Po dwunastu dniach masowych demonstracji, sytuacja w Iranie osiągnęła punkt krytyczny. Tysiące ludzi wyszło na ulice Teheranu, Meszhedu i ponad 100 innych miast, przekształcając początkowe protesty przeciwko katastrofie ekonomicznej w ogólnokrajowy ruch sprzeciwu politycznego. Demonstranci, ignorując ostrzeżenia władz i niemal całkowitą blokadę internetu, wzywają do obalenia najwyższego przywódcy, ajatollaha Alego Chameneiego.
Narastający gniew społeczny, wywołany gwałtownym załamaniem waluty (riala) i dramatycznie rosnącymi kosztami życia, nabrał charakteru pro-monarchistycznego. Na nagraniach pojawiają się hasła wspierające powrót Rezy Pahlawiego, syna obalonego szacha. Władze stosują brutalne metody pacyfikacji, a organizacje praw człowieka informują o dziesiątkach ofiar śmiertelnych i masowych zatrzymaniach. Świat z niepokojem obserwuje, czy islamski reżim zdoła powstrzymać największą falę protestów od lat.
Blokada informacyjna i skala buntu. Dostęp do sieci spadł o 97 proc.
Kluczowym elementem strategii reżimu mającej na celu stłumienie buntu jest drastyczne ograniczenie dostępu do komunikacji. Według ekspertów i organizacji monitorujących sieć, dostęp do internetu w całym kraju spadł o blisko 97 procent. Jest to największe tego typu ograniczenie od lat, mające na celu uniemożliwienie demonstrantom koordynacji działań oraz ograniczenie przekazu informacji o brutalności władz do świata zewnętrznego.
Mimo tej blokady, protesty rozprzestrzeniły się na wszystkie 31 prowincji Iranu. Tłumy gromadzą się na głównych placach miast, otwarcie wyrażając sprzeciw. O skali niezadowolenia świadczy fakt, że demonstracje trwają nieprzerwanie od dwunastu dni, pomimo masowych aresztowań i obecności sił bezpieczeństwa. Na nagraniach widać protestujących, którzy w akcie otwartego buntu demontują obiekty przypominające kamery monitoringu.
Od kryzysu gospodarczego do rewolucji: Hasła wzywają do powrotu szacha
Początkowym motorem napędowym demonstracji był gwałtowny kryzys ekonomiczny. Irańczycy protestowali przeciwko galopującej inflacji i spadkowi wartości riala, co drastycznie podniosło ceny podstawowych produktów. Jednak w ostatnich dniach protesty ewoluowały, przyjmując wyraźnie polityczny i antyreżimowy charakter. Pojawiły się bezpośrednie wezwania do zmian systemowych.
Wśród najczęściej skandowanych haseł słychać: „To ostateczna bitwa! Pahlawi powróci” oraz „Niech żyje szach”. Jest to bezpośrednie odwołanie do Rezy Pahlawiego, syna ostatniego szacha Iranu, obalonego w wyniku rewolucji islamskiej w 1979 roku. Pahlavi, który obecnie mieszka w Waszyngtonie, apelował do swoich zwolenników o wyjście na ulice, nazywając protestujących „odważnymi rodakami”.
Ten zwrot w kierunku pro-monarchistycznym jest sygnałem głębokiego rozczarowania obecnym reżimem, który przez cztery dekady obiecywał stabilność i dobrobyt, a doprowadził kraj do ekonomicznej zapaści i międzynarodowej izolacji.
Ofiary śmiertelne i masowe zatrzymania. Dane organizacji praw człowieka
Skala represji jest alarmująca, choć dokładne dane różnią się w zależności od źródła. Według Amerykańskiej Agencji Informacyjnej Aktywistów Praw Człowieka (HRANA), w wyniku starć zginęło co najmniej 34 protestujących, w tym pięcioro dzieci, oraz ośmiu funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa. Organizacja ta potwierdza także zatrzymanie 2270 demonstrantów.
Jeszcze wyższe liczby podaje norweska organizacja Iran Human Rights (IHR), która informuje o co najmniej 45 zabitych protestujących, w tym ośmiorgu dzieciach. Irańskie władze oficjalnie przyznają jedynie, że zginęło sześciu funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa, jednocześnie bagatelizując skalę zamieszek.
Irańskie media państwowe konsekwentnie zaprzeczają skali protestów. W niektórych przypadkach publikują nagrania rzekomo pustych ulic, aby zminimalizować zagrożenie. Reżim obarcza odpowiedzialnością „obce siły” i „agresję z zewnątrz”, ignorując powszechne niezadowolenie wynikające z wewnętrznej sytuacji gospodarczej.
Apel do Zachodu. Międzynarodowe konsekwencje buntu
Protesty w Iranie przyciągnęły uwagę międzynarodową. Reza Pahlavi, aktywnie wspierający demonstrantów z Waszyngtonu, podziękował prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi za „pociągnięcie irańskiego reżimu do odpowiedzialności” i zaapelował do europejskich przywódców o podjęcie podobnych działań wspierających ruch wolnościowy.
Eksperci ds. Bliskiego Wschodu podkreślają, że obecne demonstracje są wyjątkowe ze względu na ich geograficzny zasięg i wyraźnie polityczny, rewolucyjny cel. Jeśli reżim nie zdoła szybko stłumić protestów, może to doprowadzić do poważnego kryzysu stabilności w regionie, mającego bezpośrednie konsekwencje dla globalnej polityki energetycznej i bezpieczeństwa.
Dla zwykłych Irańczyków, wyjście na ulice pod groźbą aresztowania i śmierci jest dowodem na to, że strach przed reżimem ustępuje miejsca desperacji i pragnieniu fundamentalnej zmiany systemowej. W nadchodzących dniach uwaga świata skupi się na tym, jak długo irańskie władze będą w stanie utrzymać blokadę informacyjną i jak brutalnie będą pacyfikować narastający opór.


Jeden komentarz
Protesty zainicjowane przez Israel, to samo było w Syrii. Ropa, ropa to jest gorący towar w Wenezueli to samo