Prezydent USA Donald Trump wydał bezprecedensowe ostrzeżenie pod adresem Teheranu, grożąc całkowitym zniszczeniem pola gazowego South Pars. To kluczowy dla irańskiej gospodarki obiekt, odpowiadający za 70 proc. krajowego zużycia gazu. Deklaracja amerykańskiego przywódcy padła w odpowiedzi na irański atak na katarskie instalacje LNG, które są fundamentem globalnego zaopatrzenia w surowce energetyczne. Sytuacja na Bliskim Wschodzie osiągnęła punkt krytyczny, a Biały Dom otwarcie rozważa kolejne militarne warianty działań.
„Wysadzimy całość z taką siłą, jakiej Iran nie widział”
Donald Trump w swoim wpisie na platformie Truth Social jasno nakreślił warunki dalszego zaangażowania USA. Prezydent podkreślił, że jeśli Iran ponownie uderzy w katarskie obiekty LNG, Stany Zjednoczone nie zawahają się przed zniszczeniem South Pars. „Wysadzimy w powietrze całość South Pars z taką siłą i mocą, jakich Iran nigdy wcześniej nie widział” – napisał Trump. To stanowcze ostrzeżenie ma być sygnałem dla Teheranu, że ataki na infrastrukturę energetyczną sojuszników USA nie pozostaną bez odpowiedzi.
Choć media, w tym „Wall Street Journal”, sugerowały, że Trump wiedział o wcześniejszym izraelskim ataku na ten sam obiekt, sam prezydent publicznie dystansuje się od bezpośredniego sprawstwa, zaznaczając, że USA nie były zaangażowane w środową operację. Obecnie Waszyngton dąży do deeskalacji ataków na infrastrukturę energetyczną, traktując to jako priorytet dla stabilności globalnych rynków.
Kluczowe znaczenie South Pars i katarskiego LNG
Złoże South Pars/North Dome to największe znane pole gazowe na świecie, dzielone przez Iran i Katar. Jego destabilizacja ma kolosalne znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego. Obiekt w Katarze, który stał się celem irańskiego odwetu, dostarcza około jednej piątej globalnego zaopatrzenia w skroplony gaz ziemny (LNG). W 2025 roku QatarEnergy wyeksportował 80,97 mln ton tego surowca, co czyni każdą próbę ataku na te instalacje bezpośrednim zagrożeniem dla cen energii na całym świecie.
Administracja USA rozważa zwiększenie obecności wojskowej
W obliczu eskalacji napięć, administracja Trumpa analizuje możliwość wysłania tysięcy dodatkowych żołnierzy na Bliski Wschód. Według źródeł agencji Reuters, wojsko przygotowuje warianty operacyjne, które obejmują:
- Zapewnienie bezpiecznej żeglugi tankowców przez cieśninę Ormuz przy wsparciu sił powietrznych i morskich.
- Możliwe wysłanie sił lądowych na wyspę Chark, kluczowy hub naftowy Iranu.
- Operacje mające na celu zabezpieczenie irańskich zasobów wzbogaconego uranu.
Mimo tych planów, przedstawiciele Białego Domu podkreślają, że decyzja o wysłaniu sił lądowych nie jest jeszcze podjęta. Trump balansuje między chęcią utrzymania twardej polityki odstraszania a obawami o polityczne ryzyko wciągnięcia USA w długotrwały konflikt, co byłoby sprzeczne z jego obietnicami wyborczymi.
Co to oznacza dla globalnego bezpieczeństwa?
Działania Trumpa wskazują na nową fazę amerykańskiej strategii, w której ochrona infrastruktury energetycznej staje się „czerwoną linią”. Prezydent otwarcie sugeruje, że jeśli sojusznicy nie wezmą na siebie większej odpowiedzialności za bezpieczeństwo żeglugi w cieśninie Ormuz, USA mogą wycofać się z roli głównego gwaranta stabilności tego szlaku. Konsekwencją tego ruchu może być drastyczny wzrost cen energii oraz nieprzewidywalne turbulencje na rynkach światowych, jeśli Iran zdecyduje się na dalszą eskalację działań odwetowych.

