Sytuacja Polonii w Chicago stała się dramatyczna po przeprowadzeniu przez służby imigracyjne (ICE) bezprecedensowej operacji „Midnight Blitz”. Choć oficjalne komunikaty administracji rządowej sugerowały, że działania wymierzone są wyłącznie w niebezpiecznych przestępców, rzeczywistość na ulicach Wietrznego Miasta maluje zupełnie inny obraz. Tysiące funkcjonariuszy, nocne naloty z użyciem śmigłowców Black Hawk oraz masowe zatrzymania sprawiły, że polskie dzielnice pogrążyły się w niepewności. Eksperci prawni alarmują: w ręce służb wpadają osoby, które od dekad budowały tu swoje życie, płaciły podatki i nigdy nie weszły w konflikt z prawem. Skala operacji jest porażająca, a jej skutki dotykają setek polskich rodzin, które z dnia na dzień tracą bliskich i środki do życia.
Atmosfera w Chicago jest gęsta od emocji – od niedowierzania po paraliżujący strach. W kawiarniach i restauracjach, gdzie dotąd tętniło życie, dziś dominują rozmowy o tym, kto był następny i jak uniknąć kontroli. Prawnicy specjalizujący się w prawie imigracyjnym pracują do późnych godzin nocnych, próbując ratować tych, których system postanowił usunąć z kraju. „Pracujemy aż do nocy, bo mamy tak dużo telefonów i tak dużo klientów, którzy są zaniepokojeni tym, co się dzieje” – przyznaje mec. Ewa Brożek z chicagowskiej kancelarii Kurczaba & Brozek Law. To, co miało być precyzyjną operacją wymierzoną w margines społeczny, stało się szeroko zakrojoną akcją, która uderza w fundamenty polskiej społeczności w USA.
Operacja Midnight Blitz: Szokujące statystyki i metody służb
Jesień 2025 roku zapisała się w historii Chicago jako czas największej mobilizacji służb imigracyjnych w tej dekadzie. Podczas operacji „Midnight Blitz” zatrzymano łącznie ponad 1600 osób. Najbardziej wstrząsający jest jednak fakt, że aż 60 proc. zatrzymanych imigrantów nie miało na koncie żadnych przestępstw ani wykroczeń. Dane te, potwierdzone przez analizy telewizji CBS, stoją w jaskrawej sprzeczności z oficjalną narracją o usuwaniu „najgorszych z najgorszych”. Jedynie 14 proc. ujętych osób dopuściło się w przeszłości przestępstw z użyciem przemocy.
Metody stosowane przez funkcjonariuszy ICE przypominały sceny z filmów akcji, co wywołało traumę wśród mieszkańców. Odnotowano przypadki, w których agenci zjeżdżali po linach ze śmigłowców na dachy budynków mieszkalnych. Tak drastyczne środki stosowano nie tylko wobec osób z nakazami deportacji, ale również przypadkowych świadków. Polacy, którzy trafili w ręce służb, to często osoby mieszkające w USA od ponad 20 lat. Są to właściciele małych firm, pracownicy budowlani i rodzice dzieci posiadających amerykańskie obywatelstwo, których jedynym przewinieniem był brak uregulowanego statusu pobytowego.
Nowoczesna technologia w służbie deportacji
W 2025 roku walka z nielegalną imigracją przeniosła się na nowy poziom technologiczny. Mecenas Ewa Brożek wskazuje, że wiele osób wpada w ręce służb zupełnie przypadkowo, stając się ofiarami zaawansowanego monitoringu. Kluczowym narzędziem stały się skanery tablic rejestracyjnych montowane na parkingach popularnych sklepów i centrów handlowych. System automatycznie flaguje pojazdy zarejestrowane na osoby z wygasłymi wizami lub nakazami opuszczenia kraju, co pozwala funkcjonariuszom na szybką interwencję w miejscach publicznych.
Oprócz technologii, ICE polega na nalotach na miejsca pracy, szczególnie w sektorze budowlanym i gastronomicznym, oraz na donosach. Dla wielu Polaków, którzy dotąd czuli się bezpiecznie dzięki swojej ciężkiej pracy i nieposzlakowanej opinii, nowa rzeczywistość jest szokiem. „Żaden z moich 10 polskich klientów zatrzymanych przez ICE nie miał jakiejkolwiek przeszłości kryminalnej” – podkreśla mec. Brożek. Często jedynym śladem w ich kartotece były mandaty za przekroczenie prędkości, co w obecnych realiach wystarcza, by uruchomić procedurę deportacyjną.
Pułapka „dobrowolnego powrotu” i utrata emerytur
Administracja rządowa aktywnie promuje program tzw. samodeportacji, oferując imigrantom 2,6 tysiąca dolarów oraz pokrycie kosztów biletu lotniczego do kraju pochodzenia. Choć oferta może wydawać się kusząca, prawnicy ostrzegają przed ukrytymi konsekwencjami. Skorzystanie z tej propozycji wiąże się z otrzymaniem co najmniej 10-letniego zakazu wjazdu do USA, o czym urzędnicy często nie informują wprost. „To jest swego rodzaju pułapka, którą władze zastawiają na imigrantów” – zaznacza mecenas Brożek.
Dla starszego pokolenia Polonii w Chicago, gra toczy się o jeszcze wyższą stawkę – amerykańskie emerytury. Wiele osób, które wypracowały świadczenia w USA, boi się, że przymusowa deportacja pozbawi ich wypracowanych pieniędzy. Prawo do amerykańskiej emerytury w przypadku deportacji za przestępstwa często przepada, co zmusza seniorów do życia w ciągłym ukryciu. Z danych polskiego MSZ wynika, że w minionym roku fiskalnym do opuszczenia USA zmuszonych zostało 130 Polaków, co stanowi niemal dwukrotny wzrost w stosunku do lat ubiegłych.
Co czeka Polonię w najbliższych miesiącach?
Mimo chwilowego uspokojenia nastrojów po zakończeniu głównej fazy operacji, społeczność polonijna przygotowuje się na najgorsze. Według nieoficjalnych informacji i pogłosek krążących wśród prawników, kolejna fala masowych zatrzymań ma nastąpić już w marcu 2025 roku. Szczególnie zagrożeni czują się tzw. dreamersi – osoby, które przyjechały do USA jako dzieci i dotąd chronione były przez program DACA. Ich status prawny stał się przedmiotem zaciekłych sporów sądowych, co stawia tysiące młodych ludzi w sytuacji zawieszenia.
W chicagowskich dzielnicach takich jak Jackowo czy Belmont-Cragin widoczne są znaki oporu i solidarności. W witrynach sklepów pojawiają się plakaty z instrukcjami „Know Your Rights” (Znaj swoje prawa), a lokalni liderzy organizują spotkania informacyjne. Praktyczne wnioski dla Polaków w USA na rok 2025 są jasne:
- Zabezpieczenie prawne: Każda osoba bez uregulowanego statusu powinna posiadać kontakt do sprawdzonego prawnika imigracyjnego.
- Unikanie ryzyka: Należy zachować szczególną ostrożność w miejscach publicznych objętych monitoringiem tablic rejestracyjnych.
- Dokumentacja: Warto przygotować dokumenty potwierdzające długość pobytu w USA oraz płacenie podatków, co może być linią obrony w sądzie.
- Ostrożność przy ofertach rządowych: Nie należy podpisywać żadnych dokumentów o dobrowolnym opuszczeniu kraju bez konsultacji prawnej.
Sytuacja w Chicago pokazuje, że polityka imigracyjna w 2025 roku stała się bezwzględna, a narodowość czy brak kartoteki kryminalnej nie stanowią już tarczy ochronnej. Dla wielu Polaków „amerykański sen” zamienia się w walkę o przetrwanie w miejscu, które od lat nazywali domem.

