Najnowszy sondaż przeprowadzony przez United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski wywołał poważne zaniepokojenie w obozie rządzącym. Badanie, zrealizowane na początku stycznia 2026 roku, ujawnia znaczące przesunięcia na scenie politycznej, które mogą zwiastować powrót do władzy szerokiego bloku prawicowego.
Choć Koalicja Obywatelska (KO) utrzymuje prowadzenie, jej poparcie spada, podczas gdy Prawo i Sprawiedliwość (PiS) odnotowuje wzrost. Kluczowym czynnikiem zmieniającym układ sił jest jednak niespodziewanie wysoki wynik Konfederacji Korony Polskiej (KKP), która, przekraczając próg 5%, staje się języczkiem u wagi w potencjalnych negocjacjach koalicyjnych.
Eksperci wskazują, że przy takim rozkładzie głosów, łączne poparcie dla PiS, Konfederacji i KKP przekracza próg większości 231 mandatów. To stawia pod znakiem zapytania stabilność obecnej większości parlamentarnej i wymusza pilną analizę strategii przez partie centrowe.
Zmiana lidera: KO traci, PiS nadrabia straty
Koalicja Obywatelska, pomimo pierwszego miejsca, odnotowała spadek poparcia do poziomu 30,9 proc. To o 0,6 punktu procentowego mniej niż w poprzednim badaniu. Trend ten może świadczyć o erozji zaufania lub o braku zdolności do mobilizacji elektoratu w stopniu wystarczającym do samodzielnego rządzenia.
W tym samym czasie Prawo i Sprawiedliwość zyskuje. Partia Jarosława Kaczyńskiego może liczyć na 25,9 proc. głosów, co stanowi wzrost o 0,8 punktu procentowego. Choć różnica między liderami pozostaje znacząca, PiS udowadnia, że nadal ma stabilną bazę wyborców i jest zdolne do odzyskiwania utraconych pozycji.
Te dane są kluczowe, ponieważ pokazują, że polska scena polityczna wciąż jest spolaryzowana, a każdy punkt procentowy zyskany przez PiS bezpośrednio przekłada się na osłabienie zdolności KO do budowania stabilnej większości bez trudnych kompromisów.
Konfederacja Korony Polskiej kluczem do władzy. Wyniki powyżej oczekiwań
Prawdziwym zaskoczeniem sondażu jest wynik Konfederacji Korony Polskiej (KKP), która uzyskała 9,7 proc. poparcia. Jest to wzrost aż o 1,6 punktu procentowego, co czyni KKP jednym z największych beneficjentów ostatnich zmian nastrojów społecznych.
Do Sejmu weszłaby również „główna” Konfederacja, z poparciem rzędu 11,2 proc. Choć zanotowała ona niewielki spadek, jej siła w połączeniu z KKP jest nie do przecenienia. Łączne poparcie dla środowisk prawicowych staje się siłą zdolną do przejęcia władzy.
Zgodnie z szacunkami Wirtualnej Polski, rozkład mandatów wyglądałby następująco: KO – 182 posłów, PiS – 149 posłów, Konfederacja – 53 posłów, KKP – 43 posłów. Lewica uzyskałaby 33 mandaty. To właśnie 43 mandaty Konfederacji Korony Polskiej są czynnikiem decydującym, który umożliwia utworzenie większości.
Partia Razem i Lewica w Sejmie, ale Sejm bez PSL i Polski 2050
Sondaż brutalnie obnaża problemy mniejszych partii. Próg wyborczy (5%) przekroczyła jeszcze tylko Lewica, notując 8,2 proc. poparcia. Jest to dla tego ugrupowania wynik stabilny, dający 33 mandaty.
Największy wzrost poparcia, bo aż o 2 punkty procentowe, odnotowała Partia Razem, jednak z wynikiem 4,4 proc. nadal nie przekroczyłaby progu wyborczego. Oznacza to, że głosy oddane na to ugrupowanie uległyby zmarnowaniu w kontekście podziału mandatów.
Zdecydowanie najgorzej wypadają partnerzy z byłej Trzeciej Drogi. Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL) uzyskało zaledwie 3,2 proc., a Polska 2050 – 2 proc. To pokazuje, że koalicje oparte na słabych fundamentach szybko tracą poparcie, gdy wyborcy szukają silnych i konkretnych alternatyw.
Praktyczna konsekwencja: Jak powstałby „szeroki blok prawicowy”?
Analiza mandatów dostarcza twardych dowodów na możliwość zmiany władzy. Gdyby doszło do porozumienia między PiS a obiema frakcjami Konfederacji, łączna liczba mandatów wyniosłaby 245 (149 PiS + 53 Konfederacja + 43 KKP).
Taki wynik jest nie tylko bezpieczną większością, ale też dowodem na to, że mimo polaryzacji, elektorat prawicowy jest w stanie skutecznie się mobilizować. Choć eksperci podkreślają, że ewentualne negocjacje koalicyjne byłyby niezwykle trudne ze względu na różnice programowe między PiS a Konfederacją, matematyka polityczna jest nieubłagana.
Władzę w Polsce mógłby przejąć szeroki blok prawicowy, o ile liderzy tych ugrupowań zdołaliby wypracować wspólny program rządzenia. Wysoka frekwencja, deklarowana przez 57,9 proc. respondentów, świadczy o tym, że wyborcy są gotowi aktywnie uczestniczyć w decydowaniu o przyszłym kształcie Sejmu, co dodaje pilności tym wynikom.

