Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji (CBŚP) rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, która uczyniła z polskiej ziemi nielegalne składowisko niebezpiecznych substancji. W toku zakrojonych na szeroką skalę działań, prowadzonych pod nadzorem prokuratury, zatrzymano osoby pełniące w przeszłości i obecnie wysokie funkcje publiczne. Wśród podejrzanych znaleźli się były burmistrz jednej z gmin w powiecie inowrocławskim oraz prezesi gminnych spółek komunalnych. Skala procederu oraz rodzaj zabezpieczonych materiałów budzą przerażenie – pod warstwą ziemi ukryto odpady zakaźne, chemiczne oraz komunalne, które realnie zagrażały życiu i zdrowiu tysięcy mieszkańców.
Sprawa ma charakter rozwojowy i dotyczy dwóch głównych wątków prowadzonych w województwach podlaskim oraz kujawsko-pomorskim. Śledczy, wspierani przez biegłych z zakresu ochrony środowiska oraz inspektorów IOŚ, odkryli mechanizm, w którym zysk finansowy przedkładano nad bezpieczeństwo publiczne. Wykorzystanie luk w systemie gospodarki odpadami oraz zaangażowanie osób dysponujących wiedzą o zarządzaniu mieniem komunalnym pozwoliło grupie działać przez wiele miesięcy w sposób niezwykle zuchwały. Konsekwencje ekologiczne tych działań mogą być odczuwalne przez dekady, a koszty rekultywacji terenów obciążą budżety lokalnych samorządów.
Przerażające znalezisko w dawnej żwirowni. Materiały zakaźne pod ziemią
Pierwszy etap uderzenia w przestępczość środowiskową miał miejsce w powiecie zambrowskim na Podlasiu. To tam, na terenie dawnej żwirowni, funkcjonariusze CBŚP przeprowadzili szczegółowe oględziny z użyciem ciężkiego sprzętu. To, co odkryto pod grubą warstwą ziemi, zszokowało nawet doświadczonych śledczych. W wyrobiskach ukryto dziesiątki plastikowych beczek, baniaków oraz pojemników z wyraźnymi oznaczeniami „materiał zakaźny”. Ekspertyzy biegłych potwierdziły, że w miejscu tym deponowano odpady o właściwościach kancerogennych, mutagennych i żrących.
Proceder był zorganizowany w sposób profesjonalny. Grupa wykorzystywała tzw. „słupy” – osoby podstawione, na które przejmowano tereny lub podpisywano umowy dzierżawy. W rzeczywistości to liderzy grupy decydowali o tym, jakie transporty i kiedy trafiają na nielegalne składowisko. Oprócz niebezpiecznej chemii, w ziemi zakopano ogromne ilości odpadów komunalnych oraz śmieci pochodzących z cmentarzy. Takie działanie nie tylko drastycznie narusza przepisy ochrony środowiska, ale stwarza bezpośrednie ryzyko skażenia wód gruntowych, co dla okolicznych gospodarstw mogłoby oznaczać biologiczną katastrofę.
Były burmistrz i prezesi spółek z zarzutami. Mechanizm przestępczego procederu
Równolegle do działań na Podlasiu, CBŚP uderzyło w grupę operującą w powiecie inowrocławskim. Tutaj sprawa nabrała wymiaru polityczno-samorządowego. Wśród czterech zatrzymanych osób kluczowe role odgrywali były burmistrz, który nadzorował lokalną gospodarkę komunalną, oraz dwaj urzędujący prezesi spółek zarządzających odpadami. Prokuratura postawiła im zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz sprowadzenia bezpośredniego zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób poprzez niewłaściwe składowanie odpadów.
Śledztwo wykazało, że podejrzani stworzyli szczelny system, który pozwalał na nielegalne deponowanie i przetwarzanie odpadów na terenach należących do gminy. Wykorzystując swoje uprawnienia i autorytet, urzędnicy mieli ułatwiać transporty, które nigdy nie powinny trafić w te miejsca. W proceder zamieszana była również właścicielka jednej z nieruchomości, na której prowadzono nielegalne składowanie. Dla mieszkańców regionu informacja o udziale lokalnych włodarzy w niszczeniu środowiska stała się ogromnym wstrząsem, podważającym zaufanie do instytucji publicznych.
Inwigilacja policji i dostęp do bazy CEPiK. Jak działała grupa?
To, co wyróżnia tę sprawę na tle innych przestępstw środowiskowych, to niezwykle wysoki poziom zabezpieczenia operacyjnego grupy. Przestępcy nie ograniczali się jedynie do ukrywania odpadów, ale aktywnie monitorowali działania służb państwowych. Jak ustalili śledczy, członkowie grupy prowadzili stałą obserwację ruchów pojazdów policji oraz Inspekcji Ochrony Środowiska. Wykorzystywali do tego nowoczesne technologie oraz sieć informatorów, co pozwalało im wstrzymywać nielegalne transporty w momentach wzmożonych kontroli.
Najbardziej bulwersującym wątkiem jest jednak podejrzenie o nielegalne korzystanie z bazy CEPiK (Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców). Podejrzani mieli sprawdzać numery rejestracyjne samochodów, które pojawiały się w pobliżu składowisk, aby zweryfikować, czy nie należą one do nieoznakowanych patroli policji lub służb operacyjnych. Takie działanie wskazuje na głęboką infiltrację systemów państwowych lub posiadanie dojść do osób mających uprawnienia do wglądu w te dane. Jest to obecnie jeden z priorytetowych wątków śledztwa, który może prowadzić do kolejnych zatrzymań wśród funkcjonariuszy publicznych.
Zagrożenie dla życia i zdrowia. Co to oznacza dla mieszkańców?
Działalność grupy nie była jedynie przestępstwem „na papierze”. Eksperci podkreślają, że zakopywanie materiałów zakaźnych i chemicznych bez odpowiednich zabezpieczeń to bomba z opóźnionym zapłonem. Substancje kancerogenne i mutagenne mogą przenikać do gleby, a stamtąd do wód podziemnych, które zasilają lokalne wodociągi i studnie prywatne. Ryzyko wystąpienia chorób nowotworowych oraz przewlekłych zatruć wśród lokalnej społeczności jest w takich przypadkach realne i wymaga natychmiastowej interwencji służb sanitarnych.
W praktyce oznacza to konieczność przeprowadzenia kosztownych badań gruntu oraz monitoringu ujęć wody w promieniu wielu kilometrów od miejsc składowania. Dla mieszkańców powiatów zambrowskiego i inowrocławskiego sytuacja ta wiąże się z ogromnym stresem i niepewnością o zdrowie własne oraz bliskich. Prokuratura zaznacza, że surowość kar dla sprawców będzie adekwatna do stopnia zagrożenia, jakie sprowadzili na społeczeństwo. Za udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przestępstwa przeciwko środowisku grozi im wieloletnie pozbawienie wolności.
Koniec bezkarności w gospodarce odpadami? Podsumowanie działań CBŚP
Akcja CBŚP to jasny sygnał dla wszystkich podmiotów działających w branży odpadowej: służby państwowe dysponują narzędziami pozwalającymi na wykrycie nawet najbardziej skomplikowanych mechanizmów przestępczych. Walka z tzw. „mafią śmieciową” staje się priorytetem, zwłaszcza gdy w proceder zamieszani są urzędnicy państwowi. Oto kluczowe wnioski z przeprowadzonej operacji:
- Zero tolerancji dla korupcji: Zatrzymanie byłego burmistrza i prezesów spółek pokazuje, że immunitet społeczny czy pełnione funkcje nie chronią przed odpowiedzialnością karną.
- Zaawansowane techniki śledcze: Wykorzystanie biegłych, georadarów oraz analizy danych cyfrowych pozwoliło na precyzyjne zlokalizowanie ukrytych odpadów.
- Ochrona zdrowia publicznego: Priorytetem jest teraz zabezpieczenie składowisk i neutralizacja niebezpiecznych substancji, aby zminimalizować skutki ekologiczne.
- Dalsze zatrzymania: Śledczy otwarcie przyznają, że lista osób podejrzanych nie jest zamknięta, a analiza zabezpieczonych dokumentów i nośników danych trwa.
Obecnie sześć osób z regionu podlaskiego oraz cztery z kujawsko-pomorskiego przebywa w aresztach lub objętych jest dozorem policyjnym. Sąd, biorąc pod uwagę wagę zarzutów oraz obawę matactwa, przychylił się do wniosków o tymczasowe aresztowanie kluczowych podejrzanych. Sprawa ta bez wątpienia stanie się precedensem w walce o czyste środowisko i uczciwość w samorządach, wyznaczając nowe standardy w ściganiu przestępczości środowiskowej w 2025 roku.

