FC Barcelona w wielkim stylu przypomniała o swojej dominacji w europejskim futbolu, deklasując Newcastle United aż 7:2 w ramach Ligi Mistrzów. Spotkanie, które hiszpańskie media już teraz określają mianem „spektakularnego”, przyniosło nie tylko grad goli, ale przede wszystkim kluczowe rozstrzygnięcia dla polskich kadrowiczów. Robert Lewandowski po raz kolejny udowodnił, że w decydującej fazie rozgrywek jest niezawodny, notując dwa trafienia, podczas gdy Wojciech Szczęsny niespodziewanie musiał przejąć rolę pierwszego bramkarza „Dumy Katalonii”.
Lewandowski wchodzi do elity: 109 goli i 41 ofiar
Dla Roberta Lewandowskiego środowy wieczór był kolejnym kamieniem milowym w jego bogatej karierze. Polak, mimo gry w masce ochronnej zabezpieczającej twarz po niedawnej kontuzji, zdobył swoje 108. i 109. trafienie w Lidze Mistrzów. Co istotne, Newcastle United stało się 41. klubem w historii tych rozgrywek, który musiał uznać wyższość polskiego napastnika. Eksperci z „Mundo Deportivo” oraz „Sportu” zgodnie podkreślają, że „Lewy” wraca do swojej optymalnej dyspozycji, a jego praca bez piłki była równie ważna, co skuteczność pod bramką rywala.
Warto zwrócić uwagę na wymowny gest Polaka po strzeleniu goli – zdjęcie maski ochronnej było symbolem powrotu do pełni sił. Hiszpańskie dzienniki oceniły jego występ na solidną „ósemkę” w dziesięciostopniowej skali, zaznaczając, że w kluczowym momencie sezonu Barcelona niezwykle potrzebuje tak dysponowanego lidera ataku.
Szczęsny wkracza do akcji: Konieczność czy początek nowej ery?
Największym zaskoczeniem dla kibiców był występ Wojciecha Szczęsnego. Polski bramkarz pojawił się na murawie w 82. minucie, zastępując kontuzjowanego Joana Garcię. Mimo krótkiego czasu gry, Szczęsny zaprezentował swój firmowy spokój, a media zwróciły uwagę na jego pewność siebie, w tym odważne zwody w polu karnym. Otrzymał za to notę „7”, co jest bardzo wysoką oceną jak na tak krótki epizod.
Sytuacja w bramce Barcelony staje się jednak poważna. Według doniesień dziennika „AS”, podstawowy golkiper „Blaugrany” może pauzować od dwóch do trzech tygodni. Oznacza to, że Szczęsny stanie przed szansą na regularne występy w bramce giganta, co dla polskiego kibica jest informacją elektryzującą w kontekście zbliżających się meczów o najwyższą stawkę.
Droga do finału: Czas na rewanż z Atletico Madryt
Wysokie zwycięstwo nad Newcastle otwiera Barcelonie drzwi do ćwierćfinału, gdzie czeka ich rywalizacja z Atletico Madryt. Podopieczni Diego Simeone wyeliminowali w swojej ścieżce Tottenham Hotspur, co zapowiada niezwykle wyrównane starcie. Pierwszy mecz zaplanowano na 7 kwietnia w Barcelonie, jednak obie drużyny spotkają się już trzy dni wcześniej w ramach rozgrywek ligowych.
Dla „Dumy Katalonii” będzie to okazja do rewanżu za niedawne odpadnięcie z Pucharu Króla, gdzie po emocjonującym dwumeczu (0:4 i 3:0) to Atletico okazało się lepsze. Biorąc pod uwagę formę strzelecką Lewandowskiego oraz konieczność załatania luki w bramce przez Szczęsnego, nadchodzące tygodnie będą dla Barcelony prawdziwym testem charakteru. Czy polski duet poprowadzi klub do półfinału Champions League? Odpowiedź poznamy już niebawem.

