Wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka wystosował pilny apel do Prezydenta Karola Nawrockiego o podpisanie kluczowej ustawy o usługach cyfrowych. Jak podkreśla resort, przyjęcie tego aktu prawnego jest niezbędne, aby Polska w pełni wdrożyła unijne rozporządzenie Digital Services Act (DSA). Ustawa ma fundamentalnie zmienić sposób, w jaki giganci technologiczni, tacy jak Facebook czy X, moderują treści zamieszczane przez Polaków, wprowadzając mechanizmy kontroli i odwołania państwowego.
„To jest naprawdę dobra ustawa, która jeszcze dodatkowo w Senacie została poprawiona. Mamy nadzieję, że pan prezydent tę ustawę podpisze” – stwierdził Gramatyka w Radiu RMF24. Bez podpisu Prezydenta, polskie państwo pozostaje bez narzędzi do interwencji w przypadkach arbitralnego usuwania treści. Wiceminister wskazał, że stawką jest koniec z samowolą platform cyfrowych i zapewnienie użytkownikom prawa do obrony przed nieuzasadnionymi decyzjami moderacyjnymi.
Rewolucja w moderacji: UKE jako organ odwoławczy
Główną zmianą, jaką wprowadza ustawa, jest stworzenie krajowego mechanizmu odwoławczego od decyzji platform cyfrowych. Obecnie, gdy platforma (często za pomocą algorytmów sztucznej inteligencji) usuwa post, komentarz lub nawet cały profil, użytkownik ma bardzo ograniczone możliwości obrony. W przypadku wejścia ustawy w życie, od każdej moderacyjnej decyzji służyłoby odwołanie do organu państwowego.
W polskim systemie, funkcję tę pełniłby Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE). Michał Gramatyka podkreślił, że UKE nie stanie się cenzorem. Platforma nadal pozostaje odpowiedzialna za moderację i usuwanie treści. Rolą UKE będzie jedynie interwencja w sytuacjach, gdy użytkownik uważa, że decyzja platformy jest niesłuszna lub bezprawna. To kluczowy element, który ma przywrócić równowagę między globalnymi korporacjami a polskimi obywatelami.
Koniec z usuwaniem „na Berdyczów”: Dlaczego państwo potrzebuje narzędzi?
Wiceminister Gramatyka wskazał na palący problem braku kontroli państwa nad działaniami Big Tech. Przywołał przykład, gdy platforma usunęła profil Konfederacji, a polskie organy państwowe nie miały żadnej możliwości interwencji czy uzyskania wyjaśnień. Platformy często usuwają treści automatycznie, posługując się algorytmami, takimi jak Grok czy inne systemy AI, które są nieprzejrzyste.
„Dzisiaj te treści są usuwane na platformach automatycznie przez algorytmy sztucznej inteligencji i nawet pan nie jest w stanie z nikim na ten temat porozmawiać” – tłumaczył. Istotą sporu jest fakt, że polskie państwo nie posiada narzędzi, aby zapewnić, że prawa użytkowników są przestrzegane. Ustawa ma stworzyć poziom odwoławczy, do którego można się zwrócić po wyczerpaniu ścieżki wewnętrznej platformy.
Zakres interwencji UKE: Nie cenzura, lecz walka z przestępstwami
W odpowiedzi na obawy i rozpowszechniane fake newsy dotyczące rzekomej „cenzury politycznej”, Gramatyka stanowczo zaprzeczył, aby ustawa dawała politykom możliwość usuwania niewygodnych postów. Wprowadzane regulacje koncentrują się wyłącznie na treściach nielegalnych w świetle polskiego prawa, a nie na treściach krytycznych czy zniesławiających.
Implementacja DSA obejmuje katalog 27 konkretnych przestępstw, które podlegają interwencji. Należą do nich m.in.:
- Publikowanie wizerunków małoletnich w kontekście seksualnym.
- Spowodowanie zagrożenia życia lub zdrowia.
- Mowa nienawiści w rozumieniu kodeksu karnego.
Wiceminister wyraźnie zaznaczył, że ustawa nie obejmuje zniesławienia. „Żaden polityk nie będzie mógł powiedzieć, że nie podoba mi się ten post w internecie, to proszę go usunąć i z takim wnioskiem zwrócić się na przykład do UKE” – uspokajał, dementując dezinformację.
Plan B i naciski amerykańskich gigantów
Rząd deklaruje, że jest gotów spotkać się z Prezydentem, aby wyjaśnić szczegóły ustawy. Jednocześnie Gramatyka ujawnił, że istnieje „Plan B” na wypadek prezydenckiego weta. Od pewnego czasu rząd realizuje działania, wyznaczając Prezesa UKE jako tymczasowego koordynatora treści cyfrowych, aby Polska „nie wypadła z europejskiego strumienia” prac nad DSA.
Wiceminister przyznał również, że amerykańskie firmy technologiczne wywierają naciski na polski rząd i rządy innych państw członkowskich. Powodem jest fakt, że nowe regulacje DSA ograniczają ich dominację i wprowadzają transparentność w obszarach, które dotychczas były kontrolowane wyłącznie przez wewnętrzne zasady korporacji. Podpisanie ustawy jest kluczowe dla pełnej ochrony praw polskich użytkowników w cyfrowym świecie, zapewniając, że pomiędzy platformą a obywatelem pojawi się niezależny poziom kontroli państwowej.

