Wielu turystów zapomina, że egzotyczne wakacje lub studia za granicą wiążą się z koniecznością przestrzegania lokalnego prawa, które bywa drastycznie inne od europejskiego. Przekonał się o tym 18-letni obywatel Francji, Didier Gaspard Owen Maximilien, który przebywa w Singapurze w ramach wymiany studenckiej. Młody mężczyzna opublikował w serwisie Instagram nagranie, na którym widać, jak liże słomkę z dystrybutora soku pomarańczowego, a następnie odkłada ją z powrotem do podajnika. Choć dla wielu osób może wydawać się to jedynie głupim żartem, dla singapurskiego wymiaru sprawiedliwości jest to poważne przestępstwo, za które grozi mu kara do 27 miesięcy pozbawienia wolności oraz dotkliwe grzywny.
Surowe prawo Singapuru kontra „niewinny” żart
Singapur jest znany na całym świecie z niezwykle rygorystycznego podejścia do porządku publicznego i higieny. Władze tego azjatyckiego państwa-miasta nie wykazują pobłażliwości nawet wobec obcokrajowców. W przypadku 18-letniego Francuza, studenta ESSEC Business School, prokuratura postawiła dwa konkretne zarzuty: działanie na szkodę firmy oraz zakłócanie porządku publicznego. Firma obsługująca dystrybutor była zmuszona do utylizacji całego zapasu słomek, co stało się podstawą do oskarżenia o straty finansowe.
Historia przestrzega przed lekkomyślnością
To nie pierwszy raz, gdy zachodni obywatele boleśnie zderzają się z singapurskim systemem prawnym. Najsłynniejszym przykładem pozostaje sprawa Michaela Faya z 1993 roku. Młody Amerykanin został aresztowany za wandalizm (malowanie sprayem po autach). Mimo ogromnej presji dyplomatycznej ze strony USA i interwencji ówczesnego prezydenta, władze Singapuru pozostały nieugięte. Fay został skazany na więzienie oraz karę chłosty, która została wykonana w całości. Ten przypadek do dziś stanowi przestrogę dla turystów, że w Singapurze prawo nie zna wyjątków ze względu na narodowość czy status społeczny.
Na co uważać podczas podróży do Singapuru?
Planując podróż do Singapuru, należy pamiętać, że lista zakazanych czynności jest znacznie dłuższa niż w krajach europejskich. Lokalne przepisy obejmują sfery, które na Zachodzie uznaje się za błahe lub prywatne. Oto najważniejsze ograniczenia, o których przypominają organizacje turystyczne:
- E-papierosy: Wapowanie jest całkowicie nielegalne. Samo posiadanie e-papierosa może skutkować grzywną w wysokości 700 dolarów singapurskich.
- Narkotyki: Posiadanie nawet śladowych ilości substancji odurzających grozi wieloletnim więzieniem i chłostą, natomiast handel narkotykami jest zagrożony karą śmierci.
- Codzienne wykroczenia: Surowo karane jest przechodzenie przez ulicę w niedozwolonym miejscu (poza pasami) oraz zaśmiecanie przestrzeni publicznej.
- Tytoń: Palenie tradycyjnych papierosów jest dozwolone wyłącznie w wyznaczonych do tego strefach na wolnym powietrzu.
Wnioski dla podróżujących
Przypadek 18-letniego Francuza jest surową lekcją dla wszystkich podróżujących. W dobie mediów społecznościowych, gdzie chęć zdobycia „lajków” często wygrywa ze zdrowym rozsądkiem, warto pamiętać, że internetowe nagrania są traktowane przez organy ścigania jako bezpośredni dowód przestępstwa. Przed wyjazdem do krajów o tak restrykcyjnym ustroju, jak Singapur, obowiązkowe jest zapoznanie się z lokalnym prawem. Ignorancja nie zwalnia z odpowiedzialności, a konsekwencje mogą na zawsze zmienić przyszłość młodego człowieka.


