Armia Stanów Zjednoczonych, mimo niedawnego wstrzymania planowanego uderzenia na Iran, kontynuuje masowe przemieszczanie ciężkiego sprzętu wojskowego na Bliski Wschód. Potwierdzona obecność czołgów M1 Abrams oraz bojowych wozów piechoty M2A3 Bradley w regionie, stanowiących trzon amerykańskich formacji pancernych, budzi poważne obawy dotyczące przyszłych działań militarnych. Choć prezydent Donald Trump zaprzeczył natychmiastowym planom ataku, jednocześnie podkreślił, że „wszystkie scenariusze są możliwe”.
Analitycy i media militarne, w tym portal TheWarZone, interpretują tę niespotykaną koncentrację sił jako przygotowanie do potencjalnej, szeroko zakrojonej operacji ofensywnej. Jest to bezpośrednia odpowiedź na prośby amerykańskich planistów wojskowych, którzy sygnalizowali, że dotychczasowe siły w regionie były niewystarczające do przeprowadzenia skutecznej akcji. Dostawy ciężkiego sprzętu, w połączeniu z obecnością grup uderzeniowych lotniskowców, świadczą o podtrzymywaniu pełnej gotowości bojowej przeciwko reżimowi w Teheranie.
Nagromadzenie sił pancernych ma kluczowe znaczenie, ponieważ sugeruje, że potencjalna operacja nie ograniczy się jedynie do ataków powietrznych, ale może obejmować również działania lądowe lub desantowe. Oznacza to, że Waszyngton przygotowuje się na eskalację konfliktu na niespotykaną dotąd skalę.
Dlaczego Abrams i Bradley zmieniają sytuację militarną?
Rozmieszczenie czołgów M1 Abrams i wozów Bradley jest sygnałem o zmianie charakteru potencjalnej operacji. Te pojazdy stanowią najbardziej zaawansowane i wytrzymałe elementy amerykańskiej armii lądowej. Czołg M1 Abrams zapewnia niezrównaną siłę ognia i ochronę wojsk lądowych w środowisku wysokiego ryzyka. Z kolei M2A3 Bradley jest niezbędny do szybkiego transportu piechoty oraz zapewnia bezpośrednie wsparcie ogniowe.
Pojawienie się tego sprzętu oznacza, że Stany Zjednoczone dążą do osiągnięcia przewagi nie tylko w powietrzu, ale także na ziemi. Planiści wojskowi, według doniesień, potrzebowali tej zdolności, aby zabezpieczyć zarówno operacje ofensywne, jak i defensywne, minimalizując ryzyko strat w przypadku irańskiej kontrofensywy rakietowej.
Ponadto, na Bliski Wschód zmierza także Grupa Uderzeniowa Lotniskowca Abraham Lincoln. Obejmuje ona krążownik rakietowy klasy Ticonderoga (USS Mobile Bay) oraz niszczyciel rakietowy klasy Arleigh Burke, wyposażone w dużą liczbę wyrzutni rakietowych. To połączenie sił morskich, powietrznych i lądowych tworzy platformę zdolną do przeprowadzenia natychmiastowej i masowej interwencji.
Odwołany atak, trwająca mobilizacja. Co mówią planiści?
Prezydent Trump potwierdził w ubiegłym tygodniu, że odwołał planowany atak, tłumacząc to rzekomym zmniejszeniem represji ze strony reżimu wobec antyrządowych demonstrantów. Jednocześnie jednak, jak donosi TheWarZone, to amerykańscy planiści wojskowi poprosili o przesunięcie terminu, argumentując, że obecne zasoby w regionie są niewystarczające do skutecznej i bezpiecznej operacji.
Kontynuacja dostaw sprzętu, mimo politycznego wstrzymania, świadczy o tym, że gotowość do ataku jest utrzymywana na najwyższym poziomie. Oprócz sprzętu amerykańskiego, istnieją niepotwierdzone doniesienia o dołączaniu myśliwców z Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji, co mogłoby sugerować szerszą, międzynarodową koalicję.
Wysłanie ciężkiego sprzętu pancernego jest interpretowane jako wypełnianie luki operacyjnej. Jeżeli decyzja o ataku zostanie podjęta, siły USA będą w pełni przygotowane do realizacji zadań, które wykraczają poza tradycyjne ataki z powietrza.
Lista celów: Od Basidż po obiekty nuklearne
Analitycy wojskowi podkreślają, że wachlarz opcji militarnych USA jest szeroki. Potencjalne cele operacji są ściśle określone i mają na celu sparaliżowanie zdolności reżimu do represji oraz produkcji broni masowego rażenia. Opcje te obejmują:
- Chirurgiczne ataki na siły Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) oraz paramilitarne oddziały Basidż, które są odpowiedzialne za mordowanie protestujących.
- Uderzenie w obiekty nuklearne, mające na celu cofnięcie irańskiego programu atomowego.
- Atak na ajatollaha Alego Chameneiego, jako bezpośrednie uderzenie w najwyższe dowództwo polityczne i religijne kraju.
- Zniszczenie irańskiej obrony przeciwlotniczej oraz systemów rakiet krótkiego zasięgu, co miałoby zmniejszyć ryzyko dla przyszłych operacji lotniczych i morskich.
Koncentracja sił pancernych M1 Abrams i M2A3 Bradley sugeruje, że celem mogą być również obiekty naziemne o wysokiej obronności, które wymagają wsparcia sił lądowych do ich neutralizacji lub zajęcia.
Konsekwencje dla regionu i globalnej stabilności
Obecna mobilizacja jest najbardziej znaczącym sygnałem od miesięcy, że Stany Zjednoczone nie wykluczają militarnego rozwiązania kryzysu z Iranem. Choć Trump zapewnił, że atak został wstrzymany, ciągłe dostawy zaawansowanego sprzętu świadczą o tym, że Teheran musi liczyć się z nagłym uderzeniem, gdy tylko siły USA osiągną pełną gotowość operacyjną.
Dla globalnej stabilności, nagromadzenie sił w Zatoce Perskiej oznacza wzrost napięcia i ryzyko błędnych kalkulacji. Eksperci ostrzegają, że każda próba uderzenia na cele o wysokim znaczeniu, takie jak ajatollah Chamenei, może doprowadzić do niekontrolowanej eskalacji i destabilizacji całego Bliskiego Wschodu. Amerykańskie siły są gotowe, ale decyzja polityczna pozostaje kluczowa i zależy od dalszych działań reżimu w zakresie represji.

