W polskiej debacie ekonomicznej zawrzało po ostatnich wystąpieniach prezesa Narodowego Banku Polskiego. Adam Glapiński, tłumacząc podczas konferencji prasowej koncepcję finansowania programu „SAFE 0 proc.” poprzez aktywne zarządzanie zasobami złota, wywołał falę krytyki ze strony ekspertów. Joanna Tyrowicz, członkini Rady Polityki Pieniężnej, w rozmowie z Radiem RMF24 wprost zarzuciła szefowi banku centralnego manipulowanie faktami i przedstawianie nierealnych scenariuszy budżetowych.
Według prof. Tyrowicz, deklaracje dotyczące pozyskania 197 mld zł na cele obronne i programy rządowe w latach 2026-2027 nie mają pokrycia w rzeczywistości finansowej NBP. Ekspertka podkreśla, że narracja prezesa miała jedynie na celu wykreowanie określonego wrażenia wśród odbiorców, a nie przedstawienie merytorycznego planu gospodarczego. Ta ostra wymiana zdań między członkami władz monetarnych rzuca cień niepewności na przyszłość polskiej polityki pieniężnej oraz stabilność finansów publicznych w nadchodzących latach.
Finansowanie ze złota: Czy to realny scenariusz?
Kluczowym punktem sporu jest sposób, w jaki NBP zamierza generować zyski z zarządzania rezerwami złota. Prof. Joanna Tyrowicz nie pozostawia na tych założeniach suchej nitki, nazywając je „bajkami”. Z punktu widzenia ekonomicznego, mechanizm ten jest obarczony ogromnym ryzykiem, o którym prezes Glapiński miał nie wspomnieć.
Członkini RPP zwraca uwagę na podstawowy błąd w rozumowaniu: nawet jeśli uda się wypracować zysk na transakcjach złotem, NBP może jednocześnie generować straty w innych obszarach swojej działalności. „Powiedzmy, że wypracujemy 10 mld złotych, ale strata z innych obszarów wyniesie 20 mld. To cały czas jesteśmy na minusie” – wyjaśnia ekonomistka. W takiej sytuacji wypłata zysku do budżetu państwa staje się matematycznie niemożliwa, co podważa fundamenty finansowania sztandarowych projektów rządu.
Inflacja i stopy procentowe: Polska gospodarka bez równowagi
Oprócz krytyki planów finansowych, prof. Tyrowicz odniosła się do bieżącej sytuacji makroekonomicznej. Jej zdaniem, polska gospodarka nadal nie wróciła do stanu pełnej równowagi, co czyni ją wyjątkowo podatną na wszelkiego rodzaju wstrząsy zewnętrzne. Ostatni raz inflacja znajdowała się w celu ustawowym sześć lat temu, co jest dla członków Rady niepokojącym sygnałem.
W obliczu globalnych napięć, Tyrowicz przestrzega przed zbyt pochopnymi zmianami w instrumentach polityki pieniężnej. Podkreśla, że głównym mandatem banku centralnego pozostaje walka o stabilność cen. Każde odejście od tego priorytetu w imię doraźnych potrzeb politycznych może pogłębić nierównowagę i narazić Polskę na dotkliwe skutki kolejnych kryzysów, na które – jak zaznacza ekspertka – kraj nie jest obecnie przygotowany.
Co to oznacza dla obywateli i kredytobiorców?
Dla przeciętnego Polaka spór wewnątrz RPP to sygnał, że sytuacja gospodarcza jest bardziej skomplikowana, niż sugerują to optymistyczne komunikaty płynące z rządu czy NBP. Przede wszystkim należy spodziewać się:
- Utrzymującej się niepewności: Brak spójnej wizji finansowania projektów budżetowych wpływa na wycenę złotego i nastroje inwestorów.
- Długotrwałej walki z inflacją: Skoro gospodarka nie jest w równowadze, presja cenowa może pozostać z nami na dłużej, co ogranicza przestrzeń do szybkich obniżek stóp procentowych.
- Większej ostrożności w planowaniu: W obliczu ostrzeżeń o braku przygotowania na „zewnętrzne szoki”, warto z rezerwą podchodzić do obietnic tanich kredytów czy nagłych zastrzyków gotówki z NBP.
Podsumowując, wypowiedzi prof. Tyrowicz stanowią twarde przypomnienie, że polityka monetarna wymaga oparcia w twardych danych, a nie w narracjach politycznych. Dla kredytobiorców i przedsiębiorców oznacza to konieczność budowania własnych „poduszek bezpieczeństwa” i ostrożnego planowania wydatków w 2025 roku.

