Wielkopolskie Galczyce stały się w czwartek centrum działań służb specjalnych po tym, jak pracownik kopalni węgla brunatnego PAK KWB Konin natrafił na bezzałogowy statek powietrzny. Obiekt, leżący w rowie przy drodze gruntowej w pobliżu odkrywki „Tomisławice”, wywołał natychmiastową reakcję policji oraz żandarmerii wojskowej. Przez kilkanaście godzin teren był zabezpieczany, a eksperci prowadzili szczegółowe rozpoznanie minersko-saperskie oraz biologiczno-chemiczne, aby wykluczyć zagrożenie dla okolicznych mieszkańców.
Jak przekazał ppor. prok. Paweł Woch z Prokuratury Rejonowej Poznań-Grunwald, przeprowadzone badania potwierdziły, że znaleziony dron nie był uzbrojony. Choć sytuacja wyglądała groźnie, nadkom. Maciej Święcichowski z wielkopolskiej policji uspokoił, że w wyniku zdarzenia nikomu nic się nie stało. Obiekt został już zabezpieczony i przekazany do dalszych analiz, które mają ostatecznie wyjaśnić jego pochodzenie oraz czas, w jakim znajdował się na terenie Polski.
To dron z wrześniowego incydentu? Kluczowe deklaracje MON
Wszystko wskazuje na to, że odnaleziony w Galczycach obiekt nie jest nowym zagrożeniem, lecz pozostałością po masowym naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej, do którego doszło we wrześniu ubiegłego roku. Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz w piątkowej wypowiedzi dla TVN24 potwierdził, że wstępne ustalenia wskazują na powiązanie znaleziska z serią dronów, które wleciały do Polski w trakcie rosyjskiego ataku na Ukrainę.
W nocy z 9 na 10 września 2025 roku nawet dwadzieścia kilka maszyn typu Gerbera mogło przekroczyć polską granicę. Od tamtego czasu służby prowadziły intensywne poszukiwania szczątków na terenie całego kraju. Znalezisko w Wielkopolsce wpisuje się w szerszy obraz działań wojska, które w minionych miesiącach zabezpieczało fragmenty maszyn m.in. w województwach lubelskim, świętokrzyskim, mazowieckim, łódzkim oraz warmińsko-mazurskim.
Charakterystyka obiektu: Co wiemy o dronie typu Gerbera?
Nadkomisarz Michał Jankowski, obecny na miejscu znalezienia obiektu, opisał drona jako konstrukcję o trójkątnym kształcie i białym kolorze. Maszyna została odnaleziona w większości w jednym kawałku, co pozwoliło na wstępną identyfikację. Nieoficjalne ustalenia dziennikarzy RMF FM wskazują, że jest to dron typu Gerbera – maszyna wykorzystywana przez stronę rosyjską, która często pełni funkcje rozpoznawcze lub pozoracyjne.
Obecność tego typu obiektów w tak dużej odległości od wschodniej granicy Polski świadczy o zasięgu, jaki mogą osiągać te bezzałogowce. Fakt, że dron leżał w rowie przez wiele miesięcy, zanim został przypadkowo odkryty przez pracownika kopalni, podkreśla skalę trudności, z jakimi mierzą się służby w procesie przeszukiwania terenów zielonych i przemysłowych po incydentach powietrznych.
Dalsze kroki służb i nadzór prokuratorski
Sprawa została przekazana do jednostki specjalizującej się w tego typu zdarzeniach. Nadzór nad dalszym postępowaniem przejął 8. Wydział do spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Lublinie. To właśnie ten organ prowadzi śledztwo w sprawie wszystkich kilkunastu rosyjskich dronów odnalezionych na terenie Polski w ostatnich miesiącach.
- Bezpieczeństwo: Służby potwierdziły brak materiałów wybuchowych w zabezpieczonym obiekcie.
- Postępowanie: Materiały dowodowe z Wielkopolski zostaną włączone do głównego śledztwa dotyczącego naruszeń polskiej przestrzeni powietrznej.
- Działania: Prokuratura będzie teraz analizować dane z wnętrza maszyny, aby potwierdzić jej dokładną trasę przelotu i parametry techniczne.
Choć sprawa drona w Galczycach została wyjaśniona pod kątem bezpośredniego zagrożenia, incydent ten stanowi kolejne przypomnienie o wyzwaniach związanych z bezpieczeństwem granic w obliczu trwającego konfliktu za naszą wschodnią granicą. Mieszkańcy terenów, na których prowadzono działania, mogą czuć się bezpieczni – obiekt nie stanowił i nie stanowi już żadnego ryzyka.

