Donald Trump wystosował ostre ostrzeżenie pod adresem sojuszników z NATO, sugerując, że przyszłość całego paktu obronnego może być zagrożona, jeśli państwa członkowskie nie zaangażują się aktywnie w zabezpieczenie Cieśniny Ormuz. Prezydent USA, wypowiadając się na pokładzie Air Force One, nie pozostawił złudzeń: amerykańskie wsparcie nie jest bezwarunkowe, a oczekiwania Waszyngtonu wobec Europy stają się coraz bardziej konkretne.
Kluczowym punktem spornym pozostaje bezpieczeństwo szlaków transportu ropy naftowej. Cieśnina Ormuz, przez którą przepływa około 20 proc. globalnego wolumenu tego surowca, stała się areną napięć, które bezpośrednio uderzają w światowe rynki. Trump otwarcie pyta, które kraje NATO odmówią pomocy w operacji, która w jego ocenie jest niezbędna dla utrzymania stabilności energetycznej.
Cieśnina Ormuz jako test dla jedności NATO
Prezydent USA podkreślił, że obecność amerykańskich sił w tym regionie jest przez lata utrzymywana niemal z „przyzwyczajenia”, mimo że Stany Zjednoczone posiadają własne zasoby ropy i nie są tak zależne od dostaw z Zatoki Perskiej jak Europa czy Chiny. Trump wskazał, że to kraje, które czerpią energię z tego regionu, powinny wziąć na siebie ciężar ochrony szlaków handlowych.
W praktyce oznacza to żądanie wysłania okrętów – w tym jednostek wyspecjalizowanych w trałowaniu min – przez państwa europejskie. Prezydent USA argumentuje, że operacja ta jest „małym przedsięwzięciem”, ponieważ irańskie wojsko zostało w jego ocenie znacząco osłabione. Brak zaangażowania sojuszników ma być traktowany przez Biały Dom jako wymierny dowód na słabość relacji w ramach Paktu Północnoatlantyckiego.
Relacje z Izraelem i nowa strategia na Bliskim Wschodzie
W trakcie rozmowy z dziennikarzami Donald Trump odniósł się również do spekulacji na temat rzekomych napięć między Waszyngtonem a Tel Awiwem. Prezydent stanowczo zdementował doniesienia o konflikcie z premierem Benjaminem Netanjahu, określając relacje z izraelskim przywódcą jako „wręcz niezwykłe”.
Obecnie trwa 17. dzień operacji „Epicka Furia”, w ramach której USA i Izrael prowadzą naloty na cele w Iranie. Trump zaznaczył, że choć prowadzi rozmowy z irańskimi władzami, nie widzi jeszcze gotowości do trwałego porozumienia. Podkreślił jednocześnie, że potencjał militarny Iranu został mocno nadwyrężony, a jego odbudowa zajęłaby co najmniej dekadę, co daje USA silną kartę przetargową w dalszych negocjacjach.
Wojna na Ukrainie a amerykańskie priorytety
Wypowiedzi Trumpa na pokładzie Air Force One rzucają nowe światło na podejście administracji USA do wsparcia Ukrainy. Prezydent przypomniał, że mimo dzielącego obie strony oceanu, USA angażują się w konflikt, który – jak stwierdził – „nas nie dotyczy”. To retoryczne zestawienie ma służyć jako presja na europejskich liderów: skoro Waszyngton pomaga w sprawach europejskich, Europa powinna wykazać się solidarnością w kwestiach kluczowych dla amerykańskich interesów na Bliskim Wschodzie.
Atak na media i walka z „dezinformacją”
Warto zwrócić uwagę na rosnącą frustrację prezydenta wobec mediów głównego nurtu. Trump otwarcie oskarżył stacje telewizyjne o powielanie „irańskiej propagandy” oraz obrazów generowanych przez sztuczną inteligencję. W sprawę włączył się szef Federalnej Komisji Łączności (FCC), Brendan Carr, który ma badać licencje nadawców uznanych przez administrację za „niepatriotyczne”.
Dla odbiorców informacji oznacza to zaostrzenie kursu w polityce medialnej USA. Każdy krok w stronę ograniczania swobody mediów pod pretekstem walki z fake newsami będzie w najbliższych miesiącach bacznie obserwowany przez rynki finansowe i organizacje międzynarodowe, wpływając na globalny klimat polityczny.
Podsumowując: Żądania Trumpa dotyczące Cieśniny Ormuz to sygnał, że amerykańska polityka zagraniczna w 2025 roku będzie opierać się na twardej wymianie korzyści. Sojusznicy z NATO muszą liczyć się z tym, że każda forma wsparcia militarnego ze strony USA będzie teraz bezpośrednio powiązana z ich własnym zaangażowaniem w operacje na Bliskim Wschodzie.

