W polskim systemie ochrony zdrowia doszło do fundamentalnej zmiany, która może całkowicie odmienić mapę placówek medycznych w całym kraju. 17 września 2025 roku weszło w życie przełomowe rozporządzenie, które wprowadza bezprecedensowy mechanizm finansowy: szpitale decydujące się na zamknięcie nierentownych lub nieefektywnych oddziałów nie stracą natychmiast całości finansowania. Wręcz przeciwnie – przez kolejne dwa lata Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) będzie wypłacał im połowę dotychczasowego kontraktu. To rozwiązanie, będące częścią szerokiej reformy szpitalnictwa, ma stać się „bezpiecznikiem” ułatwiającym dyrektorom podejmowanie trudnych decyzji o restrukturyzacji bez obawy o natychmiastową utratę płynności finansowej placówki.
Nowe przepisy są odpowiedzią na wieloletni impas w reformowaniu polskiej sieci szpitali. Do tej pory likwidacja jakiegokolwiek profilu działalności wiązała się z drastycznym cięciem wpływów, co często zmuszało zarządzających do utrzymywania „pustych łóżek” jedynie w celu zachowania ryczałtu. Od dziś sytuacja ulega zmianie – szpital, który zrezygnuje z danego oddziału, otrzyma w dwóch kolejnych okresach rozliczeniowych środki w wysokości 50 proc. wartości świadczeń zrealizowanych w roku poprzedzającym likwidację. To swoista premia za odwagę w zarządzaniu, która ma pozwolić na spłatę zadłużenia lub przekształcenie placówki w profil bardziej odpowiadający lokalnym potrzebom, np. opiekę długoterminową lub geriatryczną.
Nowe zasady finansowania: 50 procent kontraktu mimo likwidacji
Mechanizm wprowadzony przez Ministerstwo Zdrowia jest precyzyjnie określony w nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Kluczowym elementem jest tutaj ustalanie wartości ryczałtu systemu zabezpieczenia w latach 2026-2029. Dla podmiotów, które zdecydują się na zmianę zakresu działalności leczniczej, przewidziano dodatkowy bonus finansowy. W praktyce oznacza to, że jeśli oddział chirurgii czy położnictwa generował milionowe obroty, a jego utrzymanie stało się nieuzasadnione ekonomicznie lub kadrowo, szpital po jego zamknięciu nadal będzie dysponował znacznym kapitałem.
Eksperci podkreślają, że jest to mechanizm mający na celu tzw. „miękkie lądowanie”. Środki te nie są jednak darowizną – mają one służyć pokryciu kosztów związanych z procesem restrukturyzacji. Dyrektorzy placówek będą mogli przeznaczyć te fundusze na odprawy dla personelu, przekwalifikowanie pracowników lub modernizację pozostałych oddziałów. To strategiczne podejście ma zapobiec nagłym zapaściom finansowym szpitali powiatowych, które dotychczas trwały w stanie „trwałej niewydolności”, obawiając się jakichkolwiek ruchów kadrowych i strukturalnych.
Dlaczego Ministerstwo Zdrowia zmienia strategię? Głos eksperta
Dotychczasowe próby odgórnego narzucania redukcji liczby łóżek szpitalnych kończyły się niepowodzeniem. Jak zauważa dr Jerzy Gryglewicz z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie, resort zdrowia trzykrotnie próbował zracjonalizować system drogą ustawową, co każdorazowo budziło ogromny opór społeczny i polityczny. Obecne rozporządzenie zmienia optykę: zamiast nakazów, wprowadza silny bodziec ekonomiczny, który ma skłonić samych menedżerów do działania.
„To bodziec finansowy, który ma zachęcić szpitale do restrukturyzacji” – tłumaczy dr Gryglewicz. Ekspert wskazuje, że rozwiązanie to będzie szczególnie atrakcyjne dla placówek znajdujących się w krytycznej sytuacji finansowej. Zamiast brnąć w dalsze zadłużanie oddziału, który nie ma obłożenia lub nie spełnia norm jakościowych, dyrektor może podjąć suwerenną decyzję o jego wygaszeniu, zachowując przy tym połowę budżetu na stabilizację reszty szpitala. Jest to jednak decyzja obarczona dużym ryzykiem wizerunkowym, gdyż lokalne społeczności zazwyczaj silnie protestują przeciwko jakimkolwiek ograniczeniom w dostępie do leczenia.
Ryzyko dla pacjentów i wyzwania dla dyrektorów placówek
Choć z punktu widzenia ekonomii nowe przepisy wydają się racjonalne, budzą one szereg pytań o bezpieczeństwo zdrowotne obywateli. Największą obawą jest scenariusz, w którym wiele szpitali w jednym regionie jednocześnie zdecyduje się na likwidację tych samych oddziałów, skuszonych wizją „pieniędzy za nic”. Może to doprowadzić do powstania tzw. białych plam na mapie Polski, gdzie dostęp do podstawowej opieki specjalistycznej zostanie drastycznie ograniczony.
Aby temu zapobiec, proces likwidacji musi być ściśle monitorowany przez NFZ oraz wojewodów. Kluczowym narzędziem mają być tutaj mapy potrzeb zdrowotnych.
- Decyzje o zamknięciu oddziału muszą uwzględniać rzeczywistą dostępność świadczeń w sąsiednich powiatach.
- Szpitale muszą wykazać, że likwidacja nie zagrozi życiu pacjentów w stanach nagłych.
- Konieczne jest zapewnienie alternatywnych ścieżek leczenia dla osób już zarejestrowanych w kolejkach.
Dr Gryglewicz ostrzega, że bez rzetelnego nadzoru może dojść do sytuacji, w której krótkoterminowy zysk finansowy placówki przeważy nad misją publiczną, co w dłuższej perspektywie uderzy w pacjentów wymagających pilnej pomocy.
Reforma szpitalnictwa 2025: Konsolidacja i plany naprawcze
Nowe rozporządzenie to tylko jeden z elementów kompleksowej reformy, która weszła w życie we wrześniu 2025 roku. Nowoczesne szpitalnictwo w Polsce ma opierać się na elastycznym przekształcaniu oddziałów oraz konsolidacji mniejszych jednostek. Samorządy, będące organami tworzącymi dla wielu lecznic, zyskały szersze uprawnienia w zakresie łączenia szpitali. Ma to pozwolić na tworzenie silnych ośrodków specjalistycznych zamiast wielu małych, niedofinansowanych oddziałów o podobnym profilu, które konkurują o tych samych lekarzy i pielęgniarki.
Ważnym aspektem reformy są również obowiązkowe plany naprawcze dla najbardziej zadłużonych placówek. Jeśli szpital nie będzie w stanie samodzielnie wyjść z zapaści finansowej, mechanizm 50-procentowej premii za restrukturyzację może stać się dla niego jedyną drogą ratunku przed całkowitym bankructwem. Ministerstwo Zdrowia liczy na to, że dzięki nowym przepisom do 2029 roku struktura polskiego lecznictwa stanie się bardziej efektywna, a środki z NFZ będą trafiać tam, gdzie realnie są leczeni pacjenci, a nie tam, gdzie jedynie utrzymuje się gotowość do świadczeń, których nikt nie wykonuje.
Podsumowanie: Co zmiany oznaczają dla przeciętnego Polaka?
Dla pacjentów nowe przepisy oznaczają okres wielkich zmian w lokalnej infrastrukturze medycznej. W najbliższych miesiącach możemy spodziewać się fali komunikatów o przeprofilowaniu oddziałów w szpitalach powiatowych. Wiele placówek prawdopodobnie zrezygnuje z prowadzenia deficytowej chirurgii czy porodówek na rzecz zakładów opiekuńczo-leczniczych, na które zapotrzebowanie w starzejącym się społeczeństwie jest ogromne. Choć dla wielu mieszkańców może to oznaczać konieczność dłuższego dojazdu do szpitala specjalistycznego, docelowo system ma stać się bardziej stabilny finansowo i oferować wyższą jakość usług w tych miejscach, które pozostaną na medycznej mapie Polski. Decyzje podejmowane dziś przez dyrektorów, wsparte finansową kroplówką z NFZ, ukształtują system ochrony zdrowia na najbliższą dekadę.

