W polskiej przestrzeni publicznej zawrzało po doniesieniach o rzekomym spotkaniu ambasadora Stanów Zjednoczonych, Thomasa Rose’a, z prezydentem Karolem Nawrockim. Spekulacje podsycił widok dyplomatycznego samochodu opuszczającego teren Pałacu Prezydenckiego tuż przed kluczowym posiedzeniem Rady Bezpieczeństwa Narodowego. W obliczu narastających pytań o charakter tych rozmów oraz ich wpływ na relacje polsko-amerykańskie w 2025 roku, głos zabrał rzecznik prezydenta, Rafał Leśkiewicz. W rozmowie na antenie RMF FM kategorycznie uciął on plotki, wyjaśniając, kto faktycznie brał udział w rozmowach za zamkniętymi drzwiami. Sprawa ma jednak drugie dno, ponieważ wypowiedzi czołowych polityków koalicji rządzącej, w tym Włodzimierza Czarzastego, sugerują zupełnie inny przebieg zdarzeń, co stawia polską dyplomację w centrum gorącego sporu o suwerenność i charakter sojuszu z Waszyngtonem.
Kulisy wizyty w Pałacu Prezydenckim. Kto naprawdę rozmawiał z Amerykanami?
Oficjalne stanowisko Kancelarii Prezydenta jest jednoznaczne: prezydent Karol Nawrocki nie spotkał się osobiście z ambasadorem Thomasem Rosem. Jak wyjaśnił Rafał Leśkiewicz, obecność ambasadora w okolicach pałacu była związana z protokołem dyplomatycznym, a nie z audiencją u głowy państwa. Thomas Rose towarzyszył Sarah Rogers, amerykańskiej podsekretarz stanu odpowiedzialnej za dyplomację publiczną. To właśnie ona była głównym gościem w kancelarii.
Z kim zatem rozmawiali przedstawiciele administracji USA? Spotkanie odbyło się na szczeblu ministerialnym. Stronę polską reprezentowała Agnieszka Jędrzak, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta, która odpowiada za obszary dyplomacji publicznej oraz polityki historycznej. Według oficjalnych komunikatów, to właśnie te zagadnienia były osią dyskusji. Eksperci zwracają uwagę, że obecność ambasadora przy wysokim urzędniku państwowym z Waszyngtonu jest procedurą standardową i nie powinna być interpretowana jako próba nawiązania bezpośredniego kontaktu z prezydentem poza oficjalnym protokołem.
Polityczna burza po słowach Czarzastego. „Dwie godziny przed RBN”
Mimo jasnych deklaracji rzecznika prezydenta, sprawa wywołała gwałtowną reakcję polityczną. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty podczas konferencji prasowej przedstawił zgoła odmienną interpretację faktów. Sugerował on, że ambasador Rose widział się z prezydentem Nawrockim na dwie godziny przed posiedzeniem Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Ta rozbieżność w wersjach wydarzeń budzi niepokój o transparentność komunikacji na linii rząd-prezydent.
Wypowiedź Czarzastego wpisuje się w szerszy kontekst napięć między polskim rządem a administracją USA w 2025 roku. Marszałek nawiązał do słów premiera Donalda Tuska, który podkreślał, że Polska jest lojalnym sojusznikiem, ale „nie będzie wasalem”. Spór o to, czy ambasador USA „wykreśli” kontakty z premierem na rzecz prezydenta, pokazuje, jak głębokie są podziały w polskiej polityce zagranicznej. Dla przeciętnego obywatela oznacza to ryzyko niespójnego przekazu płynącego z Warszawy do najważniejszego partnera w NATO.
Dyplomacja publiczna i cyfryzacja. Gdzie jeszcze byli wysłannicy z USA?
Warto zwrócić uwagę na fakt, który w cieniu politycznego sporu mógł umknąć opinii publicznej. Sarah Rogers, po opuszczeniu Pałacu Prezydenckiego, udała się na kolejne ważne spotkanie. Tym razem jej rozmówcą był wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski. Pokazuje to, że amerykańska ofensywa dyplomatyczna w Polsce ma charakter wielotorowy i nie ogranicza się jedynie do kwestii bezpieczeństwa militarnego czy polityki historycznej.
Kluczowe obszary, które są obecnie przedmiotem zainteresowania obu stron, to:
- Dyplomacja publiczna: Kształtowanie wizerunku obu państw i walka z dezinformacją.
- Polityka historyczna: Wspólne projekty edukacyjne i dbanie o pamięć o relacjach transatlantyckich.
- Cyfryzacja i nowe technologie: Współpraca w zakresie cyberbezpieczeństwa i infrastruktury krytycznej.
Dla Polaków te rozmowy mają wymierne znaczenie – od stabilności systemów bankowych po ochronę przed atakami hakerskimi, które nasiliły się w ostatnich miesiącach.
Co oznaczają te napięcia dla relacji Polska-USA w 2025 roku?
Sytuacja wokół (nie)spotkania ambasadora Rose’a z prezydentem Nawrockim jest symptomem większego problemu. W 2025 roku relacje z USA stają się polem walki o wpływy wewnętrzne w Polsce. Brak spójnej wersji wydarzeń między Kancelarią Prezydenta a liderami koalicji rządzącej może osłabiać pozycję negocjacyjną Polski na arenie międzynarodowej. W obliczu dynamicznej sytuacji globalnej, jasność w relacjach z ambasadorem USA jest kluczowa dla stabilności państwa.
Podsumowując, choć rzecznik prezydenta stanowczo zaprzecza spotkaniu na najwyższym szczeblu, atmosfera nieufności pozostaje. Dla obywateli najważniejszy jest wniosek, że mimo politycznych tarć, współpraca merytoryczna – m.in. w resorcie cyfryzacji – trwa. Należy jednak spodziewać się, że każdy kolejny krok ambasadora USA będzie pod lupą obu stron polskiej sceny politycznej, co może generować kolejne medialne kryzysy w nadchodzących tygodniach.

