dostosować swoje życie do wymogów zdrowotnych, co nieuchronnie wpływa na jego zdolność do pełnego i ciągłego sprawowania kontroli nad partią.
Jarosław Kaczyński stara się studzić emocje, twierdząc, że plotki o rozłamie to „marzenia naszych przeciwników, które z pewnością się nie spełnią”. Jednak dane sondażowe i informacje o narastających napięciach frakcyjnych świadczą o tym, że proces sukcesji jest już nieodwracalny, a opinia publiczna wskazała już swojego kandydata.

