Do Wielkanocy pozostało niespełna osiem tygodni, jednak tegoroczne przygotowania do świąt mogą okazać się wyjątkowo kosztowne dla polskich rodzin. Najnowsze dane z rynku spożywczego wskazują na gwałtowny wzrost cen jaj, które są fundamentem wielkanocnego menu. Sytuacja jest o tyle trudna, że nie chodzi jedynie o wyższe kwoty na paragonach, ale również o realne problemy z dostępnością towaru w popularnych sieciach handlowych. Główną przyczyną tego stanu rzeczy jest agresywna fala ptasiej grypy (HPAI), która od początku 2026 roku dziesiątkuje polskie fermy drobiu, zmuszając producentów do utylizacji milionów niosek.
Dlaczego jaja są tak drogie? Rekordowe odczyty w 2026 roku
Analiza cen w największych sieciach handlowych w Polsce nie pozostawia złudzeń – jaja stały się produktem niemal luksusowym. W styczniu 2026 roku średnia cena za najtańsze opakowanie 10 sztuk jaj w supermarketach wyniosła 12,01 zł. Dla porównania, jeszcze rok temu za ten sam produkt płaciliśmy średnio 10,02 zł, a w 2024 roku zaledwie 8,70 zł. Oznacza to, że w ciągu zaledwie dwóch lat cena podstawowego składnika diety wzrosła o blisko 40 procent.
Jeszcze trudniejsza sytuacja panuje na lokalnych targowiskach i bazarach, gdzie konsumenci tradycyjnie szukają produktów wyższej jakości. W Warszawie za standardowe jaja wiejskie trzeba obecnie zapłacić około 1,40 zł za sztukę. Odmiany bardziej poszukiwane, takie jak jaja od zielononóżek czy te z podwójnym żółtkiem, osiągają stawki, które jeszcze kilka sezonów temu wydawały się nierealne. Eksperci rynkowi podkreślają, że dynamika wzrostu cen jest bezpośrednio powiązana z drastycznym spadkiem podaży na rynku krajowym.
Ptasia grypa pustoszy fermy. Miliony kur do utylizacji
Kluczowym czynnikiem destabilizującym rynek jest sytuacja epizootyczna w Polsce. Według oficjalnych danych Głównego Inspektoratu Weterynarii, od początku stycznia 2026 roku potwierdzono już ponad 22 ogniska wysoce zjadliwej grypy ptaków w gospodarstwach komercyjnych. Skala problemu jest bezprecedensowa – tylko w jednym ognisku w Wielkopolsce, w miejscowości Starkówiec Piątkowski, konieczna była utylizacja 1,5 miliona kur niosek.
Katarzyna Gawrońska, prezeska Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz, wskazuje na strukturalny problem branży. Restrykcje związane z prewencją HPAI uniemożliwiają szybkie odbudowanie stad, co sprawia, że polskie drobiarstwo pracuje w warunkach permanentnego deficytu. Szacuje się, że w ciągu ostatnich sześciu tygodni Polska straciła niemal 10 procent swojego potencjału produkcyjnego jaj. Pogłowie kur niosek zmniejszyło się o co najmniej 5 milionów sztuk, co przekłada się na miliony jaj mniej trafiających każdego dnia do obrotu.
Transformacja handlu a dostępność produktów na półkach
Poza czynnikami chorobowymi, na ceny i dostępność jaj wpływa również zmiana strategii największych sieci handlowych. Wiele marketów, reagując na naciski społeczne i wymogi dobrostanu zwierząt, zdecydowało się na całkowite wycofanie ze sprzedaży jaj z chowu klatkowego (oznaczonych cyfrą „3”). Choć jest to krok pozytywny z punktu widzenia etyki, w dobie kryzysu podażowego drastycznie ogranicza on dostęp do najtańszych produktów.
Przedstawiciele branży drobiarskiej sugerują, że w sytuacjach kryzysowych sieci handlowe powinny wykazać się większą elastycznością. Czasowe dopuszczenie do sprzedaży jaj klatkowych tam, gdzie obecnie są one niedostępne, mogłoby zdjąć presję cenową z konsumentów. Obecnie jednak obserwujemy zjawisko „pustych lodówek” – najtańsze partie towaru znikają z półek niemal natychmiast po dostawie, a klienci często zastają w sklepach jedynie droższe jaja z wolnego wybiegu lub ekologiczne.
Polska w europejskiej czołówce drożyzny
Problem nie ogranicza się wyłącznie do naszego kraju, choć Polska znajduje się w niechlubnej czołówce państw z najwyższymi cenami. Według danych Komisji Europejskiej, polskie ceny jaj należą do najwyższych w Unii Europejskiej, ustępując jedynie Hiszpanii i Niemcom. Sytuację komplikuje fakt, że mimo niedoborów na rynku wewnętrznym, Polska pozostaje potężnym eksporterem – w pierwszej połowie ubiegłego roku wartość eksportu jaj wzrosła o ponad 20 procent.
W obliczu braków, na rynku pojawia się coraz więcej ofert importu jaj z krajów trzecich, takich jak Ukraina, Turcja czy Brazylia. Eksperci ostrzegają jednak przed ryzykiem związanym z jakością i transparentnością takich dostaw. Barbara Woźniak, prezes Ferm Woźniak, zwraca uwagę na niebezpieczeństwo procederu polegającego na przepakowywaniu tanich jaj klatkowych z importu i oferowaniu ich jako produktów wyższej kategorii. Taka nieuczciwa konkurencja uderza zarówno w polskiego rolnika, jak i w nieświadomego konsumenta.
Jak przygotować się do Wielkanocy? Praktyczne wskazówki
Zważywszy na to, że Wielkanoc 2026 wypada 5 kwietnia, szczyt zakupowy przypadnie na koniec marca. Analitycy nie przewidują do tego czasu znaczących obniżek, dlatego warto rozważyć strategię zakupową, która pozwoli zminimalizować wydatki i uniknąć rozczarowań przy sklepowych półkach.
- Systematyczne zakupy: Jaja kurze mają stosunkowo długi termin przydatności do spożycia (zazwyczaj do 28 dni od zniesienia, a przechowywane w lodówce zachowują świeżość jeszcze dłużej). Warto kupować po jednym opakowaniu przy okazji cotygodniowych zakupów, zamiast czekać na ostatnią chwilę.
- Bezpośrednio od rolnika: Warto sprawdzić ofertę lokalnych gospodarstw lub mniejszych sklepów osiedlowych, które często współpracują z lokalnymi dostawcami omijając marże wielkich centrów dystrybucyjnych.
- Monitoring promocji: Korzystanie z aplikacji lojalnościowych popularnych dyskontów pozwala wyłapać krótkie, jednodniowe promocje, które sieci organizują, by przyciągnąć klientów mimo ogólnych braków towaru.
- Alternatywy w kuchni: W przypadku wypieków (mazurków, babek), gdzie jaja pełnią funkcję spoiwa, można rozważyć użycie zamienników, takich jak zmielone siemię lniane czy mus jabłkowy, rezerwując jaja na tradycyjną święconkę i śniadanie wielkanocne.
Prognozy bankowe na drugą połowę 2026 roku zakładają pewną stabilizację, jednak dla konsumentów przygotowujących się do nadchodzących świąt, marzec i kwiecień będą okresem próby dla domowych budżetów. Kluczowe będzie śledzenie komunikatów o stanie ptasiej grypy, gdyż to właśnie sytuacja sanitarna na fermach ostatecznie podyktuje ceny na wielkanocnym stole.

