Bill Gates, współzałożyciel Microsoftu, po raz pierwszy publicznie skomentował treść e-maili Jeffreya Epsteina, które sugerowały, że zmagał się on z chorobą weneryczną. Miliarder kategorycznie zaprzeczył tym twierdzeniom, nazywając je „absolutnie absurdalnymi i całkowicie fałszywymi”. Sprawa ujrzała światło dzienne po publikacji kolejnej transzy dokumentów związanych z siatką Epsteina, które liczyły łącznie ponad 3 miliony stron.
W wywiadzie dla australijskiej telewizji Nine News, Gates wyraził głęboki żal z powodu jakichkolwiek kontaktów z przestępcą seksualnym. Stanowcze odcięcie się od kontrowersyjnych zarzutów jest kluczowe dla jego reputacji, zwłaszcza że e-maile sugerowały, iż Gates miał rzekomo prosić Epsteina o pomoc w ukryciu choroby przed ówczesną żoną, Melindą Gates. Gates podkreśla, że wiadomości te nigdy nie zostały wysłane i były jedynie elementem strategii Epsteina, mającej na celu oczernienie go.
Szczegóły ujawnionych akt: Czego dotyczyły e-maile Epsteina?
Wśród nowo udostępnionych akt Jeffreya Epsteina, które wstrząsnęły opinią publiczną na początku lutego, pojawiły się szokujące sugestie dotyczące Billa Gatesa. Według treści jednego z niewysłanych e-maili, Epstein twierdził, że współzałożyciel Microsoftu miał „złapać chorobę weneryczną od rosyjskich dziewczyn”.
Najbardziej obciążający charakter miał e-mail, który Epstein rzekomo kierował do Gatesa. Czytamy w nim: „Błagasz mnie, żebym usunął e-maile dotyczące twojej choroby wenerycznej, abym dostarczył ci antybiotyki, które mógłbyś potajemnie podać Melindzie (Gates – ówczesnej żonie), a także (usunął) opis twojego penisa”.
W innej wiadomości Epstein spekulował, że choroba ta była bezpośrednią „konsekwencją” tego, że Gates miał uprawiać „seks z Rosjankami”. Rzecznik Gatesa natychmiast skomentował te doniesienia dla amerykańskich mediów, stwierdzając, że twierdzenia są nie tylko fałszywe, ale i „absolutnie absurdalne”.
Oświadczenie Gatesa: „Żałuję każdej minuty, którą z nim spędziłem”
Bill Gates odniósł się do publikacji bezpośrednio, zaprzeczając treściom wiadomości. Podkreślił, że e-mail dotyczący jego rzekomej choroby został „napisany przez Jeffreya do siebie” i nigdy nie opuścił jego skrzynki nadawczej. Gates zaznaczył, że nie jest w stanie wyjaśnić, co dokładnie Epstein miał na myśli, tworząc te fałszywe zapisy.
Miliarder powtórzył, że jego kontakty z Epsteinem rozpoczęły się w 2011 roku i były motywowane wyłącznie działalnością filantropijną. Gates liczył na to, że Epstein, dzięki swoim kontaktom, pomoże mu dotrzeć do potencjalnych darczyńców, którzy wsparliby globalne programy zdrowotne Fundacji Billa i Melindy Gatesów.
„Byłem głupi, że spędzałem z nim czas” – przyznał Gates, dodając: „Żałuję każdej minuty, którą z nim spędziłem i przepraszam za to”. Jest to najmocniejsze publiczne wyrażenie skruchy w kontekście tej kontrowersyjnej znajomości.
Granice znajomości: Kolacje zamiast wyspy
W celu zdyskredytowania zarzutów Epsteina, Gates szczegółowo opisał charakter i zakres ich relacji. Podkreślił, że kontakty ograniczały się do spotkań biznesowych i wspólnych kolacji. Jest to kluczowy element obrony, który ma odróżnić jego znajomość od interakcji innych wpływowych osób z Epsteinem.
Gates stanowczo zaprzeczył, by kiedykolwiek odwiedził słynną prywatną wyspę Epsteina na Karaibach, znaną jako Little St. James. Równie istotne jest jego oświadczenie, że „nigdy nie spotkał żadnych kobiet” związanych z przestępcą seksualnym. Ta precyzja ma na celu wykluczenie go z szerszego kontekstu działań Epsteina.
Im więcej wychodzi na jaw, tym wyraźniej widać, że ten wspólny czas był błędem i nie miał nic wspólnego z tymi wszystkimi zachowaniami, o których teraz wiemy – podsumował Gates, dystansując się od szokujących działań Epsteina.
Frustracja Epsteina i próba oczernienia miliardera
Eksperci i rzecznicy Billa Gatesa są zgodni co do interpretacji ujawnionych e-maili. Ich zdaniem, dokumenty te nie świadczą o faktycznych problemach zdrowotnych Gatesa, lecz o głębokiej frustracji Epsteina. Po tym, jak Gates zaczął ograniczać kontakty, Epstein szukał sposobu, by go z powrotem uwikłać lub, w przypadku niepowodzenia, publicznie oczernić.
Fakt, że e-maile zostały sporządzone, ale nie wysłane, sugeruje, że Epstein mógł tworzyć dokumentację mającą służyć jako potencjalna broń szantażu. Miało to na celu wywarcie presji na Gatesa w kontekście braku dalszej relacji i ewentualnych rozbieżności finansowych lub biznesowych.
Ta próba sfałszowania dowodów i fabrykowania intymnych szczegółów jest, według rzecznika, dowodem na to, jak daleko Epstein był gotów się posunąć, aby uwikłać i zniszczyć reputację osób, które odmawiały kontynuowania z nim kontaktów. Publiczne odniesienie się Gatesa do sprawy jest próbą zamknięcia tego bolesnego rozdziału, który rzuca cień na jego działalność filantropijną.

