Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, poszukiwany listem gończym w związku z zarzutami dotyczącymi Funduszu Sprawiedliwości, podjął bezprecedensowy krok, aby skomentować działania prokuratury. W trakcie programu emitowanego na antenie Telewizji Republika, polityk zdecydował się na prowokacyjny gest: zadzwonił na numer kontaktowy Komendy Stołecznej Policji, który został opublikowany w oficjalnym ogłoszeniu o poszukiwaniach.
Incydent ten, określony przez samego Ziobrę jako „komedia” i kpiący komentarz do działań „Żurkowo-Tuskowego wymiaru sprawiedliwości”, natychmiast wywołał burzę. List gończy został wydany po tym, jak prokuratura przedstawiła byłemu szefowi resortu sprawiedliwości 26 zarzutów, w tym kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Sytuacja ta stawia pod znakiem zapytania skuteczność działań organów ścigania, zwłaszcza że Ziobro utrzymuje, iż jego miejsce pobytu (Budapeszt lub Bruksela) jest prokuraturze doskonale znane.
Dlaczego wydano list gończy? Zarzuty prokuratury i afera Funduszu Sprawiedliwości
Postanowienie o poszukiwaniu byłego ministra sprawiedliwości listem gończym zostało wydane w związku z nieprawidłowościami w zarządzaniu Funduszem Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca Zbigniewowi Ziobrze popełnienie łącznie 26 przestępstw. Kluczowe zarzuty dotyczą kierowania zorganizowaną grupą przestępczą oraz wykorzystywania zajmowanego stanowiska do działań o charakterze przestępczym.
Śledczy wskazują, że Ziobro miał wydawać swoim podwładnym polecenia, które prowadziły do łamania prawa, by zapewnić wybranym podmiotom dotacje z Funduszu Sprawiedliwości. Wśród najpoważniejszych zarzutów finansowych znajduje się decyzja o nielegalnym przekazaniu z Funduszu Sprawiedliwości 25 milionów złotych dla CBA na zakup inwigilującego oprogramowania Pegasus. Ponadto, zarzuty dotyczą przekazania 14 milionów złotych na remont Prokuratury Krajowej, mimo braku jakichkolwiek podstaw prawnych do takich działań.
List gończy jest standardową procedurą w przypadku, gdy miejsce pobytu podejrzanego jest nieznane lub gdy istnieje podejrzenie, że podejrzany ukrywa się. Wraz z publikacją wizerunku, policja rutynowo podaje numer kontaktowy dla osób, które mogą mieć informacje o poszukiwanym.
Telefon na żywo. Jak Ziobro skomentował poszukiwania
Komentując list gończy, Zbigniew Ziobro w programie na żywo w Telewizji Republika postanowił zademonstrować swoje lekceważenie dla procedury. Polityk, na oczach widzów, wybrał numer Komendy Stołecznej Policji podany w liście gończym. Celem było zakpienie z organów ścigania, sugerując, że teraz „w całej Polsce dzwonią w sprawie Ziobry poszukiwanego listem gończym”.
Próba połączenia zakończyła się jednak niepowodzeniem. Zamiast odebrać, system informował, że numer jest zajęty. Ziobro wykorzystał ten fakt do podtrzymania tezy o niekompetencji. Warto podkreślić, że w ogłoszeniu policja zaznacza, iż podany numer jest obsługiwany w godzinach 8:00-16:00 w dni robocze, a poza tymi godzinami należy kontaktować się z numerem alarmowym 112.
Gest ten, choć ma charakter polityczny i teatralny, w praktyce mógł prowadzić do blokowania linii telefonicznych przeznaczonych do poważnych zgłoszeń dotyczących poszukiwanych osób. Ziobro podkreślał, że działania prokuratury są nieadekwatne do sytuacji.
Spór prawny: List gończy a znane miejsce pobytu
Kluczowym elementem obrony byłego ministra jest argumentacja prawna dotycząca zasadności wydania listu gończego. Ziobro publicznie twierdzi, że list gończy jest bezprawny, ponieważ polskie przepisy Kodeksu postępowania karnego (KPK) wymagają spełnienia dwóch warunków: poszukiwania muszą odbywać się na terenie Polski, a miejsce pobytu podejrzanego musi być nieznane.
„Wszyscy w Polsce wiedzą, że nie przebywam na terytorium Polski, a więc ta przesłanka odpada. A tym bardziej moje miejsce pobytu jest znane. Przebywam w Budapeszcie lub w Brukseli” – oświadczył Ziobro, twierdząc, że oba adresy są w aktach prokuratury i sądu. Według jego interpretacji, w tej sytuacji należało wydać Europejski Nakaz Aresztowania (ENA), a nie list gończy, który ma zastosowanie wyłącznie krajowe.
Eksperci prawni wskazują jednak, że list gończy jest często pierwszym krokiem w procedurze poszukiwawczej, nawet jeśli podejrzany przebywa za granicą. Jego wydanie potwierdza, że organy ścigania formalnie uznają podejrzanego za osobę, która celowo unika wymiaru sprawiedliwości. Wydanie ENA jest bardziej skomplikowaną procedurą, która wymaga spełnienia dodatkowych kryteriów międzynarodowych.
Status międzynarodowy: Ochrona Węgier i dalsze konsekwencje
Sytuacja Ziobry jest dodatkowo skomplikowana przez jego rzekomy status międzynarodowy. Według informacji przekazanych przez jego obrońców, były minister jest objęty ochroną międzynarodową przez władze Węgier, które miały uznać, że grożą mu prześladowania polityczne w Polsce.
Jeśli informacje te są prawdziwe, status ten może znacząco utrudnić, a nawet zablokować, proces ekstradycji w przypadku wydania Europejskiego Nakazu Aresztowania. Ochrona polityczna udzielona przez państwo członkowskie UE jest poważnym czynnikiem, który organy ścigania muszą wziąć pod uwagę, co może prowadzić do długotrwałego impasu prawnego.
Niezależnie od formalnego statusu prawnego listu gończego, publiczna kpina Ziobry z numeru alarmowego policji jest postrzegana jako celowa próba podważenia autorytetu państwowych instytucji w trakcie toczącego się postępowania karnego o poważne przestępstwa finansowe i korupcyjne.

