We wtorkowy poranek w miejscowości Pełkinie na Podkarpaciu doszło do ogromnego pożaru pustej hali poprodukcyjnej. Żywioł objął obiekt o wymiarach 90 na 12 metrów, a akcję gaśniczą utrudniały silne podmuchy wiatru oraz duże zadymienie. Na miejscu zdarzenia od kilku godzin pracuje blisko 30 zastępów straży pożarnej oraz ponad 100 strażaków, którzy robią wszystko, by opanować sytuację i ochronić sąsiedni budynek.
Dramatyczna walka z żywiołem
Jak poinformował bryg. Marcin Betleja, rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie, pożar wybuchł we wczesnych godzinach porannych i błyskawicznie objął całą powierzchnię hali. Choć obiekt był pusty, a na miejscu nie przebywały osoby, akcja ratunkowa była wyjątkowo trudna. Wszystko za sprawą silnego wiatru, który rozprzestrzeniał płomienie na kolejne części budynku oraz powodował zagrożenie dla sąsiadującej hali o podobnych wymiarach.
– „Ogień bardzo szybko się rozprzestrzenił. Zadymienie utrudnia nam działania, a wiatr sprawia, że sytuacja jest dynamiczna i trudna do opanowania” – relacjonował bryg. Betleja.
Skalę pożaru pokazują liczby
Na miejsce pożaru zadysponowano strażaków z kilku powiatów województwa podkarpackiego. W akcji biorą udział jednostki z Jarosławia, Przemyśla, Przeworska, Łańcuta, Stalowej Woli, Leżajska i Sanoka. Całość działań koordynuje grupa operacyjna pod dowództwem st. bryg. Adama Wiśniewskiego, zastępcy podkarpackiego komendanta wojewódzkiego PSP.
Łącznie na miejscu pracuje ponad 100 strażaków, którzy starają się nie tylko ugasić ogień, ale również zabezpieczyć przyległy obiekt przed zajęciem się ogniem. Na szczęście do tej pory nikt nie odniósł obrażeń.
Według nieoficjalnych informacji, w hali znajdowała się paleta z materiałem łatwopalnym, prawdopodobnie parafiną, co mogło przyczynić się do szybkiego rozwoju pożaru. Dodatkowo w środku obiektu były zaparkowane samochody osobowe, które również stanowią potencjalne zagrożenie ze względu na ryzyko wybuchu paliwa.
Zagrożenie dla sąsiednich obiektów
Największym wyzwaniem dla strażaków jest ochrona sąsiedniej hali, która stoi w bliskiej odległości od płonącego obiektu. Każdy podmuch wiatru może przenieść płomienie, co znacznie skomplikuje sytuację. Jak podkreślają strażacy, duże zadymienie dodatkowo utrudnia ocenę zagrożenia i prowadzenie działań gaśniczych.
Akcja wymaga nie tylko zaangażowania ogromnych sił ludzkich, ale również specjalistycznego sprzętu. Na miejscu pracują ciężkie samochody gaśnicze, drabiny i podnośniki, które pozwalają strażakom na walkę z ogniem z bezpiecznej wysokości.
Bezpieczeństwo mieszkańców i działania służb
Pomimo powagi sytuacji, strażacy zapewniają, że okoliczni mieszkańcy nie są bezpośrednio zagrożeni. Służby na bieżąco monitorują rozwój sytuacji i informują o dalszych krokach. Funkcjonariusze apelują jednak o zachowanie ostrożności i unikanie obszarów objętych akcją ratunkową.
– „Najważniejsze jest teraz opanowanie pożaru i zabezpieczenie sąsiednich obiektów. Działania potrwają jeszcze kilka godzin” – dodaje jeden ze strażaków biorących udział w akcji.
Ogromne zaangażowanie strażaków
Pożar w Pełkiniach pokazuje, jak trudna i wymagająca jest praca strażaków. Zmagania z ogniem w warunkach silnego wiatru oraz dużego zadymienia wymagają ogromnej determinacji i współpracy wszystkich jednostek. Dzięki szybkiemu działaniu udało się zminimalizować ryzyko rozprzestrzenienia się pożaru na większą skalę.
Choć przyczyna wybuchu ognia nie jest jeszcze znana, strażacy po zakończeniu akcji przystąpią do szczegółowych oględzin miejsca zdarzenia, aby ustalić źródło pożaru. Jednym z kluczowych wątków będzie przechowywanie materiałów łatwopalnych w budynku.
Wnioski na przyszłość
Pożar hali w Pełkiniach jest kolejnym przykładem na to, jak istotne jest odpowiednie zabezpieczenie budynków poprodukcyjnych, zwłaszcza tych, które zawierają łatwopalne materiały. Eksperci zwracają uwagę na potrzebę regularnych inspekcji oraz przeglądów przeciwpożarowych, które mogą zminimalizować ryzyko podobnych tragedii w przyszłości.