Sytuacja w sieci Dino Polska staje się coraz bardziej napięta. Związkowcy z OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu oficjalnie ogłosili termin strajku, który może wpłynąć na funkcjonowanie tysięcy placówek w całym kraju. Konflikt między pracownikami a zarządem spółki osiągnął punkt krytyczny, a brak porozumienia podczas ostatnich mediacji zmusił stronę społeczną do podjęcia radykalnych kroków. Dla klientów oznacza to realne ryzyko utrudnień w codziennych zakupach.
Strajk 25 kwietnia: Co to oznacza dla klientów?
Związkowcy wyznaczyli datę protestu na 25 kwietnia. Zgodnie z zapowiedzią, akcja ma polegać na całkowitym wstrzymaniu pracy przez personel w godzinach od 12:00 do 14:00. Choć przerwa ma charakter ostrzegawczy, przedstawiciele pracowników podkreślają, że jest to dopiero początek eskalacji. Jeśli postulaty nie zostaną spełnione, związkowcy nie wykluczają strajku generalnego, który mógłby doprowadzić do poważnych zakłóceń w łańcuchu dostaw i funkcjonowaniu ponad 3 tysięcy sklepów Dino w Polsce.
Główne punkty sporu: Płace i warunki pracy
Konflikt nie dotyczy wyłącznie kwestii finansowych, choć postulaty płacowe stanowią jeden z jego filarów. Pracownicy wskazują na systemowe problemy, które znacząco obniżają komfort i bezpieczeństwo pracy. Główne żądania obejmują:
- Utworzenie Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych.
- Zwiększenie zatrudnienia w sklepach w celu redukcji przeciążenia obowiązkami.
- Poprawę warunków BHP i przestrzeganie norm pracy.
Związkowcy alarmują, że obecna sytuacja kadrowa jest niepokojąca – dane wskazują na wysoką rotację, gdzie w samym 2024 roku z sieci odeszło niemal 11 tys. osób, przy zatrudnieniu 8 tys. nowych pracowników.
Ponad 1000 nieprawidłowości wykrytych przez PIP
Waga sporu jest poparta konkretnymi wynikami kontroli Państwowej Inspekcji Pracy. Po zawiadomieniach złożonych przez OPZZ, inspektorzy wydali już ponad 1000 decyzji dotyczących naruszeń przepisów. Sprawa ma charakter rozwojowy i obejmuje m.in. skandaliczne warunki pracy w okresie zimowym, kiedy to pracownicy byli zmuszeni do wykonywania obowiązków w skrajnie niskich temperaturach. Dodatkowym punktem zapalnym jest sprawa zwolnienia Katarzyny Kiwerskiej, która publicznie informowała o zaniedbaniach w zakresie BHP.
Brak dialogu: Zarząd Dino pod ostrzałem
Głównym zarzutem strony społecznej jest unikanie bezpośredniej konfrontacji przez decydentów spółki. Jak podaje OPZZ, w dotychczasowych mediacjach zarząd Dino reprezentowany był głównie przez pełnomocników i kancelarię prawną, co związkowcy określają jako „brak odwagi” i nieprofesjonalizm. 7 kwietnia odbyło się pierwsze spotkanie, które nie przyniosło żadnych konkretnych rozwiązań. Kolejna runda mediacji zaplanowana jest na 27 kwietnia w Warszawie. Związkowcy oczekują, że tym razem przy stole zasiądą osoby posiadające realne kompetencje do podejmowania decyzji o zmianach w firmie.
Dla 56 tysięcy pracowników Dino Polska nadchodzące dni będą kluczowe. Brak publicznego stanowiska zarządu w obliczu zbliżającego się strajku sugeruje, że impas może zostać przełamany dopiero pod silną presją społeczną lub w wyniku dalszych interwencji organów kontrolnych.

