W Niemczech i Stanach Zjednoczonych wprowadzono już racjonowanie, a do podobnego kroku przygotowuje się Wielka Brytania. Eksperci ostrzegają, że od kwietnia podobna sytuacja może dotknąć również polskich konsumentów, a zbliżają się święta wielkanocne.
Dramatyczna sytuacja na niemieckim rynku jaj
Kryzys w Niemczech przybiera coraz bardziej alarmujący charakter. Deutsche Eier-Union (DEU), główna organizacja zrzeszająca niemieckich producentów jaj, informuje, że dostępność jaj w sklepach systematycznie maleje, podczas gdy ceny gwałtownie rosną. W odpowiedzi na kurczącą się podaż pierwsze sieci handlowe zdecydowały się na wprowadzenie limitów zakupowych, ograniczając liczbę jaj, które może nabyć pojedynczy klient.
Przedstawiciele DEU już wydali ostrzeżenie, że konsumenci nie powinni liczyć na tradycyjne wiosenne promocje cenowe związane ze świętami. Jest to szczególnie niepokojące w kontekście zbliżającej się Wielkanocy, kiedy zapotrzebowanie na jaja zawsze wykazuje znaczną tendencję wzrostową.
Warto zauważyć, że w ostatnich latach spożycie jaj w Niemczech systematycznie rosło. Średnia roczna konsumpcja zwiększyła się o osiem sztuk na osobę, osiągając poziom 244 jaj rocznie. Jednocześnie jajka zyskały status „superfood”, co dodatkowo napędziło popyt, podczas gdy podaż dramatycznie spadła z powodu epidemii ptasiej grypy.
Globalny zasięg kryzysu jajecznego
Problem nie ogranicza się wyłącznie do Europy. Za oceanem sytuacja wygląda równie poważnie. Jak podaje wp.pl, za 12 dużych jaj ze znanej sieci handlowej w Stanach Zjednoczonych trzeba obecnie zapłacić już 7,69 dolarów, czyli ponad 30 złotych. W wielu amerykańskich sklepach wprowadzono limity zakupowe, ponieważ towaru zwyczajnie brakuje.
Dochodzi nawet do kuriozalnych sytuacji. CNN doniosło, że na początku lutego 2025 roku w Greencastle w stanie Pensylwania złodzieje ukradli 100 tysięcy jaj z przyczepy dystrybucyjnej należącej do firmy Pete & Gerry’s Organics. Wartość skradzionego towaru oszacowano na 40 tysięcy dolarów, czyli około 160 tysięcy złotych.
Głównym powodem globalnego kryzysu jest epidemia ptasiej grypy, która wymusiła masowy ubój kur nieśnych zarówno w Europie, jak i w Ameryce Północnej. Problem dotyka nie tylko Niemcy, ale także inne kraje europejskie, w tym Polskę, a jego skutki odczuwalne są na całym świecie.
Polska na krawędzi kryzysu. Ceny mocno w górę
W Polsce sytuacja staje się coraz bardziej napięta. Ceny jaj wzrastają nieprzerwanie od połowy ubiegłego roku, ale prawdziwy skok nastąpił od października 2024 roku. Za jedno jajko w handlu detalicznym konsumenci muszą obecnie zapłacić już 1-1,5 złotego, co stanowi znaczący wzrost w porównaniu z cenami sprzed roku.
Według danych Zintegrowanego Systemu Rolniczej Informacji Rynkowej, w grudniu 2024 roku średnie ceny sprzedaży w zakładach pakowania osiągnęły wysokie poziomy. Jaja klatkowe (klasa L) kosztowały 71,63 złotych za 100 sztuk. Jaja pochodzące z chowu ściółkowego wyceniano na 84,47 złotych za 100 sztuk. Natomiast jaja z wolnego wybiegu osiągnęły cenę 86,46 złotych za 100 sztuk.
Przed świętami możliwe racjonowanie w polskich sklepach
Eksperci ostrzegają, że od kwietnia sytuacja może ulec dalszemu pogorszeniu. Zbliżające się Święta wielkanocne znaczenie zwiększą popyt na jaja, a przy ograniczonej podaży możemy spodziewać się nie tylko wyższych cen, ale także braków w sklepach.
Czy w Polsce dojdzie do racjonowania jaj, podobnie jak ma to już miejsce w Niemczech? Specjaliści branżowi nie wykluczają takiego scenariusza, szczególnie w okresie przedświątecznym. Choć na razie nie ma oficjalnych informacji o planach wprowadzenia limitów zakupowych przez polskie sieci handlowe, to przy utrzymującej się tendencji spadkowej podaży i rosnącym popycie takie rozwiązanie może okazać się koniecznością.