Ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce ogłosił zerwanie wszelkich kontaktów z Marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym. Decyzja ta, bezprecedensowa w relacjach na tak wysokim szczeblu, wywołała natychmiastową reakcję w polskiej polityce. Poseł PSL Marek Sawicki, komentując kryzys w Radiu RMF24, ostro ocenił postępowanie drugiej osoby w państwie. Według Sawickiego, Marszałek Czarzasty działał nieprzemyślanie, próbując zyskać punkty dla własnej partii, ale ostatecznie zaszkodził strategicznym relacjom Polski z USA.
Konflikt narodził się po tym, jak Włodzimierz Czarzasty miał rzekomo obrazić Donalda Trumpa oraz odmówić poparcia jego kandydatury do Pokojowej Nagrody Nobla. Amerykańska placówka dyplomatyczna uznała te działania za niedopuszczalne, co doprowadziło do formalnego zerwania kontaktów. Sawicki podkreśla, że polityk o tak wysokim statusie, jako druga osoba w państwie i szef Nowej Lewicy, powinien wykazywać się najwyższą ostrożnością dyplomatyczną. „Marszałek Czarzasty nie myślał, a napisał i powiedział. No i to jest jego błąd” – stwierdził poseł PSL.
Przyczyna kryzysu: Nieprzemyślana odpowiedź uderza w relacje z USA
Marek Sawicki nie kryje, że Marszałek Czarzasty udzielił odpowiedzi w niepotrzebnej i szkodliwej dla państwa formule. Choć motywacją mogła być chęć pozyskania elektoratu dla Lewicy, konsekwencje dla polskiej polityki zagranicznej są poważne. Zwrócił uwagę, że spór między Marszałkiem Sejmu a ambasadorem Stanów Zjednoczonych jest nikomu niepotrzebny – ani Polsce, ani USA.
Polityk PSL zaznaczył, że Czarzasty, choć od dawna obecny w polityce, dopiero teraz pełni funkcję, która wymaga pełnej odpowiedzialności za słowo i czyny. „Dziś jest drugą osobą w państwie i jest szefem Nowej Lewicy. W związku z tym trochę mniej mu wolno” – podkreślił Sawicki. PSL, jako część koalicji rządzącej, zależy na utrzymaniu doskonałych relacji z Waszyngtonem, który jest strategicznym partnerem Polski w kwestiach bezpieczeństwa i gospodarki.
Obowiązek konsultacji z MSZ: Proceduralny błąd Czarzastego
Kluczowym zarzutem Sawickiego wobec Marszałka Sejmu jest brak konsultacji z Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Choć poseł PSL uznał, że Marszałek nie musiał konsultować swojej wypowiedzi z całą koalicją rządzącą, to w przypadku tak delikatnej kwestii międzynarodowej, kontakt z MSZ był obligatoryjny. Jest to standardowa procedura dla osób piastujących najwyższe funkcje państwowe, mająca na celu ochronę interesów dyplomatycznych.
Sawicki sugerował, że całą sprawę można było załatwić w bardziej powściągliwy sposób, na przykład poprzez pisemną odpowiedź, zamiast organizowania konferencji prasowej i rozdmuchiwania konfliktu. W dyplomacji, zwłaszcza w stosunku do tak ważnego sojusznika jak Stany Zjednoczone, powściągliwość i precyzja są kluczowe.
Niedoświadczeni politycy w kluczowym sporze: Czarzasty i Ambasador Ross
Marek Sawicki nie oszczędził krytyki również pod adresem ambasadora USA. Zauważył, że konflikt został niepotrzebnie eskalowany, a obie strony ponoszą odpowiedzialność za jego przebieg. Zdaniem Sawickiego, zarówno polityk Lewicy, jak i amerykański dyplomata, „przesadzili” w swojej retoryce. Sawicki określił postępowanie ambasadora jako uprawianie „polityki twitterowej”, co jest niepożądane na tym szczeblu.
W ocenie posła PSL, problemem jest brak doświadczenia obu stron. Choć Czarzasty jest w polityce od lat, nie jest jeszcze „mężem stanu”. Z drugiej strony, Sawicki stwierdził, że ambasador Ross nie ma dużego doświadczenia dyplomatycznego, przez co „zachowuje się tak, jak umie, a umie niewiele w dyplomacji”. Ta wzajemna eskalacja niedoświadczonych osób na kluczowych stanowiskach prowadzi do niepotrzebnego napięcia.
Oczekiwania szacunku i rola ambasadora USA
Sawicki stanowczo odrzucił sugestie, jakoby ambasador USA powinien zostać wezwany do MSZ w związku z zerwaniem kontaktów. Podkreślił, że rolą każdego ambasadora jest obrona dobrego imienia swojego państwa i głowy tego państwa. Niezależnie od osobistych sympatii, Donald Trump jest demokratycznie wybranym prezydentem USA, a Amerykanie mają prawo oczekiwać szacunku dla swojego przywódcy.
„Tak jak my oczekujemy szacunku dla naszego prezydenta, tak również Amerykanie. Tu się nie ma co dziwić, bo gdyby o naszym prezydencie w ten sposób ktoś się wyrażał, też nie bylibyśmy zadowoleni” – podsumował Sawicki. Wnioski są jasne: w dobie kruchej geopolityki, nieprzemyślane słowa drugiej osoby w państwie mogą mieć natychmiastowe i negatywne konsekwencje dla kluczowych sojuszy Polski.

