Marek M. ps. „Czujny”, patostreamer znany z kontrowersyjnych działań w sieci oraz były asystent społeczny europosła Grzegorza Brauna, opuścił areszt i przebywa na wolności. Ta informacja, ustalona przez dziennikarzy RMF24.pl, wywołała natychmiastowe poruszenie, ponieważ „Czujny” został uznany przez Sąd Rejonowy w Oświęcimiu za winnego zarzucanych mu przestępstw i skazany na karę roku i pięciu miesięcy pozbawienia wolności.
Paradoksalna sytuacja, w której skazany prawomocnym wyrokiem opuszcza areszt w dniu wydania wyroku, jest wynikiem zaliczenia na poczet kary czasu spędzonego w tymczasowym areszcie w trakcie trwania postępowania. Okres ten pokrył się z wymiarem orzeczonej kary. Prokuratura Okręgowa w Krakowie, reprezentowana przez prok. Oliwię Bożek-Michalec, potwierdziła, że uchylono środek zapobiegawczy w postaci aresztowania.
Mimo wyjścia na wolność, wyrok nie jest prawomocny, a prokurator uważa go za zbyt łagodny. Oznacza to, że sprawa patostreamera, ściganego wcześniej trzema listami gończymi i Europejskimi Nakazami Aresztowania, może mieć swój dalszy, burzliwy ciąg.
Dlaczego skazany na 17 miesięcy więzienia wyszedł na wolność 22 grudnia 2025?
Kluczowym elementem w zrozumieniu tej sytuacji jest mechanizm prawny związany z zaliczaniem okresu tymczasowego aresztowania na poczet przyszłej kary. Sąd Rejonowy w Oświęcimiu, orzekając karę roku i pięciu miesięcy pozbawienia wolności, jednocześnie stwierdził, że Marek M. już odsiedział ten czas w ramach środków zapobiegawczych stosowanych w toku postępowania.
Prokurator Oliwia Bożek-Michalec wyjaśniła, że w związku z tym, iż czas przebywania skazanego w areszcie w trakcie trwania całego postępowania mniej więcej pokrywa się z wysokością orzeczonej kary, uchylono wobec niego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Oznacza to, że wyrok więzienia został faktycznie wykonany poprzez wcześniejszą detencję, co skutkuje natychmiastowym zwolnieniem.
Dodatkowo, z uwagi na opinię sądowo-psychiatryczną wskazującą na ograniczoną poczytalność w stosunku do części zarzuconych mu czynów, sąd zastosował wobec „Czujnego” środek zabezpieczający w postaci obowiązkowej terapii. Jest to element kary mający na celu ochronę społeczeństwa i resocjalizację skazanego.
Zarzuty: znęcanie się nad partnerką i „skonsumowany” protokół przesłuchania
Zarzuty, na podstawie których Sąd Rejonowy w Oświęcimiu uznał Marka M. za winnego, są wyjątkowo poważne i obejmują szeroki wachlarz przestępstw. Proces toczył się z wyłączeniem jawności, jednak wiadomo, że patostreamerowi udowodniono:
- Znęcanie się psychiczne i fizyczne nad swoją partnerką, która w tym czasie była w ciąży.
- Naruszenie nietykalności cielesnej i znieważanie funkcjonariuszy policji oraz utrudnianie czynności służbowych.
- Naruszenie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych.
- Niecodzienny czyn, jakim było „skonsumowanie” protokołu przesłuchania.
Marek M. był poszukiwany przez krakowską policję już od października 2023 roku. Ukrywał się w różnych krajach Unii Europejskiej, co wymagało zaangażowania europejskiej sieci współpracy policyjnej ENFAST w celu jego namierzenia i zatrzymania.
Polityczne powiązania: rola Grzegorza Brauna w ucieczce
Sprawa „Czujnego” ma również wyraźny kontekst polityczny. Marek M. pełnił funkcję asystenta społecznego Grzegorza Brauna, europosła i lidera Konfederacji Korony Polskiej. Choć prokuratura potwierdziła, że Braun nie był aktywny ani nie uczestniczył w ostatnim postępowaniu karnym w Oświęcimiu, jego rola w przeszłości była znacząca.
W 2024 roku, gdy patostreamer był ścigany listami gończymi i Europejskimi Nakazami Aresztowania, został namierzony i zatrzymany w czeskim Nachodzie. Wtedy to Grzegorz Braun zdecydował się poręczyć za Marka M. swoim poselskim immunitetem. To właśnie dzięki temu poręczeniu czeski sąd wypuścił mężczyznę z aresztu, umożliwiając mu dalsze ukrywanie się przed wymiarem sprawiedliwości.
Prokuratura składa wniosek. Czy wyrok jest zbyt łagodny?
Wyrok skazujący na rok i pięć miesięcy pozbawienia wolności, choć formalnie doprowadził do zwolnienia „Czujnego” z aresztu, jest wciąż nieprawomocny. Prokuratorzy nie zgadzają się z wysokością orzeczonej kary, uważając ją za zbyt łagodną w stosunku do ciężaru zarzucanych przestępstw, zwłaszcza znęcania się nad partnerką w ciąży i utrudniania pracy organom ścigania.
Prokuratura złożyła już wniosek o sporządzenie uzasadnienia wyroku na piśmie. Jest to pierwszy krok do wniesienia apelacji. Jeśli prokuratorzy złożą odwołanie, sprawa trafi do sądu wyższej instancji, który będzie musiał ponownie ocenić zarówno winę, jak i wymiar kary. W przypadku zmiany wyroku na surowszy, Marek M. będzie musiał ponownie stawić się do odbycia reszty zasądzonej kary.
Obecnie patostreamer przebywa na wolności, lecz jego sytuacja prawna jest daleka od stabilności. Opinia publiczna, śledząca sprawę od 2023 roku, z uwagą obserwuje dalszy rozwój postępowania w świetle protestu prokuratury.

