Sytuacja w Zatoce Perskiej eskaluje w dramatycznym tempie. Iran nasilił ataki na infrastrukturę naftową oraz jednostki pływające, co doprowadziło do paraliżu żeglugi w kluczowym dla światowej gospodarki regionie. W ciągu zaledwie kilku godzin cena ropy naftowej Brent przekroczyła psychologiczną barierę 100 dolarów za baryłkę, a prognozy ekspertów wskazują na ryzyko dalszych, gwałtownych wzrostów. Konflikt, który przybrał na sile 28 lutego, objął już co najmniej 16 statków handlowych oraz cele lądowe w Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Wstrzymanie operacji w portach i paraliż Cieśniny Ormuz
W obliczu bezpośredniego zagrożenia, władze Iraku podjęły decyzję o wstrzymaniu operacji w kluczowych portach naftowych. Farhan al-Fartousi, dyrektor generalny Generalnej Kompanii Portów Iraku, potwierdził, że jest to środek tymczasowy, mający na celu zapewnienie bezpieczeństwa załogom i obiektom eksportowym. Żegluga przez Cieśninę Ormuz, przez którą przepływa ok. 20 proc. światowego handlu ropą, praktycznie zamarła.
Dla rynków globalnych oznacza to ogromną presję. Mimo deklaracji Międzynarodowej Agencji Energetycznej o uwolnieniu 400 mln baryłek ropy z rezerw strategicznych, cena surowca pozostaje skrajnie niestabilna. Rzecznik irańskiej armii ostrzegł, że w przypadku dalszej eskalacji, ceny mogą osiągnąć nawet 200 dolarów za baryłkę.
Eskalacja ataków: Od dronów po pociski rakietowe
Ataki przybrały formę zmasowanej operacji z wykorzystaniem dronów typu Shahed, pocisków rakietowych oraz łodzi-pułapek. Najpoważniejsze incydenty odnotowano w ostatnich godzinach:
- Bahrajn: Pociski trafiły w zbiorniki paliwa w pobliżu międzynarodowego lotniska, zmuszając mieszkańców do pozostania w domach.
- Dubaj: Dron uderzył w 57. piętro budynku mieszkalnego Address Creek Harbour, co doprowadziło do ewakuacji mieszkańców.
- Oman: Płoną zbiorniki z ropą w porcie Salalah po trafieniu przez irańskie drony.
- Region Kurdystanu: Rakieta uderzyła we włoską bazę wojskową w Irbil, gdzie stacjonują również siły amerykańskie.
Konsekwencje dla globalnego łańcucha dostaw
Blokada szlaków morskich uderza w kraje najbardziej zależne od importu paliw. Przykładem są Indie, które importują ok. 90 proc. potrzebnego LPG przez Cieśninę Ormuz. Wstrzymanie dostaw już teraz skutkuje zamykaniem lokali gastronomicznych i ograniczeniem dostępności gazu dla odbiorców indywidualnych. Władze w Delhi priorytetyzują obecnie dostawy dla szpitali i szkół.
W odpowiedzi na kryzys, Arabia Saudyjska rozpoczęła operację przekierowywania handlu morskiego do portów nad Morzem Czerwonym, próbując ominąć najbardziej niebezpieczny akwen. Mimo zapewnień prezydenta USA Donalda Trumpa o „zwycięstwie” w konflikcie, sytuacja na miejscu pozostaje nieprzewidywalna. Amerykańska marynarka wojenna, oceniając ryzyko jako zbyt wysokie, na ten moment odmawia eskortowania statków handlowych, co pozostawia armatorów bez wsparcia militarnego.
Co to oznacza dla obywateli?
Obecny kryzys na Bliskim Wschodzie to nie tylko problem geopolityczny, ale bezpośrednie zagrożenie dla portfeli konsumentów na całym świecie. Wzrost cen ropy powyżej 100 dolarów nieuchronnie przełoży się na ceny paliw na stacjach benzynowych, koszty transportu towarów oraz ceny energii i produktów żywnościowych. Sytuacja pozostaje dynamiczna – inwestorzy i rządy państw importujących surowce z uwagą obserwują kolejne doniesienia z Zatoki Perskiej, przygotowując się na scenariusz długotrwałej blokady morskiej.

