Administracja prezydenta Donalda Trumpa rozważa drastyczne zwiększenie zaangażowania militarnego na Bliskim Wschodzie. Jak wynika z doniesień agencji Reuters oraz „Washington Post”, amerykańskie dowództwo przygotowuje warianty kolejnej fazy działań przeciwko Iranowi, które zakładają wysłanie tysięcy dodatkowych żołnierzy w region oraz gigantyczne dofinansowanie operacji wojennych. Sytuacja jest dynamiczna, a na stole leżą scenariusze o wysokim stopniu ryzyka.
200 miliardów dolarów na działania zbrojne
Pentagon oficjalnie zwrócił się do Białego Domu o zatwierdzenie wniosku do Kongresu dotyczącego dodatkowych środków na prowadzenie wojny. Kwota, o której mowa – ponad 200 mld dolarów – ma pozwolić na intensyfikację działań, w tym na pilne zwiększenie produkcji nowoczesnego uzbrojenia. Eksperci wskazują jednak, że tak wysokie żądanie może wywołać poważny spór polityczny w Kongresie, zwłaszcza w obliczu „letniego” poparcia społecznego dla konfliktu oraz sceptycyzmu części amerykańskich polityków.
Koszty operacji rosną w zawrotnym tempie. Tylko w ciągu pierwszego tygodnia działań zbrojnych wydatki przekroczyły 11 mld dolarów. Administracja stoi przed wyzwaniem: jak sfinansować intensywną kampanię, nie narażając się na paraliż budżetowy i opór demokratów, którzy krytycznie oceniają obecne zaangażowanie militarne USA.
Cieśnina Ormuz i wyspa Chark: Nowe cele strategiczne
Jednym z kluczowych wariantów rozważanych przez amerykańskich planistów jest zabezpieczenie żeglugi w strategicznej cieśninie Ormuz. Operacja ta miałaby być prowadzona głównie przy użyciu sił powietrznych i morskich, jednak nie wyklucza się wysłania żołnierzy na linię brzegową Iranu. Równolegle omawiana jest możliwość przejęcia kontroli nad wyspą Chark, będącą naftowym hubem Iranu.
Przejęcie infrastruktury naftowej jest postrzegane przez ekspertów jako rozwiązanie bardziej efektywne niż jej zniszczenie, choć wiąże się z ogromnym ryzykiem. Wyspa pozostaje pod stałym zagrożeniem ze strony irańskich dronów i rakiet. Co więcej, administracja analizuje również scenariusz przejęcia zasobów wzbogaconego uranu, co byłoby misją o najwyższym stopniu skomplikowania logistycznego i politycznego.
Ryzyko polityczne i logistyczne wyzwania
Prezydent Trump znajduje się w trudnej sytuacji. W trakcie kampanii wyborczej obiecywał wyborcom, że nie wciągnie USA w kolejną wojnę na Bliskim Wschodzie. Obecne działania – w tym atak na ponad 7,8 tys. celów od 28 lutego – stawiają go w kontrze do własnych deklaracji. Dodatkowym wyzwaniem są problemy techniczne: największy na świecie lotniskowiec, USS Gerald R. Ford, musiał tymczasowo zacumować w Grecji z powodu pożaru na pokładzie, co osłabia potencjał operacyjny USA w regionie.
- Wzrost liczebności wojsk: Planowane wysłanie tysięcy żołnierzy wykracza poza grupę 2 tys. marines, których przybycie zapowiedziano na najbliższy tydzień.
- Kryzys sojuszniczy: Ze względu na brak zainteresowania sojuszników wsparciem w zabezpieczaniu cieśniny Ormuz, Trump sugeruje, że USA mogą wycofać się z tej roli, przerzucając odpowiedzialność na kraje bezpośrednio korzystające z szlaków handlowych.
- Wąskie gardło przemysłowe: Realizacja zwiększonego zapotrzebowania na broń zależy od wydajności amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego, która jest ograniczona dostępnością surowców i wykwalifikowanych pracowników.
Choć ostateczne decyzje o wysłaniu sił lądowych do Iranu nie zostały podjęte, administracja utrzymuje wszystkie opcje na stole. Dla obserwatorów międzynarodowych oznacza to, że najbliższe tygodnie będą kluczowe dla stabilności regionu, a każda kolejna decyzja Białego Domu może drastycznie zmienić skalę konfliktu.

