Wielkie emocje wokół koncertu muzyki elektronicznej Circoloco, który odbył się na terenie Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, nie cichną. Wydarzenie, które przyciągnęło tłumy fanów muzyki klubowej, wywołało falę krytyki ze strony mieszkańców Warszawy oraz aktywistów z organizacji „Miasto Jest Nasze”. Zarzucano organizatorom zakłócanie ciszy nocnej oraz brak poszanowania dla historycznej tkanki zabytkowego obiektu. W obliczu narastającego oburzenia, dyrektor muzeum Paweł Jaskanis wydał oficjalne oświadczenie, w którym odniósł się do kontrowersji i przeprosił za niedogodności.
Stanowisko dyrekcji: Czy zabytki ucierpiały?
Paweł Jaskanis, dyrektor muzeum, stanowczo podkreślił, że instytucja nie była bezpośrednim organizatorem koncertu, a jedynie udostępniła teren firmie zewnętrznej. Kluczowym argumentem w obronie decyzji o wynajmie przestrzeni są wyniki przeprowadzonych inspekcji. „Dotychczasowe kontrole nie wykazały szkód w substancji zabytkowej pałacu ani jego historycznego otoczenia” – przekazał Jaskanis. Dyrektor zapewnił, że wszelkie środki uzyskane z wynajmu zostaną w całości przeznaczone na konserwację zabytków oraz ochronę przestrzeni historycznych, co ma być formą rekompensaty dla dziedzictwa kulturowego.
Konserwator zabytków: Organizatorzy zignorowali ustalenia
Sprawa nabrała poważniejszego obrotu po interwencji Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, Marcina Dawidowicza. Choć formalnie nie było podstaw do zablokowania jednorazowego wydarzenia, konserwator ujawnił istotne nieprawidłowości. „Stwierdzono, iż część działań była niezgodna z zatwierdzonym programem, m.in. użycie ciężkiego sprzętu do montażu konstrukcji, pirotechniki oraz ustawienie dźwigu” – poinformował urząd. Fakt, że organizatorzy zignorowali część wcześniejszych ustaleń, stawia pod znakiem zapytania rzetelność podmiotów odpowiedzialnych za produkcję techniczną imprezy.
Mieszkańcy kontra muzyka: Zarzuty o hałas i „klepisko”
Najgłośniejszy sprzeciw wyraziło stowarzyszenie „Miasto Jest Nasze”, które publikowało w mediach społecznościowych nagrania dokumentujące hałas przekraczający dopuszczalne normy w godzinach nocnych. Mieszkańcy zwracali uwagę na rażący kontrast: podczas gdy na co dzień wstęp na trawniki w Wilanowie jest ściśle reglamentowany, na potrzeby komercyjnej imprezy teren został w dużej mierze wyeksploatowany. Dyrektor muzeum przyznał, że impreza zakończyła się o godzinie 3:30 nad ranem i oficjalnie przeprosił wszystkich, którzy odczuli niedogodności związane z głośną muzyką.
Co dalej z imprezami w Wilanowie?
W obliczu zaistniałej sytuacji, muzeum zapowiedziało wnikliwą analizę przebiegu całego wydarzenia. „Wnioski z tej analizy zostaną uwzględnione przy podejmowaniu decyzji dotyczących ewentualnych przyszłych wydarzeń” – zapewnił Paweł Jaskanis. Obecnie priorytetem jest rekultywacja zieleni oraz naprawa drobnych uszkodzeń nawierzchni, za co pełną odpowiedzialność finansową i wykonawczą ponosi organizator koncertu. Dla mieszkańców Warszawy pozostaje jednak kluczowe pytanie: czy prestiżowa rezydencja królewska powinna w przyszłości gościć wydarzenia o tak wysokim stopniu ingerencji w spokój dzielnicy i otoczenie zabytkowe?


