Administracja Donalda Trumpa przygotowuje się do realizacji jednego z najbardziej ambitnych i strategicznie kluczowych projektów na Bliskim Wschodzie. Z dokumentów kontraktowych tzw. Rady Pokoju, do których dotarł brytyjski dziennik „The Guardian”, wynika jednoznacznie: w Strefie Gazy powstanie gigantyczna baza wojskowa przeznaczona dla 5 tysięcy osób. Inwestycja ta ma stać się fundamentem dla nowej architektury bezpieczeństwa w regionie, opierającej się na obecności Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych (ISF). Projekt o ogromnej skali ma zająć teren około 350 akrów, co w praktyce odpowiada powierzchni 200 pełnowymiarowych boisk do piłki nożnej. To jasny sygnał, że Biały Dom zamierza przejść od fazy dyplomatycznych deklaracji do twardej, militarnej obecności, która ma zagwarantować trwałość wypracowanego rozejmu.
Plan budowy kompleksu militarnego jest bezpośrednim następstwem obrad Rady Pokoju, która pod egidą Donalda Trumpa rozpoczęła prace w Waszyngtonie 19 lutego 2025 roku. Dokumenty ujawniają, że przygotowania są już w zaawansowanej fazie – grupa oferentów składająca się z przedstawicieli międzynarodowych firm budowlanych miała już wizytować teren w południowej części Strefy Gazy. Wybór wykonawców z doświadczeniem w strefach wojennych sugeruje, że administracja USA spodziewa się trudnych warunków realizacji inwestycji, a sama placówka ma być gotowa na odparcie potencjalnych ataków. Dla regionu, który od października 2023 roku pogrążony był w krwawym konflikcie, pojawienie się tak dużej jednostki międzynarodowej może oznaczać całkowitą zmianę układu sił.
Forteca na piasku: Szczegóły techniczne i skala inwestycji
Projekt bazy wojskowej w Strefie Gazy nie jest jedynie tymczasowym obozowiskiem, lecz w pełni ufortyfikowanym kompleksem o charakterze stałym. Analiza planów kontraktowych wskazuje na etapową budowę placówki otoczonej 26 pancernymi wieżami obserwacyjnymi. Taka struktura ma zapewnić pełną kontrolę nad otaczającym terenem i minimalizować ryzyko infiltracji. Na obszarze ponad 141 hektarów zaplanowano nie tylko kwatery mieszkalne dla 5 tysięcy żołnierzy i personelu pomocniczego, ale również zaawansowaną infrastrukturę szkoleniową i logistyczną. W skład kompleksu wejdą m.in. nowoczesna strzelnica, system bunkrów chroniących przed ostrzałem rakietowym oraz rozległe magazyny sprzętu wojskowego.
Całość terenu zostanie zabezpieczona wielowarstwowym ogrodzeniem z drutu kolczastego oraz systemami elektronicznego nadzoru. Tak silna fortyfikacja ma kluczowe znaczenie w kontekście bezpieczeństwa personelu Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych. Inwestycja ta ma być zlokalizowana w południowej części enklawy, co strategicznie pozwala na kontrolę kluczowych szlaków komunikacyjnych oraz monitorowanie granicy. Eksperci wskazują, że budowa tak potężnej infrastruktury jest jasnym dowodem na to, iż administracja Trumpa nie planuje szybkiego wycofania się z regionu, lecz zamierza pełnić rolę arbitra przez najbliższe lata, wykorzystując do tego celu obecność sił zbrojnych z różnych państw świata.
Międzynarodowe Siły Stabilizacyjne: Kto obsadzi nową bazę?
Kluczowym elementem planu pokojowego Donalda Trumpa jest powołanie Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych (International Stabilization Forces – ISF). To właśnie ta formacja ma stacjonować w nowo powstałej bazie. Choć szczegółowy skład narodowościowy ISF nie został jeszcze oficjalnie podany do wiadomości publicznej, Trump zakłada, że ciężar utrzymania bezpieczeństwa zostanie rozłożony na koalicję państw sojuszniczych. Zadaniem tych sił będzie nie tylko nadzór nad przestrzeganiem zawieszenia broni, które oficjalnie weszło w życie 10 października ubiegłego roku, ale również wsparcie procesów humanitarnych i odbudowy zniszczonej infrastruktury cywilnej.
Wprowadzenie ISF do Strefy Gazy to operacja o wysokim stopniu ryzyka politycznego. Dokumenty, do których dotarł „The Guardian”, nie precyzują bowiem kluczowej kwestii: zasad zaangażowania (Rules of Engagement) w przypadku wznowienia walk. Pozostaje niejasne, jak siły międzynarodowe zareagują na ewentualne bombardowania ze strony Izraela lub ataki rakietowe Hamasu. Brak tych wytycznych budzi niepokój wśród potencjalnych sojuszników USA, którzy obawiają się wciągnięcia swoich żołnierzy w bezpośrednie starcia zbrojne. Niemniej jednak, obecność ISF ma być gwarantem dla Izraela, że Strefa Gazy nie zostanie ponownie wykorzystana jako baza wypadowa do ataków terrorystycznych.
Kontekst humanitarny i warunki Izraela
Decyzja o budowie bazy zapada w cieniu ogromnej tragedii ludzkiej. Szacunki służb zdrowia w Gazie wskazują, że od początku konfliktu w październiku 2023 roku zginęło około 70 tysięcy Palestyńczyków. Co istotne, dane te zostały pod koniec stycznia publicznie potwierdzone przez wysokiego rangą izraelskiego urzędnika ds. bezpieczeństwa, co ucina spekulacje na temat ich wiarygodności. Większość ofiar to cywile, co stawia przed siłami stabilizacyjnymi ogromne wyzwanie natury moralnej i wizerunkowej. Budowa bazy wojskowej w miejscu tak świeżych grobów musi wiązać się z precyzyjnym planem pomocy humanitarnej, aby uniknąć oskarżeń o czysto militarną okupację.
Izrael stawia twarde warunki dla kontynuowania procesu odbudowy Strefy Gazy. Najważniejszym z nich jest całkowite rozbrojenie Hamasu. Administracja Trumpa wierzy, że obecność 5 tysięcy żołnierzy w nowoczesnej bazie będzie wystarczającym czynnikiem odstraszającym i kontrolnym, by wymusić ten proces. Obecnie rozejm znajduje się w tzw. drugiej fazie, która obejmuje uwalnianie pozostałych zakładników oraz stopniowe wycofywanie wojsk izraelskich z centrów miast. Nowa baza wojskowa ma wypełnić próżnię bezpieczeństwa, która powstanie po wyjściu jednostek IDF (Israel Defense Forces), zapobiegając powrotowi chaosu i walk wewnętrznych między frakcjami palestyńskimi.
Co to oznacza dla przyszłości regionu?
Budowa bazy wojskowej przez administrację USA w Strefie Gazy to punkt zwrotny w historii konfliktów bliskowschodnich. To przejście od polityki „zarządzania konfliktem” do polityki „aktywnej stabilizacji” pod amerykańskim przywództwem. Dla czytelnika i obserwatora sceny międzynarodowej płyną z tego konkretne wnioski: USA wracają do roli globalnego żandarma na Bliskim Wschodzie, stosując metodę faktów dokonanych. Jeśli plan Trumpa się powiedzie, Strefa Gazy może stać się protektoratem nadzorowanym przez siły międzynarodowe, co na dekady zmieni status prawny i polityczny tego terytorium.
Podsumowując, najważniejsze aspekty planowanej inwestycji to:
- Skala: Baza dla 5 tys. osób na terenie 141 hektarów (200 boisk piłkarskich).
- Bezpieczeństwo: 26 pancernych wież, bunkry, magazyny broni i drut kolczasty.
- Wykonawcy: Międzynarodowe firmy budowlane z doświadczeniem w Iraku i Afganistanie.
- Cel: Stworzenie hubu dla Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych (ISF) i kontrola demilitaryzacji Gazy.
Mimo trwającego rozejmu, sytuacja pozostaje napięta. Realizacja tak potężnego projektu budowlanego w sercu konfliktu będzie testem nie tylko dla inżynierów, ale przede wszystkim dla dyplomacji Donalda Trumpa. Sukces tej misji zależy od tego, czy 5 tysięcy żołnierzy w pancernej bazie zdoła przynieść realny pokój, czy stanie się jedynie nowym celem w niekończącej się wojnie.

