W zaskakującym zwrocie akcji, który zelektryzował opinię publiczną po obu stronach Atlantyku, prezydent USA Donald Trump ogłosił wysłanie potężnego okrętu szpitalnego na Grenlandię. Decyzja ta, przekazana za pośrednictwem platformy Truth Social, wywołała falę spekulacji dotyczącą faktycznego stanu zdrowia publicznego na tej autonomicznej wyspie należącej do Królestwa Danii. Prezydent Trump podkreślił, że misja ma na celu zaopiekowanie się „wieloma chorymi”, którzy obecnie mają być pozbawieni należytej opieki medycznej. Choć komunikat jest niezwykle stanowczy, brakuje w nim szczegółowych danych dotyczących konkretnego zagrożenia lub jednostki chorobowej, która wymusiłaby tak drastyczny krok ze strony Waszyngtonu.
Współpracę przy tej nietypowej operacji zadeklarował gubernator Luizjany, Jeff Landry, który pełni jednocześnie funkcję specjalnego wysłannika USA ds. Grenlandii. To połączenie ról politycznych wskazuje na wysoką rangę, jaką administracja Trumpa nadaje relacjom z arktyczną wyspą. „Statek jest w drodze!” – ogłosił prezydent, sugerując, że operacja logistyczna już się rozpoczęła. Dla obserwatorów międzynarodowych sytuacja jest o tyle zagadkowa, że oficjalne kanały dyplomatyczne Danii oraz lokalne władze w Nuuk nie informowały dotąd o żadnym kryzysie epidemiologicznym czy zapaści systemu ochrony zdrowia, który wymagałby interwencji amerykańskiej marynarki wojennej.
Potężne jednostki USNS Mercy i USNS Comfort w gotowości
Choć w oficjalnym komunikacie nie padła nazwa konkretnej jednostki, Donald Trump dołączył do swojego wpisu grafikę przedstawiającą jeden z dwóch amerykańskich okrętów szpitalnych klasy Mercy. Są to gigantyczne, pływające szpitale, które stanowią kluczowy element amerykańskiej projekcji siły humanitarnej na świecie. Każdy z tych okrętów, USNS Mercy oraz USNS Comfort, dysponuje aż 1000 łóżek dla pacjentów, 12 w pełni wyposażonymi salami operacyjnymi oraz zaawansowanym zapleczem diagnostycznym, w tym laboratoriami i systemami radiologicznymi. Są to jednostki zdolne do przeprowadzania najbardziej skomplikowanych operacji chirurgicznych w warunkach polowych.
Warto jednak zauważyć pewne wyzwania logistyczne. Obecnie obie jednostki stacjonują w porcie Mobile w stanie Alabama. USNS Mercy przechodzi tam planowy, roczny remont, co może oznaczać, że do misji zostanie oddelegowany USNS Comfort lub inna, mniejsza jednostka medyczna. Mobilizacja tak dużego zasobu medycznego generuje ogromne koszty i jest zazwyczaj zarezerwowana dla obszarów dotkniętych katastrofami naturalnymi lub konfliktami zbrojnymi. Wysłanie takiego okrętu na Grenlandię, gdzie populacja wynosi zaledwie około 56 tysięcy osób, sugeruje albo chęć objęcia opieką znacznego odsetka mieszkańców, albo realizację celów o charakterze strategicznym, wykraczających poza czystą medycynę.
Zagadkowa sytuacja zdrowotna i incydent z okrętem podwodnym
Największe kontrowersje wzbudza brak jasnej przyczyny interwencji. Eksperci ds. bezpieczeństwa zdrowotnego analizują ostatnie wydarzenia w regionie, szukając punktu zaczepienia. Jedynym znaczącym incydentem medycznym w ostatnich dniach była ewakuacja członka załogi amerykańskiego okrętu podwodnego u wybrzeży wyspy. Duńskie siły zbrojne potwierdziły, że mężczyzna został przetransportowany śmigłowcem do szpitala w stolicy Grenlandii, Nuuk. Trudno jednak powiązać przypadek jednego marynarza z koniecznością wysłania całego okrętu szpitalnego dla lokalnej ludności.
Brak oficjalnych komunikatów ze strony duńskiego Ministerstwa Zdrowia oraz władz autonomicznych Grenlandii o jakiejkolwiek epidemii stawia administrację USA w specyficznym świetle. W kręgach dyplomatycznych pojawiają się pytania, czy „wielu chorych”, o których wspomina Trump, to obywatele Grenlandii, czy może personel amerykański stacjonujący w bazach na północy, takich jak Pituffik Space Base (dawniej Thule Air Base). Jeśli system opieki zdrowotnej na wyspie faktycznie jest niewydolny, amerykańska pomoc może zostać przyjęta z wdzięcznością, jednak tryb jej ogłoszenia – bez wcześniejszej koordynacji z Kopenhagą – może wywołać napięcia na linii USA-Dania.
Geopolityczne znaczenie misji i rola Jeffa Landry’ego
Nie można zapominać o kontekście politycznym. Donald Trump podczas swojej poprzedniej kadencji otwarcie wyrażał zainteresowanie zakupem Grenlandii, co spotkało się z kategoryczną odmową Danii. Obecna inicjatywa medyczna może być elementem strategii „miękkiej siły” (soft power), mającej na celu zacieśnienie więzi z mieszkańcami wyspy i osłabienie wpływów Kopenhagi. Kluczową postacią jest tu Jeff Landry, gubernator Luizjany, którego rola jako specjalnego wysłannika ds. Grenlandii jest bezprecedensowa w amerykańskiej dyplomacji regionalnej.
Landry, będąc bliskim sojusznikiem Trumpa, ma za zadanie nadzorować amerykańskie interesy w Arktyce, która staje się nowym polem rywalizacji mocarstw. Arktyka jest bogata w złoża surowców naturalnych, a topniejące lody otwierają nowe szlaki handlowe, którymi żywotnie zainteresowane są również Rosja i Chiny. Obecność amerykańskiego okrętu szpitalnego w portach Grenlandii to nie tylko pomoc medyczna, to także demonstracja obecności fizycznej i gotowości do działania w tym strategicznym regionie świata. Dla mieszkańców wyspy może to oznaczać dostęp do najnowocześniejszej technologii medycznej, ale dla polityków w Europie to jasny sygnał, że USA zamierzają odgrywać na Grenlandii rolę dominującą.
Co to oznacza dla mieszkańców i relacji międzynarodowych?
Praktyczne implikacje wysłania okrętu szpitalnego są wielopłaszczyznowe. Jeśli jednostka faktycznie dotrze do brzegów Grenlandii, będzie musiała zmierzyć się z trudnymi warunkami nawigacyjnymi oraz infrastrukturą portową, która nie zawsze jest przystosowana do przyjmowania tak dużych statków. Dla lokalnej społeczności pojawienie się 1000 łóżek szpitalnych to zmiana skali opieki medycznej o kilkaset procent. Może to pozwolić na przeprowadzenie masowych badań przesiewowych, zabiegów planowych, na które mieszkańcy czekają miesiącami, lub zapewnienie specjalistycznej opieki, która na co dzień wymaga transportu lotniczego do Danii czy Islandii.
Z drugiej strony, misja ta stawia w trudnej sytuacji rząd w Kopenhadze. Zaakceptowanie pomocy bez wcześniejszych konsultacji może być odebrane jako słabość i przyznanie się do zaniedbań na terytorium zależnym. Odrzucenie pomocy w obliczu zapewnień Trumpa o „wielu chorych” mogłoby z kolei wywołać niezadowolenie wśród samych Grenlandczyków. W najbliższych dniach kluczowe będą oficjalne odpowiedzi rządu Grenlandii (Naalakkersuisut) oraz reakcja Unii Europejskiej, która bacznie przygląda się amerykańskim ruchom w Arktyce. Jedno jest pewne – Arktyka przestała być peryferiami polityki i stała się centrum operacyjnym nowej administracji USA.
Praktyczne wnioski dla obserwatorów sytuacji
Sytuacja rozwija się dynamicznie i wymaga monitorowania kilku kluczowych aspektów, które zdeterminują przyszłość tego regionu w 2025 roku. Dla inwestorów i analityków geopolitycznych ruch Trumpa jest sygnałem, że Arktyka będzie priorytetem inwestycyjnym i militarnym USA. Należy zwrócić uwagę na następujące punkty:
- Potwierdzenie lokalizacji okrętu: Śledzenie systemów AIS pozwoli ustalić, czy USNS Comfort faktycznie opuścił wybrzeże USA i w jakim kierunku zmierza.
- Reakcja Danii: Oficjalne stanowisko Kopenhagi wyjaśni, czy misja jest wynikiem tajnych porozumień, czy jednostronną decyzją Waszyngtonu.
- Dane medyczne: Ewentualne raporty WHO lub lokalnych służb sanitarnych mogą rzucić światło na rzekomy kryzys zdrowotny na wyspie.
- Działania Jeffa Landry’ego: Kolejne kroki specjalnego wysłannika pokażą, czy pomoc medyczna jest wstępem do szerszych umów gospodarczych.
Bez względu na motywy, wysłanie „pływającej fortecy medycznej” na północ to wydarzenie bez precedensu w historii relacji amerykańsko-grenlandzkich. W 2025 roku granica między pomocą humanitarną a strategią polityczną staje się coraz bardziej płynna, a Grenlandia znajduje się w samym sercu tego procesu. Będziemy informować o kolejnych etapach tej misji, gdy tylko okręt zbliży się do wód terytorialnych wyspy.

