Polski rynek energii elektrycznej stoi przed poważnymi wyzwaniami w 2025 roku. Mimo że rząd zdecydował się na zamrożenie cen prądu dla gospodarstw domowych na poziomie 500 zł za megawatogodzinę (MWh) przez pierwsze dziewięć miesięcy roku, to jednak nie wszystkie grupy odbiorców mogą liczyć na takie wsparcie.
Zamrożenie cen prądu: Kto skorzysta, a kto zapłaci więcej?
Decyzja o utrzymaniu cen energii na poziomie 500 zł/MWh dla gospodarstw domowych została podjęta w celu ochrony konsumentów przed drastycznymi podwyżkami. Gdyby nie to działanie, ceny mogłyby wzrosnąć nawet o 27%, osiągając poziom około 623 zł/MWh.
Niestety, inne grupy odbiorców, takie jak przedsiębiorstwa, samorządy czy instytucje publiczne, nie będą objęte tym mechanizmem od stycznia 2025 roku. W 2024 roku płacili oni zamrożoną stawkę 693 zł/MWh, jednak w 2025 roku ten przywilej zostanie zniesiony.
Opłata mocowa: Tymczasowe zawieszenie czy ukryta podwyżka?
Kolejnym istotnym elementem rachunku za energię jest opłata mocowa, która w pierwszej połowie 2025 roku zostanie zawieszona dla gospodarstw domowych. To oznacza, że przez sześć miesięcy konsumenci nie będą obciążeni tą dodatkową opłatą, która w 2024 roku wynosiła od 2,66 zł do 14,9 zł miesięcznie, w zależności od zużycia energii.
Co nas czeka po 30 września 2025 roku?
Mechanizm zamrożenia cen obowiązuje do końca września 2025 roku. Po tym okresie rząd planuje przeprowadzić analizę rynku energetycznego, aby zdecydować, czy przedłużyć działania osłonowe. Należy jednak przygotować się na ewentualne podwyżki, jeśli sytuacja na rynku nie ulegnie poprawie.
Choć decyzja o zamrożeniu cen energii dla gospodarstw domowych na poziomie 500 zł/MWh wydaje się krokiem w dobrą stronę, to jednak nie rozwiązuje wszystkich problemów polskiego rynku energetycznego. Brak wsparcia dla przedsiębiorstw i instytucji publicznych może prowadzić do wzrostu kosztów prowadzenia działalności, co ostatecznie może odbić się na konsumentach.
Należy zadać sobie pytanie: czy obecne działania rządu są wystarczające, aby zabezpieczyć Polaków przed nadchodzącym kryzysem energetycznym? Czy może są to jedynie tymczasowe rozwiązania, które odkładają problem na później?