Podczas Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie doszło do mrożącego krew w żyłach incydentu z udziałem reprezentantki Polski. Kamila Sellier, jedna z czołowych postaci polskiego short tracku, doznała poważnego urazu twarzy podczas ćwierćfinałowego wyścigu na dystansie 1500 metrów. Dramatyczne sceny rozegrały się na oczach tysięcy kibiców, gdy Polka po kolizji z rywalką upadła na lód i została uderzona ostrzem łyżwy w okolice oka. Służby medyczne zareagowały natychmiast, a zawodniczka została zniesiona z tafli na noszach i przetransportowana do najbliższego szpitala. Obecnie cała sportowa Polska wstrzymała oddech, oczekując na kolejne wieści dotyczące stanu zdrowia łyżwiarki, która zamiast walczyć o medale, musi teraz stoczyć najważniejszą walkę o powrót do pełnej sprawności. Sytuacja jest dynamiczna, a pierwsze diagnozy wskazują na konieczność przeprowadzenia specjalistycznego zabiegu chirurgicznego.
Przebieg dramatycznego wypadku na olimpijskim torze
Rywalizacja w ćwierćfinałach short tracku na 1500 metrów od początku była niezwykle zacięta. Do walki stanęło 36 zawodniczek podzielonych na sześć serii, a Kamila Sellier startowała w ostatnim, szóstym biegu. Polka prezentowała się bardzo solidnie, przez większość dystansu utrzymując się w ścisłej czołówce i kontrolując tempo wyścigu. Niestety, na końcowych okrążeniach doszło do fatalnego w skutkach zdarzenia.
Podczas próby wyprzedzania podejmowanej przez Amerykankę Kristen Santos-Griswold, doszło do kontaktu między zawodniczkami. W wyniku utraty równowagi Sellier upadła, a w gąszczu walczących łyżwiarek została przypadkowo uderzona łyżwą prosto w twarz. Siła uderzenia była na tyle duża, że Polka nie była w stanie podnieść się o własnych siłach. Sędziowie natychmiast przerwali zawody, a na lodzie pojawiły się służby ratunkowe. Co istotne w kontekście regulaminu sportowego, zarówno Polka, jak i Amerykanka zostały ostatecznie zdyskwalifikowane za nieprawidłowe manewry podczas wyprzedzania, jednak w obliczu ciężkiego urazu, kwestie wynikowe zeszły na dalszy plan.
Stan zdrowia Kamili Sellier: Diagnoza i pilna operacja
Pierwsze oficjalne informacje o stanie zdrowia zawodniczki przekazał Konrad Niedźwiedzki, szef polskiej misji olimpijskiej. Potwierdził on, że Kamila Sellier jest przytomna, co było pierwszą dobrą wiadomością po tak groźnie wyglądającym wypadku. Obrażenia okazały się jednak poważne. Łyżwa przecięła policzek zawodniczki, który wymagał natychmiastowego założenia szwów jeszcze w warunkach doraźnej pomocy medycznej.
Największy niepokój lekarzy budziły jednak urazy wewnętrzne oraz stan kości twarzoczaszki. Wyniki tomografii komputerowej wykazały niewielkie złamanie kości jarzmowej. Ze względu na dużą opuchliznę w okolicach oka, precyzyjna ocena ewentualnych uszkodzeń gałki ocznej była początkowo utrudniona. „Oby nic głębiej ta łyżwa nie weszła” – relacjonował z niepokojem Niedźwiedzki. Przed północą zapadła decyzja o przeprowadzeniu zabiegu polegającego na ponownym otwarciu rany. Celem lekarzy jest dokładna rewizja miejsca urazu i ocena, czy struktury kostne wymagają dodatkowej stabilizacji.
Procedury medyczne i wsparcie dla polskiej zawodniczki
W szpitalu przy Kamili Sellier czuwają najważniejsze osoby z polskiego sztabu, w tym szef misji medycznej Hubert Krzysztofiak oraz lekarz reprezentacji. Obecni są również rodzice zawodniczki, którzy wspierają ją w tych trudnych chwilach. Katarzyna Kochaniak-Roman, attache prasowa polskiej ekipy, podkreśliła w oficjalnym komunikacie, że Kamila wykazuje się ogromną dzielnością i mimo bólu, poruszała się o własnych siłach przed udaniem się na salę operacyjną.
Zgodnie z procedurami olimpijskimi, zawodniczka pozostanie w szpitalu na obserwacji przez co najmniej kilkanaście godzin po zabiegu. Kluczowe będą najbliższe doby, które pokażą, jak szybko schodzi opuchlizna i czy nie doszło do powikłań infekcyjnych, co przy urazach zadanych brudną płozą łyżwy jest zawsze realnym zagrożeniem. Eksperci podkreślają, że szybka reakcja służb medycznych na torze mogła zapobiec jeszcze poważniejszym konsekwencjom.
Występy pozostałych Polek i kontekst sportowy
Wypadek Sellier przyćmił pozostałe wydarzenia na torze short tracku, jednak warto odnotować starty innych reprezentantek Polski. Natalia Maliszewska rywalizowała w pierwszym biegu ćwierćfinałowym, uzyskując czas 2:34,131. Mimo ambitnej walki, zajęła czwarte miejsce, co nie pozwoliło jej na awans do dalszej fazy rozgrywek. Poziom zawodów był niezwykle wysoki, o czym świadczy wynik Koreanki Gilli Kim (2:32,080), która zdominowała tę serię.
W czwartej serii startowała Gabriela Topolska, która z czasem 3:02,875 zamknęła stawkę swojego biegu. Najlepszy rezultat całych ćwierćfinałów należał do Belgijki Hanne Desmet, która pokonała dystans w czasie 2:24,365. Dla polskiej ekipy start na 1500 metrów okazał się więc wyjątkowo pechowy, kończąc się nie tylko brakiem awansów, ale przede wszystkim dramatyczną kontuzją jednej z liderek kadry.
Praktyczne wnioski i co dalej z powrotem do sportu?
Kontuzje w short tracku, choć wpisane w ryzyko tej dyscypliny, zawsze budzą dyskusję o bezpieczeństwie zawodników. Używanie specjalistycznych kombinezonów odpornych na przecięcia chroni większość ciała, jednak twarz pozostaje jednym z najbardziej narażonych punktów. Dla Kamili Sellier kluczowe będą teraz badania okulistyczne, które wykluczą trwałe uszkodzenia wzroku.
Co to oznacza dla czytelnika i kibiców?
- Rehabilitacja: Złamanie kości jarzmowej zazwyczaj wymaga od 4 do 8 tygodni przerwy od kontaktowego sportu.
- Aspekt psychiczny: Powrót na lód po tak drastycznym urazie twarzy wymaga wsparcia psychologicznego, które jest standardem w polskiej misji olimpijskiej.
- Procedury: Polska ekipa zapowiedziała pełną transparentność w informowaniu o stanie zdrowia zawodniczki, co ma uciąć spekulacje medialne.
Kamila Sellier, mimo dramatu, pokazała hart ducha, machając do kibiców podczas znoszenia z tafli. To sygnał, że polska olimpijka nie zamierza się poddawać, choć igrzyska w Mediolanie zakończą się dla niej w szpitalnej sali, a nie na podium.

