Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowaniu ustawy dotyczącej unijnego programu SAFE wywołała polityczne trzęsienie ziemi. Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej, nie kryje oburzenia, oceniając ten ruch jako złamanie niepisanej umowy o wyłączeniu kwestii bezpieczeństwa państwa ze sporu partyjnego. Dla rządu oznacza to konieczność uruchomienia tzw. planu B, aby ratować miliardowe inwestycje w polską armię oraz służby mundurowe.
Bezpieczeństwo w cieniu sporu politycznego
W porannej rozmowie w RMF FM Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że sytuacja, w której prezydent RP wetuje ustawę dotyczącą bezpieczeństwa narodowego, jest bezprecedensowa. Szef MON ocenił, że prezydent Nawrocki jednostronnie wypowiedział konsensus, który przez lata pozwalał na ponadpartyjne porozumienie w sprawach obronności. Zdaniem wicepremiera, działanie głowy państwa nie nosi znamion troski o armię, lecz wpisuje się w partyjną retorykę, co stawia pod znakiem zapytania rolę prezydenta jako zwierzchnika Sił Zbrojnych.
Kluczowym zarzutem ministra jest to, że prezydent „wyprowadził działa w kierunku sojuszników”, zamiast skupić się na realnych potrzebach obronnych kraju. Kosiniak-Kamysz wskazał, że ustawa nie dotyczyła zaciągania nowych zobowiązań czy ryzykownych pożyczek, a jedynie stworzenia prawnych ram do wykorzystania instrumentów finansowych, w tym funduszy europejskich, które miały gwarantować stabilność budżetu MON.
Plan B rządu: Co dalej z 44 miliardami euro?
W obliczu weta prezydenta, rząd Donalda Tuska zwołuje posiedzenie, na którym zapadną decyzje dotyczące wdrożenia alternatywnego planu działania. Stawką jest 44 miliardy euro, które w założeniu miały trafić nie tylko do wojska, ale również do Straży Granicznej i Policji. Minister obrony przyznał, że o ile modernizacja armii może być kontynuowana w oparciu o inne mechanizmy, o tyle dla pozostałych formacji mundurowych weto prezydenta oznacza poważne komplikacje, a w niektórych przypadkach nawet niemożność skorzystania z unijnych środków.
- Cel rządu: Uruchomienie instrumentów pozwalających na szybką modernizację bez marnowania środków.
- Skutki weta: Trudniejszy dostęp do finansowania dla Policji i Straży Granicznej.
- Działania MON: Wykorzystanie istniejących funduszy wsparcia sił zbrojnych, które nie wymagają zgody parlamentu ani nowych ustaw.
Spór o narrację: Od „szantażu UE” do „odgrzewanego kotleta”
W dyskusję o wecie prezydenta włączył się również Marcin Mastalerek, który przedstawił zupełnie inną perspektywę. Były szef Gabinetu Prezydenta Andrzeja Dudy ocenił decyzję Nawrockiego jako sprzeciw wobec polityki Ursuli von der Leyen i urzędników Komisji Europejskiej. W opinii Mastalerka, weto jest reakcją na wcześniejszy „szantaż” instytucji unijnych wobec poprzedniego rządu.
Z kolei Władysław Kosiniak-Kamysz odrzucił te oskarżenia, nazywając zapowiedź udziału szefa Kancelarii Prezydenta, Zbigniewa Boguckiego, w posiedzeniu rządu „odgrzewanym kotletem”. Minister przypomniał, że obecność przedstawicieli prezydenta przy kluczowych decyzjach dotyczących bezpieczeństwa jest standardową procedurą, a próba przedstawienia tego jako politycznego przełomu jest jedynie zagrywką wizerunkową.
Czy możliwy jest kompromis?
Mimo ostrej wymiany zdań, szef MON deklaruje gotowość do rozmów, pod warunkiem, że będą one dotyczyły realnego wsparcia obronności. Kosiniak-Kamysz ironicznie skomentował propozycje prezydenta dotyczące „SAFE 0 proc.”, zaznaczając, że jeśli w budżecie NBP faktycznie znajdują się środki z zysku, powinny one zostać przekazane na rzecz bezpieczeństwa państwa natychmiast. Podkreślił jednak, że dla resortu obrony priorytetem pozostaje realizacja planów zgłoszonych przez Sztab Generalny, niezależnie od trwających sporów na linii Pałac Prezydencki – Kancelaria Premiera.

