W związku ze zmasowanym atakiem rakietowym Rosji na Ukrainę, który dotknął m.in. obwód lwowski, zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od polskiej granicy, polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DO RSZ) podjęło natychmiastowe działania. W stan podwyższonej gotowości postawiono naziemne systemy obrony powietrznej, w tym polskie baterie Patriot oraz sojusznicze systemy stacjonujące w rejonie Rzeszowa.
Głównym powodem alarmu jest podejrzenie, że Rosjanie po raz kolejny użyli pocisku balistycznego średniego zasięgu Oriesznik. Jest to pocisk o charakterystyce hipersonicznej, niezwykle trudny do przechwycenia. Jak donosi RMF FM, polskie systemy monitorujące przestrzeń powietrzną śledziły ten obiekt, a informacje o jego wystrzeleniu zostały przekazane polskiej armii również przez stronę ukraińską.
Atak, w którym według ukraińskich danych użyto łącznie 278 środków napadu powietrznego, jest jednym z najbardziej intensywnych w ostatnim czasie. Koncentracja uderzeń w zachodniej Ukrainie, w bliskiej odległości od państw NATO, wymusiła na Polsce podniesienie stopnia gotowości obronnej, co ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa regionalnego.
Dlaczego Oriesznik jest tak groźny? Charakterystyka pocisku
Pocisk Oriesznik (Orzech) jest klasyfikowany jako pocisk balistyczny średniego zasięgu, który jednak wykazuje cechy pocisku hipersonicznego. Oznacza to, że jego prędkość jest ekstremalnie wysoka, co drastycznie skraca czas reakcji systemów obronnych i utrudnia skuteczne przechwycenie. Rosyjskie Ministerstwo Obrony oficjalnie potwierdziło użycie pocisku Oriesznik podczas ataku, twierdząc, że był wymierzony w ukraińskie zakłady energetyczne i fabryki dronów.
Według Sił Powietrznych Ukrainy, pocisk został wystrzelony z poligonu Kapustin Jar w obwodzie astrachańskim. Jest to drugi udokumentowany przypadek użycia tego typu broni od początku wojny. Jego zdolność do przenoszenia głowic na duże odległości i osiągania prędkości hipersonicznych stanowi poważne wyzwanie dla standardowych systemów obrony powietrznej, co było bezpośrednią przyczyną postawienia w stan gotowości najnowocześniejszych baterii NATO w Polsce.
Warto podkreślić, że w związku z charakterystyką Oriesznika, Dowództwo Operacyjne nie zdecydowało się na poderwanie myśliwców. Eksperci wojskowi zgodnie oceniają, że tradycyjne myśliwce byłyby bezużyteczne w próbie zniszczenia tak szybkiego obiektu.
Reakcja polskiej armii: Gotowość systemów Patriot i holenderskich baterii
W odpowiedzi na zagrożenie, DO RSZ postawiło w stan gotowości bojowej naziemne systemy obrony powietrznej. Choć nie doszło do bezpośredniego naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej, bliskość uderzenia (kilkadziesiąt kilometrów od granicy) wymagała natychmiastowej reakcji prewencyjnej. Główny ciężar odpowiedzialności spoczął na nowoczesnych systemach antyrakietowych.
Wśród systemów postawionych w stan gotowości znajduje się jedna z polskich baterii Patriot, która osiągnęła już pełną gotowość bojową. Ponadto, w gotowości znalazły się również holenderskie systemy obrony przeciwlotniczej, które stacjonują w pobliżu Rzeszowa. Obecność sojuszniczych systemów w tym rejonie, kluczowym dla logistyki wsparcia Ukrainy, jest strategiczna.
Postawienie systemów w stan gotowości oznacza, że są one w pełni obsadzone, radary pracują z najwyższą mocą, a procedury odpalenia są maksymalnie skrócone. Jest to standardowa procedura w przypadku, gdy pociski balistyczne spadają w odległości mniejszej niż 100 km od terytorium NATO, minimalizując ryzyko niezamierzonego naruszenia przestrzeni powietrznej.
Zmasowany atak na Ukrainę: Kontekst i bilans
Nocny atak rakietowo-dronowy Rosji był jednym z najszerszych w ostatnich tygodniach. Siły Powietrzne Ukrainy podały, że Rosjanie użyli łącznie 278 środków napadu powietrznego. Cele znajdowały się w różnych regionach, w tym w Kijowie i Lwowie. W stolicy Ukrainy doszło do licznych eksplozji i pożarów. Wstępny bilans ofiar mówi o co najmniej czterech zabitych i ponad 20 rannych.
Szczególnie niepokojące jest uderzenie w obwodzie lwowskim, które wywołało serię eksplozji, potwierdzonych przez mera miasta Andrija Sadowego. To właśnie ten atak, z wykorzystaniem domniemanego pocisku Oriesznik, wywołał największy niepokój w Polsce i był bezpośrednim impulsem do podniesienia gotowości wojskowej.
Zarówno ukraińskie, jak i rosyjskie źródła potwierdziły, że w ataku użyto mieszanki pocisków manewrujących (około 20) i balistycznych (około 30). Fakt, że Rosja publicznie przyznaje się do użycia tak zaawansowanej broni, jak Oriesznik, sugeruje chęć zademonstrowania możliwości strategicznych i eskalacji napięcia na granicy z NATO.
Podsumowanie: Konsekwencje dla bezpieczeństwa wschodniej flanki
Użycie pocisku Oriesznik w pobliżu polskiej granicy stanowi poważny sygnał ostrzegawczy i potwierdza, że wojna na Ukrainie wciąż niesie ryzyko dla państw sąsiednich. Postawienie w stan gotowości kluczowych systemów obrony powietrznej, takich jak Patriot, jest standardową i niezbędną procedurą mającą na celu ochronę polskiej przestrzeni powietrznej.
Incydent ten podkreśla również rosnące znaczenie systemów obrony przeciwrakietowej na wschodniej flance NATO. Polska, śledząc trajektorie pocisków balistycznych i hipersonicznych, demonstruje swoją zdolność do szybkiej reakcji oraz ścisłą koordynację działań z sojusznikami, zwłaszcza w rejonie Rzeszowa, który pozostaje kluczowym hubem logistycznym.


