Sytuacja na Bliskim Wschodzie osiągnęła punkt krytyczny. Prezydent USA Donald Trump postawił Iranowi ostateczne ultimatum, grożąc całkowitym zniszczeniem kluczowej infrastruktury kraju w ciągu zaledwie jednej nocy. Amerykański przywódca zapowiedział, że jeśli do wtorku do godziny 20:00 czasu wschodnioamerykańskiego (2:00 w nocy w Polsce) nie zostanie osiągnięte porozumienie, Iran może zostać cofnięty do „epoki kamienia”. W odpowiedzi irańskie wojsko określiło słowa Trumpa mianem „prostackiej i aroganckiej retoryki”, zapewniając, że groźby nie wpłyną na działania ich armii.
Groźba całkowitego paraliżu infrastruktury
Podczas konferencji prasowej w Białym Domu Donald Trump przedstawił bardzo konkretny scenariusz działań militarnych. Prezydent USA zadeklarował, że amerykańskie siły są w stanie zniszczyć wszystkie irańskie elektrownie oraz mosty w ciągu zaledwie czterech godzin. Jest to jeden z najostrzejszych komunikatów skierowanych przez administrację USA wobec Teheranu w ostatnich latach.
Trump podkreślił, że mimo tak drastycznych zapowiedzi, woli uniknąć otwartego konfliktu i liczy na to, że negocjacje z Iranem toczą się w dobrej wierze. Niemniej jednak, termin upływu ultimatum jest nieprzekraczalny, co stawia region w stan najwyższej gotowości bojowej.
Cieśnina Ormuz kluczowym punktem sporu
Jednym z głównych warunków porozumienia, na którym zależy Waszyngtonowi, jest zapewnienie swobodnego przepływu ropy naftowej. Otwarcie cieśniny Ormuz zostało przez prezydenta USA określone jako „duży priorytet”. Trump zasugerował nawet, że w obliczu zwycięstwa USA w toczącym się konflikcie, to strona amerykańska, a nie irańska, powinna w przyszłości pobierać opłaty za korzystanie z tego strategicznego szlaku wodnego.
Dla globalnych rynków paliwowych oznacza to ogromną niepewność. Każda blokada cieśniny Ormuz może skutkować natychmiastowym i drastycznym wzrostem cen ropy naftowej na światowych giełdach, co odczują również polscy kierowcy na stacjach benzynowych.
Reakcja Iranu: „Obłąkany prezydent” i kontynuacja operacji
Irańskie dowództwo wojskowe nie pozostało dłużne wobec amerykańskich gróźb. Rzecznik irańskich sił zbrojnych w oficjalnym komunikacie nazwał Donalda Trumpa „obłąkanym prezydentem”, twierdząc, że jego retoryka wynika z bezsilności wobec porażek amerykańskiej armii. Irańczycy otwarcie zadeklarowali, że nie zamierzają zmieniać swoich planów operacyjnych.
Zgodnie z doniesieniami, irańska ofensywa jest kontynuowana bez zakłóceń. Władze w Teheranie podkreślają, że amerykańskie ultimatum nie ma żadnego wpływu na morale ani na skuteczność ich działań militarnych, co sugeruje, że obie strony są obecnie bardzo dalekie od wypracowania kompromisu.
Eskalacja działań: Pentagon zapowiada zmasowane ataki
Sytuację zaognia komunikat szefa Pentagonu, Pete’a Hegsetha. Zapowiedział on, że siły USA przeprowadzą w poniedziałek największą liczbę ataków na cele w Iranie od początku trwającej operacji, czyli od 28 lutego. Intensyfikacja działań wojennych tuż przed upływem terminu ultimatum sugeruje, że amerykańska administracja zamierza wywrzeć maksymalną presję militarną na Teheran.
Dla obserwatorów międzynarodowych oznacza to, że najbliższe godziny będą decydujące dla stabilności całego regionu. Czy dojdzie do porozumienia w ostatniej chwili, czy też spełnią się groźby prezydenta Trumpa dotyczące uderzenia w infrastrukturę krytyczną Iranu? Odpowiedź na to pytanie poznamy już w najbliższych godzinach.
- Termin ultimatum: wtorek, godzina 20:00 czasu wschodnioamerykańskiego (2:00 w nocy w Polsce).
- Główne żądania USA: gwarancja swobodnego przepływu ropy przez cieśninę Ormuz oraz porozumienie kończące konflikt.
- Ryzyko: zniszczenie kluczowej infrastruktury Iranu (elektrownie, mosty) oraz destabilizacja globalnego rynku paliw.

