Nadzieje na stabilizację cen w 2026 roku słabną. Choć początek roku przyniósł optymistyczne dane o inflacji na poziomie 2,1 proc., marcowy odczyt Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) wskazał na przyspieszenie do 3 proc. rok do roku. Najnowsze analizy Grant Thornton oraz rewizje prognoz banków wskazują, że przed nami okres dalszych podwyżek, za którymi stoją zarówno napięcia geopolityczne, jak i wewnętrzne bariery w polskiej gospodarce.
3 na 5 firm planuje podwyżki cen
Z badania International Business Report przeprowadzonego przez Grant Thornton wśród średnich i dużych przedsiębiorstw wynika, że presja cenowa w sektorze firm jest wysoka. Aż 60 procent ankietowanych przedsiębiorców planuje podnieść ceny swoich produktów lub usług w ciągu najbliższych 12 miesięcy. To o 3 punkty procentowe więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
Niepokojąca jest nie tylko liczba firm planujących zmiany cenników, ale przede wszystkim skala tych podwyżek. Największa grupa przedsiębiorców (38 proc.) zakłada wzrost cen o 5-7 proc. Co dziesiąta firma planuje podwyżki rzędu 8-10 proc., a około 8 proc. firm rozważa wzrost cen przekraczający 10 proc. w skali roku. Dla konsumentów oznacza to konieczność weryfikacji domowych budżetów pod kątem droższych usług i towarów.
Dlaczego inflacja przyspiesza? Paliwa i koszty pracy
Marcowy skok inflacji do 3 proc. to w dużej mierze efekt cen paliw, które w skali roku podrożały o 8,5 proc. Sytuacja na Bliskim Wschodzie, w tym eskalacja konfliktu w Iranie, bezpośrednio przekłada się na notowania ropy Brent, co z kolei winduje koszty transportu i produkcji rolnej. Ekonomiści ostrzegają, że ten mechanizm z opóźnieniem 12-15 miesięcy uderzy w ceny żywności.
Kluczową barierą dla polskich firm pozostają również koszty pracy. Wskazuje na nie aż 64 proc. badanych przedsiębiorstw. Przy rekordowo niskim bezrobociu na poziomie 3 proc., pracownicy posiadają silną pozycję negocjacyjną, wymuszając wyższe płace. Firmy, chcąc utrzymać rentowność, przerzucają te koszty bezpośrednio na klientów końcowych. Zjawisko to, określane jako inflacja usługowa, utrzymuje się na poziomie 4,8 proc., co znacząco przewyższa cel inflacyjny Narodowego Banku Polski.
Prognozy na koniec 2026 roku: co czeka portfele Polaków?
Wcześniejsze założenia o „miękkim lądowaniu” gospodarki zostały podważone przez niestabilną sytuację międzynarodową. Bank Credit Agricole zrewidował swoje prognozy, podnosząc przewidywaną inflację na 2026 rok z 2,2 proc. do 3,9 proc. W czarnym scenariuszu ekonomiści zakładają, że w grudniu 2026 roku dynamika cen może osiągnąć poziom 5,1 proc. rok do roku.
Dla przeciętnego gospodarstwa domowego oznacza to konkretne skutki:
- Wzrost wydatków na usługi: Naprawa samochodu, wizyty u specjalistów czy abonamenty będą drożeć szybciej niż towary masowe.
- Konieczność planowania wydatków: Przy planowaniu większych inwestycji, jak remonty czy zakup AGD, warto uwzględnić wyższe marże producentów.
- Negocjacje płacowe: Silna presja płacowa sprawia, że jest to odpowiedni moment na rozmowy o podwyżkach, aby zniwelować utratę siły nabywczej pieniądza.
Podsumowując, rok 2026 będzie wymagał od konsumentów większej dyscypliny finansowej. Choć Polska na tle 38 badanych krajów nie znajduje się w grupie państw z najwyższą inflacją, lokalne czynniki – w tym koszty energii i pracy – sprawią, że codzienne zakupy staną się droższe niż jeszcze kilka miesięcy temu.

