Branża lotnicza stoi w obliczu potencjalnego paraliżu, który może okazać się dotkliwszy niż restrykcje z czasów pandemii COVID-19. Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie doprowadziła do drastycznego wzrostu cen paliwa lotniczego, a analitycy i liderzy największych linii lotniczych ostrzegają przed realnym ryzykiem niedoborów surowca. W najczarniejszych scenariuszach ruch w europejskiej przestrzeni powietrznej, w tym nad Polską, może spaść nawet o 90 proc.
Widmo paraliżu: Dlaczego zabraknie paliwa?
Kluczowym zagrożeniem dla stabilności dostaw paliwa jest sytuacja w rejonie cieśniny Ormuz. Przez ten strategiczny szlak transportowy przepływa około 20 proc. światowego handlu ropą. Janusz Janiszewski, ekspert lotniczy i były p.o. prezesa Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, wskazuje, że ewentualna blokada tego obszaru wywoła efekt domina. Choć obecnie w Polsce nie obserwujemy problemów z dostępnością paliwa, jego cena wzrosła o ponad 100 proc. w porównaniu do okresu sprzed wybuchu konfliktu.
Zagrożenie potwierdza Michael O’Leary, szef linii Ryanair. Według jego prognoz, jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie utrzyma się do końca kwietnia, już na początku czerwca Europa może zmierzyć się z krytycznymi niedoborami. Sytuacja wymusi na przewoźnikach radykalne kroki: od ograniczania liczby rejsów po masowe odwoływanie połączeń lotniczych.
Scenariusz „pandemii” w lotnictwie
Eksperci porównują obecne zagrożenie do sytuacji z okresu lockdownów. Wówczas liczba operacji lotniczych w polskiej przestrzeni powietrznej spadła z poziomu 300-400 statków powietrznych znajdujących się w powietrzu jednocześnie do zaledwie sześciu. Zdaniem Janusza Janiszewskiego, jesteśmy w punkcie, w którym należy przygotować się na powtórkę tego scenariusza, jeśli rynek paliwowy nie zostanie ustabilizowany.
Pierwsze sygnały ostrzegawcze płyną już z Azji, gdzie niektóre porty lotnicze zmagają się z problemami logistycznymi. We Włoszech wprowadzono już pierwsze lokalne ograniczenia w tankowaniu. Choć w Europie sytuacja pozostaje na razie pod kontrolą, prezes Lufthansy, Carsten Spohr, podkreśla, że sektor lotniczy jest wyjątkowo wrażliwy na wszelkie wahania w łańcuchach dostaw ropy.
Interwencja Komisji Europejskiej: Co to oznacza dla pasażerów?
W obliczu realnego zagrożenia, Komisja Europejska zwołała pilne narady grup koordynacyjnych ds. ropy i gazu. Bruksela chce ustalić, jakimi zapasami strategicznymi paliwa lotniczego dysponują poszczególne państwa członkowskie. Decyzje o uwolnieniu tych rezerw mogą być niezbędne, aby utrzymać płynność transportu lotniczego w okresie wakacyjnym.
Działania KE obejmują również:
- Analizę wprowadzenia „składki solidarnościowej” od nadzwyczajnych zysków firm energetycznych.
- Opracowanie doraźnych środków ochrony przemysłu przed kryzysem cenowym.
- Możliwe poluzowanie zasad pomocy publicznej dla przedsiębiorstw energochłonnych, co ma zapobiec upadłościom przewoźników.
Jak przygotować się na nadchodzące zmiany?
Dla pasażerów planujących podróże w nadchodzących miesiącach sytuacja oznacza dużą niepewność. Eksperci radzą monitorować komunikaty linii lotniczych, gdyż decyzje o cięciach w siatce połączeń mogą zapadać z dnia na dzień. W obliczu rosnących kosztów paliwa, należy spodziewać się również dalszego wzrostu cen biletów lotniczych, które stają się coraz droższym dobrem. Rząd oraz organy unijne zapowiadają, że priorytetem pozostaje ochrona obywateli przed skutkami kryzysu, jednak skala problemu na Bliskim Wschodzie pozostaje czynnikiem, którego nie da się w pełni przewidzieć.

