Policja wszczęła postępowanie dyscyplinarne wobec funkcjonariuszy, którzy w ubiegłym tygodniu zignorowali prośbę o pomoc w zatrzymaniu złodzieja w centrum Poznania. Sprawa wzbudziła ogromne kontrowersje, a świadkowie zdarzenia opisali brak reakcji mundurowych
Zdarzenie na ul. Wrocławskiej – co się stało?
Funkcjonariusze z policyjnego radiowozu nie zareagowali na zgłoszenie świadków, którzy złapali złodzieja perfum w jednym ze sklepów. Sprawę opisał lokalny dziennik „Głos Wielkopolski”, a następnie nagłośniły „Fakty” TVN.
Według relacji, radiowóz stał kilkadziesiąt metrów od miejsca zdarzenia, a jeden z policjantów miał w tym czasie czekać na kebaba. Mundurowi mieli podjechać i odjechać, podczas gdy złodziej był przetrzymywany na zapleczu sklepu. Ostatecznie na miejsce przyjechało ośmioro funkcjonariuszy, jednak mężczyzna, który chciał złożyć skargę na komisariacie, został wyproszony.
Postępowanie dyscyplinarne i reakcja władz
Komenda Wojewódzka Policji w Poznaniu potwierdziła, że wobec policjantów wszczęto postępowanie dyscyplinarne. W komunikacie podkreślono, że funkcjonariusze nie podjęli interwencji, nie poinformowali służb dyżurnych i nie włączyli kamer nasobnych.
„Materiały dotyczące tej sprawy zostaną również przekazane do prokuratury, do oceny pod kątem niedopełnienia obowiązków służbowych” – poinformowano.
Do sprawy odniósł się również wiceszef MSWiA Czesław Mroczek, który w rozmowie z RMF FM zapowiedział dokładne wyjaśnienie zdarzenia.
„Chcę mieć na biurku rzeczywisty przebieg tej sprawy i wtedy wyciągniemy wnioski” – podkreślił Mroczek. Dodał, że jeśli na komisariacie nie przyjęto zgłoszenia od osób działających w interesie publicznym, jest to niedopuszczalne. Wiceszef resortu podziękował także obywatelom za zatrzymanie złodzieja.
Prawo do zatrzymania na gorącym uczynku
Zgodnie z Kodeksem postępowania karnego, każdy ma prawo zatrzymać osobę na gorącym uczynku przestępstwa lub w pościgu podjętym bezpośrednio po jego popełnieniu, jeśli istnieje obawa ukrycia się sprawcy lub niemożności ustalenia jego tożsamości. Następnie należy niezwłocznie przekazać zatrzymanego policji.
Podsumowanie:
Sprawa w Poznaniu pokazuje, że nawet służby mundurowe mogą czasem zawieść. Policja zapowiada jednak konsekwencje dla funkcjonariuszy, którzy nie wywiązali się ze swoich obowiązków. Czy wyciągnięte zostaną surowe kary? Czekamy na dalszy rozwój wydarzeń.